"To zbyt dziwne, by opisać". Holandia w szoku. Niebywałe

Holendrzy mogli mieć wyśmienite otwarcie lekkoatletycznych mistrzostw świata w Budapeszcie i zdobyć dwa złote medale, ale upadki najwybitniejszych holenderskich biegaczek tuż przed metą swoich biegów sprawiły, że Holandia zostaje po sobocie z niczym. Tamtejsze media piszą o "podwójnym dramacie".
Fot. Petr David Josek / AP

"Nie jest teraz miło holenderskim kibicom" - zasugerował na Twitterze dziennikarz Sport.pl Łukasz Jachimiak.

Zobacz wideo Natalia Kaczmarek ze złotem mistrzostw Polski. "Moja pewność siebie jest wysoka"

Holendrzy przeżywają podwójny dramat

Holenderski dramat zaczął się w końcówce biegu na 10000 metrów. Prowadząca Sifan Hassan musiała odeprzeć atak Etiopki Gudaf Tsegay, ale jej nogi odmówiły posłuszeństwa i zaliczyła upadek. Ostatecznie dotarła do mety na 11. miejscu.

Wisława Szymborska pisała w jednym z wierszy, że "nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy", ale tego samego nie mogą powiedzieć Holendrzy, bo złoto stracili także w sztafecie mieszanej 4 x 400 metrów. Na ostatniej prostej Femke Bol miała kilka metrów przewagi nad Alexis Holmes. Amerykanka naciskała do samego końca, a Holenderka nie wytrzymała ataku rywalki i upadła, gubiąc pałeczkę. Stany Zjednoczone zdobyły mistrzostwo świata z rekordem świata, a Holandia nie ukończyła biegu.

Hassan podchodzi do swojej porażki z dość dużym spokojem. - Oczywiście jestem rozczarowana, ale to nie koniec świata. Dokonałam już naprawdę wiele i nic się nie stanie, jeśli nie zdobędę tego jednego medalu. Za rok są igrzyska olimpijskie, na których chcę wystartować - powiedziała w rozmowie z Eurosportem.

Z kolei Bol wyglądała tuż po biegu na zdruzgotaną. Sama nie jest pewna, dlaczego się przewróciła. - Nie wiem, co poszło nie tak. jakby moje nogi już nie chciały biec. Zdarzało się to wcześniej, ale mogłam dojść do siebie. Niestety, nie było tak tym razem. Nie rozumiem tego. Czasem ludzie myślą, że jestem maszyną. Myślę, że teraz pokazałam, że tak nie jest, że jestem tylko człowiekiem. Ale powinnam skończyć ten bieg. Teraz nic nie czuję, ale pewnie poczuję coś później, kiedy adrenalina zejdzie - przyznała w rozmowie z telewizją NOS.

Holenderskie media zareagowały na upadki Hassan i Bol. "Algemeen Dagblad" nazywa sobotnie wydarzenia "podwójnym dramatem dla Holandii". Podobnego tytułu użyto na stronie "Het Parool". "To niewiarygodne!" - stwierdzono w relacji na żywo na stronie ad.nl.

"Holandia ma złoto w zasięgu, ale zostaje zdyskwalifikowana po upadku Bol. Holenderska sztafeta w ogóle nie osiąga wyniku" - opisuje "De Volkskrant". Redaktorzy tej gazety stwierdzili też, że Bol doznała nagłego zakwaszenia mięśnia.

"Bol zobaczyła Amerykankę Alexis Holmes zbliżającą się na ostatniej prostej. Zakwaszenie uderzyło w mięśnie Bol i upadła. Szybko wstała i zajęła trzecie miejsce. Obowiązkowe jest jednak przekroczenie linii mety z pałeczką" - czytamy. Dodano, że zapomniała pałeczki, ale ta spadła już za metą i nie można było już uratować tego biegu.

Telewizja NOS ma problem, by racjonalnie nazwać to, co się stało na bieżni w Budapeszcie. "To zbyt dziwne, by opisać to słowami. Sprawy przybrały zły obrót" - stwierdza stacja na swojej stronie internetowej.

Lekkoatletyczne mistrzostwa świata w Budapeszcie potrwają do 27 sierpnia.

Więcej o: