Michael Saruni to jeden z najzdolniejszych kenijskich lekkoatletów. Na początku 2018 r. ustanowił nowy rekord świata w biegu na 600 m (1:14,79), a później osiągnął uniwersytecki wynik wszech czasów w biegu na 800 m (1:43,25). Jego wielkim sukcesem był także ćwierćfinał igrzysk w Tokio. Wydawało się, że Saruni może zrobić nawet światową karierę, ale teraz sprawy mocno się skomplikowały.
Problemy Saruniego rozpoczęły się w czerwcu 2022 r., kiedy po biegu na 800 m w krajowych eliminacjach do mistrzostw świata oszukał w trakcie kontroli antydopingowej. I uczynił to w sposób niezwykle ordynarny. Pracownicy Kenijskiej Agencji Antydopingowej (ADAK) zwrócili na niego uwagę, ponieważ wielokrotnie kaszlał, a przed wykonaniem testu poprosił o możliwość pójścia do toalety. Jak się okazało, wtedy próbował wysłać na testy swojego sobowtóra i przyjaciela - Dennisa Mwangiego.
"Słyszałem, jak ktoś w kabinie kaszle i spłukuje wodę" - powiedział opiekun ADAK Anthony Kamau cytowany przez "The Mirror". "Poprosiłem o otwarcie drzwi, a z toalety wyszedł mężczyzna ubrany w taki sam strój jak osoba, którą widziałem spieszącą się do toalety. Zauważyłem jednak, że nie wygląda tak, jak człowiek, który właśnie ukończył bieg" - dodał.
Kolejny pracownik agencji Michael Omollo relacjonuje: "Kiedy wracałem do toalety, zauważyłem, że ktoś przechodzi z jednej kabiny do drugiej. Poszedłem za tą osobą i za drzwiami znalazłem mężczyznę. Miał na sobie czarną bluzę z kapturem i czarne spodnie. Poprosiłem go, żeby wyszedł z kabiny, aby pracowniczka ADAK mogła go zidentyfikować".
Mimo że fortel biegacza został szybko odkryty, Saruni próbował jeszcze uciekać. "Gdy wychodziliśmy z toalety, Saruni był przede mną. Chwilę później zaczął biec i przeskoczył przez grill ogrodowy" - przekazali pracownicy ADAK. Próba ucieczki zakończyła się jednak klapą. Podczas przesłuchania zdradził, że nigdy nie poproszono go o próbki moczu oraz krwi. Mało tego, jego zdaniem pracownicy ADAK nigdy nie zarządzili jego identyfikacji.
Władze ustaliły, że zapłacił przyjacielowi 70 tys. szylingów kenijskich (347 funtów) za przysługę. Oszustwo nie popłaciło, a biegacz został zdyskwalifikowany na cztery lata. Tym samym nie wystąpi na zbliżających się igrzyskach w Paryżu.