PZLA po drace w reprezentacji Polski na MŚ przyznaje: To nasza wina

Łukasz Jachimiak
- To nasza wina, bierzemy ją na siebie - mówi Krzysztof Kęcki, dyrektor Sportowy PZLA. Federacja nie przekazała trenerom Aleksandrowi Matusińskiemu i Markowi Rożejowi, że w sztafecie mieszanej wprowadzono limit zmian. Z tego powodu w naszej ekipie już pierwszego dnia MŚ w Eugene powstało ogromne zamieszanie i zepsuła się atmosfera.

Polacy przyjechali na MŚ do Eugene jako mistrzowie olimpijscy w sztafecie mieszanej 4x400 m. Tu zajęli tylko czwarte miejsce. Szkoda, że biegali osłabieni brakiem Anny Kiełbasińskiej.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska: Celuję w finał i liczę na poprawienie rekordu życiowego

Druga najszybsza w tym roku z Polek odmówiła startu. Wydała oświadczenie, w którym poinformowała, że trener Aleksander Matusiński obiecał jej start tylko w finale, bez konieczności biegania również kilka godzin wcześniej w eliminacjach. Trener w ostatniej chwili chciał, by Kiełbasińska jednak pobiegła dwa razy, bo zorientował się, że przed finałem będzie mógł dokonać tylko jednej zmiany (na igrzyskach w Tokio, gdzie wywalczyliśmy złoto, zrobił trzy zmiany). Kiełbasińska się na to nie zgodziła i zrezygnowała.

Kibice w większości stanęli po stronie zawodniczki. Zgadzali się, gdy wykazywała, że to nie ona jest od pilnowania regulaminów. Kto powinien się tym zajmować? Kto zawalił?

Trener Matusiński odsyła do PZLA

- Informacja o zmianie w przepisach rozgrywania sztafety mieszanej nie dotarła ani do mnie, ani do trenera Rożeja aż prawie do zawodów. 20 czerwca PZLA przekazał nam do ściągnięcia team manual, czyli jedyny dokument, który mówi o sposobie przeprowadzania zawodów. Nie ma w nim żadnych informacji na temat nowej ilości zmian w mikście. Ten zapis pojawił się bodajże dwa dni przed startem, w manualu na stronie internetowej mistrzostw. Mamy ściągnięty team manual z czerwca i ten, który był tutaj na MŚ, widzimy różnicę - mówi Matusiński.

Piekło w kadrze Polski. Matusiński: Ania odmówiła. Dalsze rozmowy nie miały sensuPiekło w kadrze Polski. Matusiński: Ania odmówiła. Dalsze rozmowy nie miały sensu

- Podobno po 20 czerwca do krajowych związków została wysłana aktualizacja. Nie wiem, czy do PZLA dotarła, czy ktoś w związku zawinił i nam jej nie przesłał. W każdym razie o wszystkim dowiedzieliśmy się dwa dni przed startem. I musieliśmy się dostosować - dodaje trener.

PZLA: W gorączce przygotowań nie przekazaliśmy informacji

Mamy reakcję PZLA na tę wypowiedź Matusińskiego. Związek informował wcześniej, że wyjaśnieniem sprawy zajmie się dopiero po MŚ. I że wtedy wyda specjalne oświadczenie. Ale teraz dyrektor sportowy Krzysztof Kęcki mówi tak: - To nasza wina. Bierzemy ją na siebie. 20 czerwca World Athletics przysłała team manual, czyli podręcznik mistrzostw, i tam zmian nie było. Ale później na wideokonferencji WA informowała o nowym regulaminie. To była jedna z wielu zmian. W gorączce przygotowań do mistrzostw nie przekazaliśmy tego trenerom.

Kto konkretnie nie przekazał? - Teoretycznie powinno tę zmianę wychwycić kilkanaście osób, a nikt nie wychwycił. Generalne pilnuje tego komisja sędziowska. I informuje o zmianach - odpowiada Kęcki.

- Najprawdopodobniej ta zmiana pojawiła się na początku lipca, jak wyjeżdżaliśmy na obóz aklimatyzacyjny. Generalnie takie zmiany są komunikowane na stronie World Athletics. Zmianę, że będzie trzeba biegać w kolejności mężczyzna, kobieta, mężczyzna, kobieta dobrze znaliśmy, a tej o wymianie tylko jednego zawodnika na finał, niestety nie - kończy Kęcki.

Więcej o: