"No i nadal mi brakuje". Nowicki chciał złota. "Powinienem się cieszyć"

Łukasz Jachimiak
- Jest drugie miejsce i powinienem się cieszyć - mówi Wojciech Nowicki po zdobyciu srebrnego medalu MŚ w Eugene. Mistrz olimpijski jest niesamowicie ambitny. Widać, że jak najszybciej chciałby się zrewanżować Pawłowi Fajdkowi, który zdobył złoto.

Paweł Fajdek i Wojciech Nowicki wywalczyli dla Polski złoty i srebrny medal na lekkoatletycznych MŚ w Eugene. W finale rzutu młotem nasi miotacze byli znakomici. Choć Nowicki zdaje się mieć trochę inne zdanie na swój temat.

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

Łukasz Jachimiak: Gratulacje!

Wojciech Nowicki: No, robiłem, co mogłem. Ale trochę błędów było przy rzucaniu. No nic, trudno. Może się poprawię za rok [na MŚ 2023 w Budapeszcie]. Tu może za bardzo chciałem. Będę musiał o tym porozmawiać z moją trenerką. W każdym razie fajnie, że złoto i srebro jadą do Polski. Tego się trzymajmy.

Dla ciebie to pierwsze srebro w karierze. Po trzech brązach MŚ.

- Cieszę się, że trochę tę passę przełamałem. Jakąś lekcję niesie ten medal. Oby dopisywało zdrowie, a za rok się przygotujemy do kolejnych mistrzostw.

Paweł FajdekFajdek mistrzem świata piąty raz z rzędu. Bubka z młotem. A Nowicki ma srebro

Rywalizujecie z Fajdkiem od kilku lat i ta rywalizacja robi się coraz ostrzejsza.

- I to jest bardzo fajne, ja to bardzo lubię. Nakręca mnie to. A z tyłu widać kolejnych mocnych zawodników. Pięciu nas w finale rzuciło powyżej 80 metrów. To motywuje, żeby się spinać i rzucać jak najdalej. Dzięki temu 81 metrów mi poleciało, mimo nerwów, z którymi wszedłem w koło. Dzień wcześniej w eliminacjach lepiej się czułem. Ale trudno. Jest drugie miejsce i powinienem się cieszyć.

Powinieneś się cieszyć czy się cieszysz?

- Bardzo się cieszę, że jest medal, ale wiem, że stać mnie było na dużo lepsze wyniki.

Na jakie?

- Na pewno na 82 metry, na życiówkę [82.58 m]. Tak to wyglądało na ostatnich treningach. Ale w finale było tu 81 metrów i koniec. To już historia.

Mo Farah, multimedalista olimpijski na dystansach: 5000 i 10000 metrówMistrz olimpijski porwany i wychowany pod innym nazwiskiem. "Rozpalił całą Anglię"

Myślałeś o złocie, o tym, że masz je z mistrzostw Europy i z igrzysk olimpijskich i że brakuje ci do kolekcji tylko tytułu mistrza świata?

- No i nadal mi brakuje. Ale może jeszcze uda mi się je zdobyć. Za rok zrobię kolejne podejście i może wygram. A może Paweł znów będzie górą. Pięć razy z rzędu zdobyć mistrza świata to wielki wyczyn. Czapki z głów i tyle. Generalnie fajnie, że mamy dwa medale dla Polski. Jest złoto i srebro, lepiej być nie mogło. Zawsze o takim układzie marzyliśmy, ale zawsze czegoś brakowało i albo Paweł miał złoto a ja brąz, albo ja złoto a on brąz ostatnio na igrzyskach w Tokio. A teraz mamy pełną pulę.

Dzięki waszym medalom Polska została liderem klasyfikacji medalowej mistrzostw.

- Oby jak najdłużej, chociaż myślę, że zaraz Amerykanie pokażą swoją siłę. Będzie ogień!

Może trzeba stworzyć sztafetę młociarską?

- Ha, ha, rozmawiajcie z World Athletics, my z Pawłem bardzo chętnie wystartujemy.

Więcej o: