Norweg Jakob Ingebrigtsen wygrał bieg na 5000 m rozgrywany podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Monachium. Srebro wywalczył Hiszpan Mohamed Katir, a brązowy medal zdobył reprezentant Włoch Yemaneberhan Crippa.
Początkowo bieg nie zachwycał wysokim tempem, a to zmieniło się na trzech ostatnich okrążeniach. Ingebrigtsen postanowił rozciągnąć stawkę i wyszedł na prowadzenie 1000 m przed metą. Podążali za nim Crippa i Katir. Ostatecznie Norweg triumfował wynikiem z 13.21,13. Drugi był Katir - 13.22,98, a trzeci Crippa - 13.24,83.
Chociaż Ingebrigtsen po przekroczeniu linii mety podniósł ręce w geście triumfu i przebiegł tradycyjną rundę honorową z norweską flagą, to tak naprawdę miał obawy o losy swojego medalu. A to wszystko przez to, że w trakcie biegu upadek zaliczył Hugo Hay. Jakob biegł za nim i aby uniknąć zderzenia z Francuzem, zrobił kilka kroków poza trasą. Dobrze wiedział, że za to mógł stracić medal.
- Zawsze, gdy nie biegasz całkowicie czysto, boisz się... Nie miałem jak uciec, ale zrobiłem, co w mojej mocy i uważam, że biegłem uczciwie - powiedział mistrz Europy telewizji NRK. Nie wiedział jednak, że jego rywale nie zwrócili na to uwagi.
Kiedy dziennikarze norweskiego dagbladet.no pytali o zajście Mohameda Katira, ten początkowo nie wiedział, o co dokładnie chodzi. Dopiero po chwili pokazano mu całą sytuację. Hiszpan przyjrzał się temu i nie zauważył niczego, co można było nazwać oszustwem.
W tym czasie Hiszpański Związek Lekkiej Atletyki wykonał kilka telefonów, podczas gdy dziennikarze słuchali i zastanawiali się, co się wydarzy. Kilka minut później Hiszpanie powiedzieli, że norweski mistrz może odetchnąć z ulgą. - Nie planujemy wnosić żadnego protestu – brzmiała jasna wiadomość od przedstawiciela Hiszpańskiego Związku Lekkiej Atletyki.
- Chcę zdobyć złoto w uczciwy sposób. W zeszłym roku pokonałem Jakoba w Monako. Mogę to zrobić ponownie - uznał Katir, który cieszył się z tytułu wicemistrza Starego Kontynentu. Potem hiszpański biegacz dodał, że gdyby zmniejszono liczbę uczestników finału, do takich sytuacji dochodziłoby rzadziej. - Jeśli mamy 24 sportowców w jednym wyścigu, to tak się właśnie dzieje. To, co przydarzyło się Jakobowi, nie jest dyskwalifikacją - uznał Mohamed Katir.
Ingebrigtsen obronił tytuł mistrza Europy, który wywalczył cztery lata temu w Berlinie. Norweg podczas ME w Monachium wystartuje jeszcze w biegu na 1500 m. Na tym właśnie dystansie rewelacyjny 21-latek zdobył tytuł wicemistrza świata w Eugene, a rok wcześniej sięgnął po złoto igrzysk w Tokio.