PZLA reaguje na sceny w Toruniu. Wiadomo, co z karą Urbaniaka

Ewa Swoboda od lat jest nękana przez kolegę z kadry lekkoatletów Sebastiana Urbaniaka. Mężczyzna pojawił się na ostatnich mistrzostwach Polski w Toruniu, gdzie wywołał gigantyczny skandal, szarpiąc się z policją. Po incydencie pojawiły się głosy o ukaraniu go dożywotnią dyskwalifikacją. Do sprawy odniósł się szef PZLA Tomasz Majewski. - Do ukarania go jeszcze daleka droga - wyjaśnił.

Sceny z halowych mistrzostw Polski w Toruniu w lekkiej atletyce obiegły całą sportową Polskę. Na trybunach pojawił się Sebastian Urbaniak, który od pewnego czasu nęka naszą najlepszą sprinterkę Ewę Swobodę. Twierdzi, że jest w niej zakochany. Po kilku nieprzyjemnych sytuacjach i głośnych aferach z jego udziałem sportsmenka nie zamierza się z nim kontaktować. Dlatego też, gdy go zobaczyła, wezwała ochronę. Ten nie dał się łatwo wyprowadzić i doszło do ostrej szarpaniny.

Zobacz wideo Ostrzeżenie dla Igi Świątek. "Ogromny wysiłek"

Majewski o dyskwalifikacji Urbaniaka. Złe wieści dla Swobody. "Nie ma razie mocnych podstaw"

Urbaniak już wcześniej za zachowanie wobec Swobody został czasowo zawieszony przez Polski Związek Lekkiej Atletyki. Teraz sprawą zajął się Szef Kolegium Sędziów PZLA, Filip Moterski. W rozmowie z Interią zapowiedział, że będzie starał się wyciągnąć względem Urbaniaka jeszcze surowsze konsekwencje. - Będę domagał się ukarania go nie tyle o dalsze zawieszenie, ile w ogóle o dożywotnie zawieszenie. To, co się zadziało, jest absolutnie wbrew jakimkolwiek zasadom nie tylko w lekkoatletyce, ale w ogóle sportu i cywilizowanemu zachowaniu - grzmiał.

Do tematu dożywotniej dyskwalifikacji odniósł się prezes związku Tomasz Majewski. Okazuje się, że nie nałożenie tak wysokiej kary wcale nie będzie proste. - Rozmawialiśmy z prawnikami i nie ma razie mocnych podstaw, ku temu, by Urbaniak został dożywotnio zdyskwalifikowany. Oczywiście ochrona w Toruniu dobrze zrobiła, że interweniowała, miała ku temu podstawy, ale od tego do ukarania go dożywotnio droga daleka - przyznał w rozmowie z "Faktem".

Lekkoatleta i tak może zostać surowo ukarany i to nie tylko przez PZLA, ale przez sąd. W poniedziałek komunikat w tej sprawie wydała policja. - Zatrzymany 22-latek usłyszał zarzuty zniszczenia mienia i w miejscu trwania imprezy masowej naruszenia nietykalności cielesnej członka służby porządkowej. Teraz grozi mu kara do 5 lat pozbawienia wolności i wysoka grzywna - mogliśmy przeczytać.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.