Mistrz olimpijski porwany i wychowany pod innym nazwiskiem. "Rozpalił całą Anglię"

Dominik Senkowski
Uprowadzony jako dziecko, wychowany z fałszywą tożsamością i w strasznych warunkach. - Historia Mo Faraha, czołowego sportowca i symbolu Wielkiej Brytanii może mieć wpływ na politykę deportacyjną kraju - czytamy w "Der Spiegel".

Nic nie wskazywało, że Mo Farah ma inną historię niż ta, którą przedstawił osiem lat temu w autobiografii. Opisał w niej drogę do zdobycia czterech złotych medali olimpijskich dla Wielkiej Brytanii i jak dorastał wcześniej w Afryce. Urodził się w Somalii, gdzie - jak zapewniał - żył biednie, ale spokojnie. Żadnych wyjątkowych zdarzeń. Nie wspominał zbyt wiele o wojnie domowej toczącej się wówczas w ojczyźnie, o przemocy. 

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

Historia inna niż w autobiografii

Z autobiografii wynikało, że jako dziecko udał się z matką i dwójką rodzeństwa do Wielkiej Brytanii po lepsze życie. Gdy dotarł do Londynu, zakochał się w mieście. - Nie miałem pojęcia, że wkrótce będę nazywał to miejsce domem - napisał. Było wzruszająco, pokrzepiająco, jak to skromny chłopak wyrwał się z afrykańskiej biedy, przyjął nowe obywatelstwo i odnosił sukcesy. Dziś wiemy, że prawda była zupełnie inna.

- Większość ludzi zna mnie jako Mo Farah. Ale to nie jest moje imię, to nie jest rzeczywistość - mówi multimedalista olimpijski w filmie dokumentalnym BBC, który zostanie wyemitowany w środę. Jego prawdziwe nazwisko to: Hussein Abdi Kahin.

Farah przyznał, że jego ojciec wcale nie mieszkał w Anglii, jak zawsze zapewniał, a zginął podczas wojny domowej w Somalii. Sam też nie przyjechał do Londynu dobrowolnie. Nie dotarł na Wyspy z matką, a z kobietą, której nie znał i która porwała go w wieku dziewięciu lat. - Przywieziono mnie do Wielkiej Brytanii nielegalnie pod nazwiskiem innego dziecka, o którym do dziś nic nie wiem - opowiada.

Kosta RunjaićRunjaić studzi optymizm przed meczem Legii z Koroną. "Zbyt piękne"

Niewolnicze warunki 

Jego historia jest wstrząsająca. W dokumencie BBC opowiada o niewolniczych warunkach, w jakich dorastał w Wielkiej Brytanii. Do szkoły mógł zacząć chodzić dopiero w wieku 12 lat. Miał kompleksy na tle rówieśników, prawie nie znał angielskiego. Wyrwał się dopiero dzięki nauczycielowi wychowania fizycznego. Alan Watkinson pomógł mu znaleźć nową rodzinę.

Farah od dziecka był uzdolnionym biegaczem. Dostrzegli to specjaliści od lekkoatletyki na Wyspach. W 2000 roku otrzymał brytyjskie obywatelstwo. Załapał się do programu finansowania sportów olimpijskich przygotowanego pod igrzyska 2012 w Londynie. Gdy nadeszły zawody w stolicy Wielkiej Brytanii, Farah zgarnął złoto na 5000 m i 10000 m. Został twarzą olimpijskiej reprezentacji gospodarzy. Stał się obok Usaina Bolta najbardziej znanym lekkoatletą na świecie. 

Co dalej?

Urodzony w Somalii biegacz został także postacią polityczną, choć wcale o to nie zabiegał. Dla Brytyjczyków był przykładem udanej polityki imigracyjnej. Po ucieczce ze skrajnej nędzy w Afryce został wybitnym sportowcem dzięki pomocy nowej ojczyzny. Do tego w wywiadach zawsze wyglądał na bardzo ułożonego i pokornego młodego człowieka. 

- Najnowsze wyznanie Faraha rozpaliło całą Anglię i wzmogło debatę o tym, jak postępować z uchodźcami w Wielkiej Brytanii. Krytycy od dawna oskarżają rząd o zbyt restrykcyjne podejście do uchodźców, co oznacza, że wielu, którzy przedostają się do kraju, chce pozostać niezauważonymi z obawy przed deportacją lub żyć pod fałszywą tożsamością - czytamy w "Der Spiegel". 

W połowie czerwca brytyjski rząd ogłosił, że planuje deportację do Rwandy tysięcy osób ubiegających się o azyl. Świat odpowiedział ostrą krytyką. Farah nie musi się niczego obawiać. Brytyjskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych już zapowiedziało, że nie podejmie wobec niego żadnych działań. 

Sześć lat temu Mo Farah powtórzył wyczyn z Londynu. Znów zdobył złoto na 5000 m i 10000 m. Królowa Elżbieta II nadała mu tytuł szlachecki. Mistrz biegów nie zakwalifikował się na zeszłoroczne igrzyska w Tokio. Dziś ma 39 lat i nie wiadomo, czy będzie kontynuował karierę. 

Robert Lewandowski i Matthijs de LigtTransfer Lewandowskiego jednak nie sfinansuje De Ligta? Nowy scenariusz

Więcej o: