Polka walczy o medal mimo kontuzji. Chce zostać ikoną. "Będę najlepsza na świecie"

Łukasz Jachimiak
- Wyszarpię ten medal, jeśli będzie trzeba - obiecała niedawno Adrianna Sułek. Na ME w Monachium Polka jest trzecia po dwóch konkurencjach siedmioboju, ale startuje z kontuzją. "Trzymajcie kciuki, bo nie jest kolorowo" - prosi. W środę wieczorem trzecia i czwarta konkurencja, dokończenie zawodów w czwartek.

W marcu Adrianna Sułek zdobyła srebrny medal halowych MŚ, a w lipcu zajęła czwarte miejsce na mistrzostwach świata w Eugene. W tym roku 23-latka stała się jedną z największych gwiazd lekkoatletycznej kadry Polski. W Stanach nasza wieloboistka wypowiedziała kilka ostrych zdań pod adresem działaczy Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. I całe zamieszanie przykryło jej świetny wynik. Oraz jej rzadko spotykaną pewność siebie. Szkoda, że tak się stało.

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

W Eugene Sułek była czwarta, choć jej wynik zawsze i wszędzie dawał medal

Miesiąc temu Sułek miała ogromnego pecha, że nie zdobyła medalu. W Eugene w pchnięciu kulą oraz w biegach na 200 i 800 metrów pobiła rekordy życiowe, a w skoku w dal życiówkę wyrównała. Rekord życiowy w siedmioboju poprawiła aż o 243 punkty i ustanowiła nowy rekord Polski. Małgorzata Nowak w 1985 roku wywalczyła 6616 pkt a 23-letnia Sułek w Eugene zgromadziła 6672 pkt.

- To jest tak wartościowy rezultat, że pewnie na każdych igrzyskach i na każdych mistrzostwach świata dałby medal i to pewnie nie tylko brązowy - mówiła Ada. I miała rację. Nigdy wcześniej nie było ani takich igrzysk olimpijskich, ani mistrzostw świata, na których 6672 pkt nie dałoby siedmioboistce medalu. W Eugene zdarzyło się to pierwszy raz w historii.

Adrianna Sułek cierpi i walczy w Monachium. Adrianna Sułek cierpi i walczy w Monachium. "Byle przeżyć"

Cel, który zrealizowały tylko cztery zawodniczki w historii

Sułek tę gorzką pigułkę przełknęła. Od razu zapowiedziała, że wobec rosnącego poziomu czołówki ona swój poziom zamierza wywindować tak bardzo, by zdobywać po 7000 punktów. A czegoś takiego w całej historii konkurencji dokonały tylko cztery zawodniczki. To legendarna Amerykanka Jackie Joyner-Kersee, która dominowała na przełomie lat 80. i 90. XX wieku i do dziś jest rekordzistką świata (7291 pkt z igrzysk olimpijskich Seul 1988). To Szwedka Carolina Kluft rządząca w pierwszej dekadzie XXI wieku. To Belgijka Nafissatou Thiam, aktualna mistrzyni olimpijska i świata oraz liderka ME w Monachium. I wreszcie to Rosjanka Łarisa Turczinska, która przez chwilę miała nadzieję gonić niedoścignioną Joyner-Kersee.

Siedem tysięcy punktów w siedmioboju to wynik, na który 23-letnia Sułek na pewno będzie musiała jeszcze długo i ciężko pracować. Ada jest przekonana, że zapracuje. Ale najpierw chciałaby zapracować na drugi medal w tym roku.

Chciała się odkuć, ale teraz chce, żeby jej nie urwało nogi

- Mam nadzieję, że odkuję się na mistrzostwach Europy. Po pierwsze, tam nie będzie fenomenalnej Amerykanki, po drugie tu jeszcze się denerwowałam niektórymi konkurencjami, a tam wystartuję już ze spokojem i z pewnością, że jestem rekordzistką Polski i że forma jest zwyżkowa. Wyszarpię ten medal, jeśli będzie trzeba - mówiła nam w Eugene.

W Oregonie Sułek przegrała z Belgijką Thiam (6947 pkt) i Holenderką Annouk Vetter (6867 pkt), z którymi teraz rywalizuje w Monachium, oraz z Amerykanką Anną Hall (6755 pkt). Niestety, w Monachium Ada walczy też z kontuzją. W rozpoczynającym rywalizację biegu na 100 m przez płotki widzieliśmy, że ogranicza ją uraz mięśniowy lewego uda.

