Mocne uderzenie na start MŚ. Polacy pędzą po medal w raju. "Chcą zaszachować rywali"

Łukasz Jachimiak
Między stuletnimi budynkami University of Oregon przechadza się Dawid Tomala. - To dobre określenie, bo ja się dopiero rozpędzam - śmieje się mistrz olimpijski w chodzie. - Mój start będzie ostatniego dnia mistrzostw świata - mówi. Pierwszy dzień już dziś. Od razu z mocnymi, polskimi uderzeniami - pisze z Eugene Łukasz Jachimiak, dziennikarz Sport.pl.

Dwie godziny drogi autem od Portland i godzinę jazdy od Pacyfiku leży lekkoatletyczny raj. Tak może się reklamować Eugene. Ma do tego pełne prawo, pomimo pewnych kłopotów. A są to:

Zobacz wideo Zabawa w "5 sekund" z Tomaszem Majewskim. Jak odpowie wybitny sportowiec?

Mieszany medal na powitanie ze "Szmaragdowym Miastem"?

Ale o kłopotach rozmawiamy w dziennikarskim gronie w drodze, a gdy dojeżdżamy do stadionu Hayward Field, przestajemy. Udziela nam się spokój tego miejsca. Tuż przed zaparkowaniem widzimy jak z prądem rzeki zmagają się kajakarze. Woda ma kolor jak z bajki, powietrze jest rześkie mimo 27 stopni Celsjusza. Dookoła mamy mnóstwo lasów. W takiej scenerii "Szmaragdowego Miasta" mijają ostatnie godziny przed mistrzostwami. Mające 180 tysięcy mieszkańców Eugene to Oregon w miniaturze. Ten stan ma powierzchnię prawie tak dużą jak Polska. Ale tu dominuje przyroda, tu mieszka tylko nieco ponad cztery mln ludzi.

Maria AndrejczykKoszmar Marii Andrejczyk przed MŚ. Potężny ból. "Nie czułam ręki"

Spacerując wokół stadionu spotykamy Wojciecha Nowickiego z trenerką (i wciąż jeszcze aktualną wicemistrzynią świata z Doha 2019) Joanną Fiodorow. Mistrz olimpijski w rzucie młotem będzie pierwszym Polakiem, który tu wystartuje. W piątek o godzinie 9.05 czasu lokalnego (w naszym kraju będzie wtedy już 18.05) eliminacje zacznie grupa z Nowickim (numer 3) i Marcinem Wrotyńskim (numer 6). Do godziny 10.30 będzie musiał się wyspać i przyjechać na obiekt w gotowości bojowej broniący tytułu Paweł Fajdek. Inaczej może mieć kłopoty z awansem do finału zaplanowanego na sobotę (godzina 21 czasu polskiego).

Młociarze zaczną dla Polski mistrzostwa, a kontynuować będą inni nasi bohaterowie ubiegłorocznych igrzysk w Tokio. O 11.45 (20.45 w kraju) w pierwszym biegu eliminacji sztafety mieszanej 4x400 mistrzowie olimpijscy zmierzą się m.in. z USA i Wielką Brytanią. Do finału (godzina 19.50, w Polsce będzie to już 4.50 rano w sobotę) awansują po trzy najszybsze ekipy i jeszcze dwie z najlepszymi czasami z eliminacji. Polacy mają apetyty na kolejne sukcesy. I do samego końca nie zamierzają ujawniać składu, w jakim pobiegną. Chcą zaszachować rywali.

Iwona BernardelliZawodniczka oskarża związek. Kwas w polskiej kadrze. "Karalne sytuacje"

Stąd wyszedł miliarder. I to widać

Medal naszych pań i panów na 400 metrów byłby doskonałym początkiem mistrzostw, które na starcie naprawdę wydają się być skazane na sukces. Nieważne, że stadion Hayward Field jest mały, ważne, że ma tu regularnie przychodzić po kilkanaście tysięcy ludzi kochających królową sportu. Obiekt z 1919 r. był kilka razy odnawiany, a teraz zrobiono z niego perełkę. Za pieniądze Phila Knighta, miliardera, który w latach 60. został absolwentem Uniwersytetu w Eugene, a później stworzył giganta znanego dziś światu pod nazwą Nike.

Knight inwestuje miliony dolarów w uczelnię, a Hayward Field to jej serce. Kampus kwitnie. Lekkoatleci trenują w cieniu pięknych drzew, a później odpoczywają w restauracyjnym ogródku. Mają swoją strefę posiłków, przerw na kawę i wyłączny dostęp do przeznaczonego tylko dla nich supermarketu.

Czekają nas najgorsze lekkoatletyczne MŚ od lat? Tych liderów z polskiej kadry zabraknie w EugeneCzekają nas najgorsze lekkoatletyczne MŚ od lat? Tych liderów z polskiej kadry zabraknie w Eugene

Tomala jeszcze niegotowy. A jego koledzy? Zobaczymy

Dawid Tomala pokonuje pętlę dla chodziarzy i maratończyków położoną tuż obok tej restauracjo-kawiarni. Idzie na przemian tempem mocnym i spokojnym. Na kolejnym wolniejszym odcinku dostrzega nas i uśmiecha się z daleka. Do jego startu jeszcze 11 dni, ale i tak ma tylko 10 minut. - Jestem po treningu, ale od razu pędzę na zaplanowaną sesję z fizjoterapeutą - wyjaśnia. - Na razie nie wiem jak jest. Jeszcze się nie czuję optymalnie. Trochę słabo śpię, ciągle się przyzwyczajam do zmiany czasu, chociaż kilka dni pobytu na zgrupowaniu w Seattle (tam aklimatyzowała się nasza kadra) pomogło. Myślę, że będzie dobrze. A na razie jest pięknie być w tej scenerii. I w niej staram się robić swoje - opowiada.

Pierwszego dnia mistrzostw poza młociarzami i biegaczami na 400 m w naszej kadrze swoje będą próbowali zrobić jeszcze:

  • Norbert Kobielski w eliminacjach skoku wzwyż (godzina 19.10)
  • Katarzyna Zdziebło w chodzie na 20 km (godzina 22.10)
  • Sofia Ennaoui w eliminacjach biegu na 1500 m (godzina 3.10)
  • Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk w eliminacjach pchnięcia kulą (godzina 3.55)

Relacje z mistrzostw na Sport.pl

Więcej o: