Dominik Kopeć to jeden z najbardziej utytułowanych polskich biegaczy, wielokrotny mistrz kraju na 100 m oraz 60 m. Na drugim z tych dystansów rywalizował w mityngu Copernicus Cup w Toruniu, lecz zakończyło się to dla niego bardzo pechowo.
W biegu eliminacyjnym 28-latek biegł po torze szóstym. Liczył się w walce o zwycięstwo, ale nie zdołał wyprzedzić Japończyka Akihiro Higashidy (6,62 s). Linię mety przekroczył jako drugi (6,66 s), co dawało mu awans do finału. Ale po chwili zaczęły się jego problemy.
Tuż za metą Kopeć zaczął kuśtykać, przez co nie mógł dobrze wyhamować i upadł na bieżnię. Poleciał jeszcze kilka metrów i zatrzymał się tuż przed bandą ochronną. Jego problemy dostrzegł Jakub Lempach, który został przy kontuzjowanym koledze i czekał z nim na ratowników. Ci w końcu dotarli na miejsce i znieśli zawodnika na noszach. 28-latek był wyraźnie niepocieszony, ale nie rozemocjonowany.
Nie wiadomo, co dokładnie dolega Polakowi, ale jego występ w finale biegu na 60 m był wykluczony. Zamiast niego szansę dostał Słowak Jan Volko, który bieg eliminacyjny ukończył z czasem 6,70 s (najsłabszym w drugiej części stawki).
Finał biegu na 60 m podczas Copernicus Cup wygrał Brytyjczyk Jeremiah Azu z czasem 6,57 s. Drugie miejsce z wynikiem 6,60 s zajął Oskar Wdowik, a trzeci był Higashida z rezultatem 6,62 s. Ósme, czyli ostatnie miejsce zajął Adrian Brzeziński z czasem 6,72 s.