Czas 13.94 s jest o wiele gorszy od tego, jaki Sułek uzyskała w Eugene. Tam miała wynik 13.28 s i dostała za to 1083 pkt. Teraz zarobiła tylko 987 punktów. Natomiast za skok wzwyż w Monachium dostała dokładnie tyle samo punktów co w Eugene - 1093 pkt.

W Eugene po 2/7 zawodów Sułek była druga, miała 2176 pkt. W Monachium jest trzecia, ma 2080 pkt (pierwsza Thiam ma 2285 pkt, druga Noor Vidts również z Belgii ma 2097 pkt, za Sułek jest duża grupa zawodniczek mających po prawie 2000 pkt).

Ale wygląda na to, że nie ma sensu dokładne porównywanie wyników Sułek z USA z tymi, o jakie walczy teraz w Monachium, z kontuzją. I nie ma sensu liczenie, że za chwilę znów poprawi swój rekord, skoro nie wiemy czy w ogóle ukończy zawody.

Ewa SwobodaEwa Swoboda po finale w Monachium: Strasznie mnie to wk...

Sułek pewna. "Będę najlepsza na świecie"

Za to na pewno jest sens podkreślenia, jak bardzo Sułek wierzy, że zaczął się jej czas.

- Już nie jest tak, że przyjechała jakaś młoda z Polski, dziewczyny już patrzą na mnie z respektem, a ja nie boję się z nimi rywalizować. Na pewno można powiedzieć, że będę kiedyś mistrzynią. One robią po 6700-6800 punktów, ja do tego dochodzę, a u mnie jest jeszcze masa błędów - mówi Sułek. - To dopiero mój szósty rok treningowy a dopiero od półtora roku wierzę, że będę najlepsza na świecie i wszystko podporządkowałam pod sport - dodaje.

Sułek twierdzi, że poprawić się może w każdej konkurencji. I to znacząco. Może z wyjątkiem skoku wzwyż. - Już myślę o skakaniu na 195 cm. Jestem niziutka, ale jeszcze poprawię dietę, będę lżejsza a tylko silniejsza i 195 cm będzie przy moim nazwisku. Dwóch metrów tu nie będzie, ale za to może być siedem metrów w dal, może być 12.70 s na płotkach, a skoro Vetter może pchać 17 metrów, będąc chudszą ode mnie, to dlaczego ja miałabym nie pchać? Na 800 metrów też mogę biegać 2:05 i szybciej, a w oszczepie na pewno w najbliższych latach się poprawię, dzięki dodatkowej wspópracy z trenerem od tej konkurencji - słyszymy od Ady.

Dla zobrazowania, jak wielkie postępy Sułek planuje, podkreślmy, że:

  • 12.70 s w biegu na 100 m przez płotki to byłby ogromny przeskok z życiówki, która dziś wynosi 13.08 s
  • 7.00 m w skoku w dal byłoby wielką poprawą życiówki, która dziś wynosi 6.43 m
  • bieganie na 800 m w czasie poniżej 2:05 dałoby mnóstwo dodatkowych punktów komuś, kto teraz ma życiówkę 2:07.18
  • 17 metrów w pchnięciu kulą byłoby wielkim jakościowym skokiem z poziomu 14.13 m, czyli dzisiejszej życiówki
  • A i 195 cm w skoku wzwyż dałoby trochę więcej punktów niż 189 cm, na jakich Ada się ostatnio ustabilizowała czy nawet 192 cm, co jest jej rekordem życiowym

Jakob IngebrigtsenIngebrigtsen wygrał, ale bał się dyskwalifikacji. Uratowali go rywale

"Rośnie nam ikona wieloboju"

- To jest wielka fighterka, ale jeszcze bardzo młoda zawodniczka jak na wielobój. W tym sporcie wygrywa doświadczenie. Vetter i Thiam to są ikony [Holenderka, która zdobyła srebro ma 29 lat, Belgijka 28]. Za dwa-trzy lata Ada złapie największą stabilizację. We wszystkim - mówi nam trener Marek Rzepka. - Widzę jeszcze duże rezerwy i uważam, że rośnie nam ikona wieloboju - dodaje trener Adrianny Sułek.

- Mam nadzieję, że kiedyś będę przyciągała tłumy na stadiony i będę zdobywała złote medale - mówi sama zawodniczka. A tymczasem wierzmy, że w Monachium noga pozwoli Adzie ukończyć zawody i może nawet powalczyć o jakikolwiek medal.

W środę o godzinie 19.54 początek pchnięcia kulą, a o 21.24 bieg na 200 m z udziałek Sułek. Na czwartek zaplanowano skok w dal (godz. 9.25), rzut oszczepem (od 11.26) i kończące siedmiobój 800 metrów (21.55).

Więcej o: