Piotr Lisek odpowiedział mistrzowi olimpijskiemu: Nie wie, o czym mówi

Władysław Kozakiewicz w rozmowie z TVP Sport uznał, że kariera Piotra Liska chyli się ku końcowi. - Najlepsze lata ma za sobą - stwierdził legendarny tyczkarz. Lisek odpowiedział mu na Facebook'u. - Po prostu nie wie, o czym mówi - napisał reprezentant Polski.

Piotr Lisek nie ma za sobą udanych mistrzostw świata. Polakowi nie udało mu się awansować do finału w skoku o tyczce. Nasz zawodnik trzykrotnie strącił w eliminacjach poprzeczkę zawieszoną na wysokości 5,65 m.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska: Celuję w finał i liczę na poprawienie rekordu życiowego

Kozakiewicz wieści koniec kariery Liska. "Musi zrozumieć"

– Piotr najlepsze lata ma za sobą. Zeszły rok też nie należał do najlepszych. Czas ucieka. Musi dużo trenować. W tym wieku techniki nie zmieni. Lisek musi zrozumieć, że nie dogoni czołówki. Nie widzę takiej opcji. Skacze pół metra mniej niż najlepszy na świecie. Wiadomo, że Armand Duplantis to cyborg, jak kiedyś Siergiej Bubka, ale sześć metrów to już minimum, by walczyć o okolice podium. 5,80 to przeciętny wynik w tych latach - powiedział w rozmowie z TVP Sport legendarny polski tyczkarz, Władysław Kozakiewicz.

– To bolesna chwila. Nie miał siły nawiązać walki. Wszystko wskazuje na to, że to początek końca kariery Liska w skoku o tyczce - dodawał jeszcze mistrz olimpijski z Moskwy 1980. Słowa te zdziwiły samego Liska, który nie nosi się jeszcze z zamiarem zakończenia kariery. 

- Wiem, że jest trudny, ale zarazem wspaniały czas dla mnie, dla lekkiej atletyki, dla skoku o tyczce. Przykro mi jak ktoś się wypowiada, nie wiedząc, jak wyglądały przygotowania i realia wysokiego skakania. Bardzo lubię Władka, jest piękną ikoną wspaniałej historii, którą piszemy za pomocą sportu, szkoda, że po prostu nie wie, o czym mówi, nie wszystko widać przez ekran TV - odpisał na Facebook’u Piotr Lisek.

Lisek: "Po prostu nie wie, o czym mówi"

Trzykrotny medalista mistrzostw świata nie zamierzał też przejść obojętnie obok argumentów Kozakiewicza. - To "duży", bardzo ciężki zawodnik. Bardzo silny. Potrzebuje dużo więcej ćwiczeń i poświęconego czasu na treningi niż na przykład Duplantis. Szwed jest zdecydowanie szybszy. Trzyma się na tyczce dużo wyżej. Piotr ma bardzo twarde tyczki. Inni by się na nich pozabijali. Lżejszym sportowcom jest dużo łatwiej utrzymać formę przez więcej lat. U Liska często zawodziła technika. Dawał w skokach dużo siły. W tej chwili nie ma jej już tak dużej - mówił były rekordzista świata.

- Tyczki? Ich konstrukcja nie zmieniła się od bardzo dawna, w 2017 wygrywałem DL [Diamentową Ligę] na tyczkach z lat 80/90 (a słuchanie kolejny raz o: szczupły czy za ciężki to już legendy, aktualnie mamy przynajmniej trzech zawodników, którzy są mojej postury, a jednym z nich jest Chris Nielsen - odparł Lisek.

Podczas mistrzostw świata w USA złoty medal w skoku o tyczce zdobył Armand Duplantis, który kolejny raz pobił rekord świata. Od teraz najlepszy wynik w historii wynosi 6,21 metra. Srebro wywalczył wspomniany Amerykanin Nielsen, a brąz Ernest John Obiena z Filipin (obaj uzyskali 5,94 m).

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.