Ukraina nie usłyszała hymnu, ale świat usłyszał prawdę o wojnie. "Ludobójstwo"

Łukasz Jachimiak
Jarosława Mahuczich zdobyła srebrny medal w skoku wzwyż na lekkoatletycznych MŚ w Eugene. Czwarte miejsce zajęła jej koleżanka z kadry Irina Gieraszczenko. To było święto Ukrainy w Oregonie. Ambasadorki mówiły, a świat poznawał prawdę o wojnie w ich kraju.

Wyniki skoku wzwyż na MŚ w Eugene są następujące:

  • Eleanor Patterson (Australia) 2,02 m w pierwszej próbie
  • Jarosława Mahuczich (Ukraina) 2,02 w drugiej próbie
  • Elena Vallortigara (Włochy) 2,00 w pierwszej próbie
  • Irina Geraszczenko (Ukraina) 2,00 w drugiej próbie
Zobacz wideo Pia Skrzyszowska: Celuję w finał i liczę na poprawienie rekordu życiowego

Ale tym razem wyniki nie są najważniejsze. Na konferencji prasowej z medalistkami organizatorzy poprosili dziennikarzy, by padły pytania również do złotej i brązowej medalistki. Korespondenci między innymi z USA, Japonii, Brazylii, Norwegii i oczywiście również z Polski nie byli zainteresowani przebiegiem rywalizacji i sportowymi refleksjami bohaterek. Wszyscy widzieliśmy i docenialiśmy, jak Ukrainki walczyły i jakie wsparcie dostawały z trybun. Komplet kibiców na stadionie Hayward Field życzył Mahuczich i Gieraszczence podwójnego zwycięstwa. I chociaż w konkursie zajęły odpowiednio drugie i czwarte miejsce, tak naprawdę wygrały.

Mistrzyni z Rosji przestała znać mistrzynię z Ukrainy

- Ja mam srebrny medal, Irina czwarte miejsce i rekord życiowy. Jest świetnie. A to nie koniec, jeszcze będą mistrzostwa Europy, znów będziemy skakać dla naszego kraju. Widziałam tu na stadionie wielu ukraińskich kibiców. Wiem, że dajemy im trochę radości. A dzięki temu, że rozmawiamy z dziennikarzami z całego świata, jesteśmy ambasadorkami Ukrainy - podkreśla Mahuczich.

Wicemistrzyni świata już setki razy opowiedziała w Eugene, jak 24 lutego skryła się w piwnicy, gdy na Dniepropietrowsk spadła pierwsza rakieta. W marcu stamtąd uciekła. - To była moja najdłuższa i najstraszniejsza podróż autem w życiu. Jechałam trzy dni - mówi. Bez treningu dotarła na halowe mistrzostwa świata w Belgradzie. I zdobyła złoty medal. Już tam mówiła, że cieszy się, nie musząc rywalizować z Rosjanami i Białorusinami. Bo w sporcie nie powinno być miejsca dla tych, którzy popierają morderców.

- Jestem rozczarowana zawodnikami z Rosji i Białorusi. Przed 24 lutego miałam dobry kontakt z Mariją Łasickiene, a po 24 lutego nie odpowiedziała mi na żadną wiadomość. Nie zapytała nawet, czy jestem bezpieczna. Oni nie chcą uznać, że rosyjscy żołnierze dokonują w Ukrainie ludobójstwa. Nie odpisują, gdy im to pokazujemy - opowiada 21-letnia Jarosława.

A przecież Mahuczich się dla niej narażała

Rola ambasadorki Ukrainy dla tej młodej dziewczyny nie jest łatwa. Tęskni za bliskimi, martwi się o nich, cały czas sprawdza, co się dzieje w jej ojczyźnie. I między treningami płacze.

Sytuacja z Łasickiene na pewno bardzo ją rozczarowuje. One naprawdę zdawały się co najmniej kolegować. Rok temu na igrzyskach w Tokio, gdy Rosjanka zdobyła złoto, a Ukrainka brąz, razem pozowały fotoreporterom. Mahuczich naraziła się wtedy rodakom, po powrocie z Japonii została wezwana do Ministerstwa Obrony Ukrainy i pouczona, że takie zdjęcie Rosjanie mogą wykorzystać propagandowo. Przypomniano jej, że przecież już od 2014 roku trwa agresja Rosji na Donbas.

Wszyscy mówią "Slava Ukraini! Heroiam slava!". I zapraszają

Starszej z ukraińskich skoczkiń-ambasadorek, 27-letniej Gieraszczence, też nie jest łatwo, a mimo to rozmawiając z dziennikarzami w strefie mieszanej (ona na konferencję nie przyszła, tam pojawiają się tylko medaliści), cała się uśmiecha. - Ludzie nas tu cały czas pozdrawiają. Widząc nas, mówią: "Slava Ukraini! Heroiam slava!". Tęsknię za rodzicami, których nie widziałam od czterech miesięcy, za Kijowem, z którego uciekłam dawno temu. Ale cieszę się, że tu jestem. I bardzo chętnie pojadę też w sierpniu na mistrzostwa Europy do Monachium. Tam też powalczymy o trochę radości dla rodaków - mówi.

Jak już pisaliśmy na Sport.pl, ukraińska kadra została zaproszona przez Niemców na zgrupowanie do ośrodka przygotowań olimpijskich pod Berlinem. Wszyscy - 22 zawodników - mogą tam polecieć prosto z mistrzostw świata w Eugene i na koszt organizatora szykować się do następnej okazji do reprezentowania swojego pogrążonego w wojnie kraju. Zaproszenia na darmowe treningi ukraińscy sportowcy dostają też z innych krajów.

Ale ci lekkoatleci mają jeszcze coś do zrobienia w Oregonie. Na razie zdobyli tu srebro i brąz (który wywalczył skoczek wzwyż Andrij Procenko). Tej kadrze marzy się złoto i wysłuchanie hymnu Ukrainy. Nie będzie o to łatwo. Ale przecież oni już udowodnili, że są specjalistami od rzeczy niemal niemożliwych.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.