Lekkoatleci najpierw mieli się pobić, a teraz walczą na oświadczenia. W tle Ewa Swoboda

Sylwestrowa noc była niezapomniana w szczególności dla dwójki polskich lekkoatletów. Tego dnia Jakub Krzewina miał stoczyć bójkę z Sebastianem Urbaniakiem, który w zdarzeniu odniósł poważne obrażenia. Obaj sportowcy wydali oświadczenia w tej sprawie.

Nowy rok przynosi nam wielki skandal w polskiej lekkoatletyce. Jak informował portal MojaKuszwica.pl, Sebastian Urbaniak miał zostać pobity w noc sylwestrową przez Jakuba Krzewinę. Do zdarzenia miało dojść w Kruszwicy (woj. małopolskie). W skutek pobicia Urbaniak miał doznać złamania kości piszczelowej. 

Zobacz wideo Paweł Fajdek podważa wyniki plebiscytu: Dałbym siebie na drugim miejscu!

Oświadczenia Jakuba Krzewina i Sebastiana Urbaniaka

Zdaniem mediów w noc sylwestrową Sebastian Urbaniak poszedł do sklepu zaopatrzyć się w alkohol. Po drodze miał zobaczyć w oknie Ewe Swobodę, którą miał ponoć darzyć uczuciem. Płotkarz chciał wejść do mieszkania, by się z nią spotkać, ale drzwi otworzył mu Jakub Krzewina, czterystumetrowiec, obecnie zawieszony za unikanie kontroli antydopingowych, i się zaczęło. Panowie wystosowali oświadczenia w tej sprawie.

Prawnik lekkoatlety twierdzi, że jego klient nie ma sobie nic do zarzucenia i kategorycznie zaprzecza, jakoby był winny pobicia płotkarza. Krzewina "kategorycznie oświadcza, iż jest niewinny w sprawie zarzucanego mu rzekomego naruszenia czynności narządu ciała lub rozstroju zdrowia Pana Sebastiana Urbaniaka.". Ponadto wszelkie kłamstwo i pomówienia odnośnie do tego wydarzenia mogą prowadzić do podjęcia przez niego kroków prawnych, o czym czytamy w oświadczeniu Jakuba Krzewiny, zamieszczonym przez portal Sportowy24.

- Z uwagi na pojawiające się doniesienia medialne, zawierające nieprawdziwe informacje związane z moją osobą i okolicznościami zdarzenia z dnia 31 grudnia 2022 r., a także treść ostatniego artykułu, który pojawił się bez mojej autoryzacji na łamach gazety lokalnej, i do którego także mam zastrzeżenia, wskazuję, że w związku z doznanymi przeze mnie urazami obecnie trwają dalsze konsultacje i czynności medyczne, prowadzona jest diagnostyka oraz konieczna będzie rehabilitacja. Co więcej, na chwilę obecną nie jestem w stanie udzielić informacji, czy stan mojego zdrowia pozwoli mi na powrót do uprawiania sportu w przyszłości - napisał z kolei w oświadczeniu Sebastian Urbaniak.

Więcej podobnych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl.

"Przegląd Sportowy" ustalił jednak, że Ewy Swobody w Kruszwicy... w ogóle nie było. Potwierdził to będący w bliskich relacjach ze sprinterką Krzysztof Kiljan. - W tym samym czasie byłem razem z Ewą na Śląsku, spędzaliśmy czas u niej w domu wraz z jej rodzicami, więc ani Ewy, ani mnie na pewno w Kruszwicy nie było - powiedział biegacz specjalizujący się w biegu na 110 m przez płotki. Można zatem przypuszczać, że Urbaniakowi po prostu wydawało się, że w oknie widzi Swobodę.

Jak informuje "Super Express" sprawą zajmuje się Prokuratura Rejonowa w Inowrocławiu. Urbaniak jest już po specjalistycznym zabiegu, który przeprowadzono w Bydgoszczy. Czeka go teraz dłuższa przerwa od uprawiania sportu. Zawodnik Vectry Włocławek w ubiegłym roku uzyskał wynik 49.68 s., czyli piąty czas w Polsce na 400 m przez płotki w historii. Z kolei Krzewina w trakcie zawieszenia próbuje sił w sztukach walki, a także w trenowaniu młodych lekkoatletów w specjalnej sekcji kibicowskiej przy Lechu Poznań. Halowy mistrz świata w sztafecie z 2018 roku, kiedy to pobił rekord Europy wraz z Karolem Zalewskim, Rafałem Omelko i Łukaszem Krawczukiem, podkreśla swój gorliwy patriotyzm. Regularnie uczestniczy w Marszu Niepodległości, a na ciele ma wytatuowane hasło "Bóg. Honor. Ojczyzna".

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.