Mistrzyni świata zakończyła karierę. Rosjanie grzmią. "Została zmuszona"

W piątek 8 grudnia Międzynarodowy Komitet Olimpijski zezwolił sportowcom z Rosji i Białorusi na start na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich, które odbędą się w Paryżu. Dzień później Anżelika Sidorowa za pośrednictwem mediów społecznościowych poinformowała, że zakończyła karierę sportową. Rosyjska tyczkarka nie ukrywała, że zwlekała z podjęciem tej decyzji. W swoim wpisie uderzyła w międzynarodową federację.

Anżelika Sidorowa to utytułowana rosyjska tyczkarka, pochodząca z Moskwy. Na swoim koncie ma wiele medali. W 2014 roku zdobyła złoto czempionatu Europy w Zurychu. W tym samym roku została srebrną medalistką halowych mistrzostw świata w Sopocie. Na tym jednak nie zakończyły się jej sukcesy. W kolejnych latach do swojej gabloty włożyła jeszcze m.in. złote medale halowych mistrzostw Europy 2015 i 2019, mistrzostw świata 2019 oraz srebrne krążki halowych mistrzostw świata 2018 i Igrzysk Olimpijskich 2020.

Zobacz wideo Michał Probierz wykorzystał pomidora. Ależ pewność siebie!

Utytułowana rosyjska tyczkarka zakończyła karierę

Więcej medali już nie zdobędzie, przynajmniej w profesjonalnej karierze. W sobotę 9 grudnia Sidorowa zamieściła post na Instagramie, w którym przekazała fanom decyzję o zakończeniu kariery.

"Myślę, że wielu z Was już zrozumiało, o co w tym wszystkim chodzi i wygląda na to, że czas to zakończyć. Od momentu, kiedy dowiedziałam się, że zaszłam w ciążę, zastanawiałam się nad zakończeniem kariery. Zwlekałam jednak z podjęciem tej decyzji. Chciałam sobie dać szansę na zmianę zdania, ale się nie udało. Niestety przez ostatnie kilka lat całkowicie przestałem cieszyć się z biegania i skakania o tyczce. Teraz chciałabym poinformować o oficjalnym zakończeniu kariery sportowej" - napisała 32-latka na Instagramie, dodając sentymentalny film z zawodów w stoku o tyczce.

 

Więcej informacji na ten temat podała na swoim kanale na Telegramie. "Czy czegoś żałuję? Niewątpliwie. Na przykład tego, że mój ostatni turniej odbył się w Czelabińsku (Czelabińsk jest piękny, nic osobistego), a nie w Oregonie (odbyły się tam Mistrzostwa Świata 2022)" - zaczęła.

W dalszej części swojej wypowiedzi uderzyła w międzynarodową organizację zrzeszającą narodowe związki lekkoatletyczne. "Przez wiele lat ze zrozumieniem i szacunkiem odbierałam decyzje podjęte przez międzynarodową federację. Jak się okazuje, nigdy nie zostało to odwzajemnione. Chyba przemilczę na temat stosunku władz naszej lekkoatletyki do mojego trenera na przestrzeni ostatnich kilku lat. To po prostu nieprzyzwoite." - zakończyła.

A tak rosyjskie media odebrały jej decyzje o zakończeniu kariery, "Cóż, jesteś zadowolony? Mistrzyni świata z Rosji została zmuszona do wycofania się ze sportu" - napisał portal championat.com.

Przypominamy, że w piątek Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) dopuścił sportowców z Rosji i Białorusi do startu na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich. Od momentu ataku Rosji na Ukrainę zawodnicy z tych krajów pozostawali zawieszeni.

Więcej o:
Copyright © Agora SA