Zakończyły się mistrzostwa Europy w lekkoatletyce. Dla polskich sportowców była to przede wszystkim ostatnia duża impreza przed udziałem w igrzyskach olimpijskich. Jednym z zawodników, który pojechał do Rzymu był Piotr Lisek.
W środę trzykrotny medalista mistrzostw świata rywalizował na mistrzostwach Europy. Jak sobie poradził? - Zaliczył już zrzutkę na wysokości 5.50 m, co później sprawiło, że skakał pod większą presją. Z wysokościami 5.60 i 5.75 poradził sobie już w pierwszych próbach, ale zatrzymał się na wysokości 5.82, którą w tym sezonie zaliczył dotąd tylko raz. Trzykrotnie strącił poprzeczkę i zakończył rywalizację na szóstym miejscu - pisał Jakub Seweryn ze Sport.pl.
Piotr Lisek mógł liczyć na wsparcie kibiców podczas swojego występu, których Paweł Wiesiołek zagrzewał do dopingu. W mediach społecznościowych pojawił się krótki fragment, w którym widać, jak Wiesiołek zaczął prowadzić doping. - Jest Paweł Wiesiołek, jest impreza. Cała trybuna Stadio Olimpico dopingowała dziś Piotra Liska - czytamy w opisie wideo opublikowanego przez jednego z internautów.
Paweł Wiesiołek to brązowy mistrz w halowych mistrzostwach Europy w siedmioboju oraz wielokrotny mistrz Polski w wieloboju.
Pierwsze miejsce zajął Szwed Armand Duplantis z rekordem mistrzostw Europy - 6.10. "Mondo" próbował też pobić raz jeszcze rekord świata, ale strącił wszystkie trzy próby na wysokości 6.25. Na drugim miejscu uplasował się z kolei Grek Emmanouil Karalis z rekordem życiowym 5.87. Trzecie miejsce ex aequo zajęli dwaj zawodnicy, którzy zaliczyli 5.82 w drugiej próbie, ale ich zrzutki na tej wysokości były jedynymi w konkursie. Byli to Turek Ersu Sasma i Niemiec Oleg Zernikel.