Największa sensacja MŚ. Rekordzista świata przegrał pierwszy raz od lat. "Potwór"

- On jest jak potwór. Na pewno wróci - mówi Alison Dos Santos. Brazylijczyk wygrał finał 400 metrów przez płotki na MŚ w Eugene, uzyskując trzeci najlepszy czas w historii. A i tak wszyscy rozmawiają o Karstenie Warholmie. Bo rekordzista świata przegrał pierwszy raz od lat. Norweg był dopiero siódmy!

- To rozczarowujące. Ale muszę wytrzymać. Na szczęście już za rok będą kolejne mistrzostwa świata, więc szybko przyjdzie czas na zemstę - mówi Warholm.

Zobacz wideo Pia Skrzyszowska: Celuję w finał i liczę na poprawienie rekordu życiowego

Drugi Bolt. I to mimo przeszkód

Warholm to 26-latek z Uistenvink. Piękne miasteczko leży na fiordzie wcinającym się w Morze Norweskie. Amerykanie, zapowiadając finał z udziałem Warholma, pisali, że na świecie jest znany nawet bardziej niż norweskie łososie. I że popularnością oraz sukcesami przebija wszystkich norweskich mistrzów zimowych dyscyplin sportu.

Warholm to mistrz olimpijski z Tokio z 2021 roku. I mistrz świata z Dohy z roku 2019. I jeszcze mistrz Europy z Berlina z roku 2018. I mistrz świata z Londynu z roku 2017. Wow! Niezła wyliczanka! On jako bardzo młody chłopak zaczął pędzić przez płotki tak, jak dekadę wcześniej bez płotków na 100 i 200 metrów pędził Usain Bolt.

Ukraina nie usłyszała hymnu, ale świat usłyszał prawdę o wojnie. Ukraina nie usłyszała hymnu, ale świat usłyszał prawdę o wojnie. "Ludobójstwo"

"Mówią tak nie bez powodu"

Warholm był chyba najbardziej oczekiwaną gwiazdą tych mistrzostw. Amerykanie chcieli, by na szybkiej, świetnej bieżni stadionu Hayward Field padł wreszcie pierwszy na tych zawodach rekord świata.

Rok temu w Tokio Norweg rekordu nie pobił, tylko go zmiażdżył. Z poziomu 46.70 przeniósł go na 45.94 s! To wynik jak z następnego stulecia! Historycy i statystycy dowodzili, że to najlepszy bieg w historii lekkoatletyki. - Mówią tak nie bez powodu - stwierdzał dumny rekordzista.

Od Warholma wszyscy chcemy jeszcze więcej. Jest wciąż bardzo młody, jeszcze się rozwija. Dominuje jak nikt inny w żadnej konkurencji. On do Eugene przyjechał tak naprawdę niepokonany od ponad trzech lat, od maja 2019 roku. Ale, niestety, to była wyprawa w nieznane.

Kolejne złote medale dla Polski? Plan startów na sobotę 7 sierpniaWielka sensacja w finale 1500 m na MŚ. Rozmys drugim Polakiem w finale w historii

Na początku czerwca norweski mistrz startował w Diamentowej Lidze w Rabacie. I tam przegrał. Nie z jakimś innym biegaczem, tylko z kontuzją. Uderzył w płotek, uszkodził ścięgno podkolanowe. I nie startował aż do teraz.

"Nie jestem przyzwyczajony do oddawania złota"

Ale w eliminacjach i półfinale wyglądał bardzo dobrze. Oba biegi wygrał z wielką przewagą, mimo że przed metą zwalniał niemal do truchtu. Wszyscy uznaliśmy, że nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. On chyba też. - Nie jestem przyzwyczajony do oddawania złota, więc będę o nie walczył. W tym roku rywale przebiegli więcej wyścigów niż ja, ale historia mówi, że nie należy mnie skreślać - stwierdzał przed finałem.

Po tym finale Warholm myśli już o kolejnym. Zapowiada zemstę na największych rywalach - Brazylijczyku Dos Santosie i Amerykaninie Raiu Benjaminie - za rok na MŚ w Budapeszcie. A poprawić sobie humor zwycięstwem i złotem będzie chciał już w sierpniu, na mistrzostwach Europy w Monachium.

Alberto SalazarNa własnym synu robił eksperymenty. Ofiary Salazara wciąż płaczą. "Do kamieniołomu"

- Tu powiedziałem sobie "wszystko albo nic" - opowiada. Że zostanie z niczym, zrozumiał na wirażu przed wyjściem na prostą finiszową. Tam uderzył w płotek, zgubił rytm i z mniej więcej drugiego miejsca już tylko spadał coraz dalej. - Widząc, że inni zaczynają cię mijać, wiesz, że wyścig się skończył. To nie jest miłe uczucie. Ale wiem, że to się stało tylko dlatego, że zabrakło mi normalnego treningu. Trudno teraz powiedzieć coś mądrego. Może poza tym, że mam nadzieję pewnego dnia być z tego wyścigu dumnym, że spróbowałem - podsumowuje Warholm.

Na razie jeszcze dumny nie jest. Na razie za bardzo boli go duma zraniona porażką. Już przecież całkiem zapomniał, jak to jest.

Więcej o: