Aż pięciu sprinterów realnie liczyło się w walce o medale MŚ, z czego jeden był prawdziwą niespodzianką. Między zwycięzcą a piątym zawodnikiem było mniej niż 0,1 sek. różnicy.
Finał biegu na 100 metrów odbywał się bez mistrza olimpijskiego z Tokio i mistrza świata z zeszłego roku. Marcell Jacobs słabo pobiegł w półfinale, ale nie ukrywał, że mało biegał w tym roku. Celuje w igrzyska olimpijskie w Paryżu.
Fred Kerley zawalił sprawę, lekceważąc konkurencję. Swój bieg ukończył trzeci, więc nie miał automatycznej kwalifikacji, a nie był też w dwójce najszybszych z pozostałych sprinterów. Przegrał awans do finału o jedną tysięczną sekundy z Kenijczykiem Ferdinandem Omanyalą, który nie odegrał wielkiej roli w finale, choć miał najlepszy rekord życiowy ze wszystkich finalistów.
Z bloków startowych najlepiej wystartował Christian Coleman, który szybko wyrobił sobie dwa-trzy metry przewagi. Ale atomowy start był nawet za mocny dla niego. Najpoważniejsi rywale dopadli go i zdołali wyprzedzić o tysięczne sekundy. Pięciu zawodników niemalże w jednej chwili wpadło na metę.
Najszybszy okazał się Noah Lyles z czasem 9,83. Tym samym Amerykanin osiągnął najlepszy czas w tym roku na świecie. Wicemistrzem świata został niespodziewanie Letsile Tebogo. 20-latek ustanowił rekord Botswany z czasem 9,88. Zaledwie o jedną tysięczną wyprzedził Zharnela Hughesa. Brytyjczyk musiał zadowolić się brązowym medalem i był lepszy o kolejne trzy tysięczne od Oblique'a Seville'a. Jamajczyk jest wskazywany jako nowa, wielka nadzieja światowego sprintu. Coleman skończył piąty.
W rywalizacji 100-metrowców na MŚ w Budapeszcie brał udział Dominik Kopeć, ale odpadł w półfinale.
Wyniki finałowego biegu na 100 metrów mężczyzn na MŚ w Budapeszcie: