Zawodniczka oskarża związek. Kwas w polskiej kadrze. "To karalne sytuacje"

Iwona Bernardelli oskarża Polski Związek Lekkiej Atletyki o dyskryminację i nierówne traktowanie. Twierdzi, że maratończycy mają dużo trudniej od reszty. - To karalne sytuacje. Powinny liczyć się wyniki, nie kogoś widzimisię... - powiedziała. Władze związku odpowiedziały na jej zarzuty.

Iwona Bernardelli twierdzi, że powinna znaleźć się wśród osób powołanych na lekkoatletyczne mistrzostwa Europy. - Mam minimum. PZLA podkreśla, iż może wysłać sześć osób w maratonie. Mnie zabrakło, choć uczciwie na to zapracowałam, jeszcze w grudniu zeszłego roku - powiedziała w rozmowie z TVP Sport. Zawody odbędą się w dniach 15-21 sierpnia 2022 r. w Monachium. O braku powołania poinformował ją trener. 

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

Bernardelli zabrała głos w sprawie, bo uważa brak powołania za niesprawiedliwe. - Najbardziej oburzający jest fakt, że zasady, które widnieją na stronie, nijak się mają z rzeczywistością. Nikt się ich nie trzyma. To pokazuje, że nierówno nas traktują i dyskryminują maratończyków. Można łapać za słowa pana Zbigniewa Rolbieckiego. Otwarcie mówił, że w sztafetach wysyłają na najważniejsze imprezy po pięć osób. Już teraz można zobaczyć, iż do Eugene poleciało sześć zawodniczek. W poprzednich latach też tak bywało. Niektórym z nich brakuje indywidualnych minimów i nikomu to nie przeszkadza - stwierdziła w wywiadzie. 

Więcej treści sportowych znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl

Zdaniem 37-letniej maratonki brak powołania to ledwie część niedociągnięć PZLA. - Jedni dostają odżywki, drudzy nie. Jedni wyjeżdżają na zagraniczne zgrupowanie wysokogórskie, inni obserwują wszystko z Polski. Lista jest długa - wymieniła. Przytoczyła też przykład Kingi Królik, której zabrakło sześciu sekund do osiągnięcia minimum w biegu na 3000 metrów z przeszkodami. Mimo to znalazła się w gronie powołanych na mistrzostwa świata w Stanach Zjednoczonych.

Maria AndrejczykKoszmar Marii Andrejczyk przed MŚ. Potężny ból. "Nie czułam ręki"

- Porównując jej konkurencję i maraton, widać, że straciła dużo więcej niż ja. Nasuwają się pytania, czy nie poleciałam, bo jestem za stara i mam status matki z dzieckiem. Trudno mi to pojąć... - powiedziała. Jaki jest cel Bernardelli?  - Liczę, że wspólnymi siłami uda się osiągnąć lepsze warunki do treningów. Niby wszyscy wiedzą o kłopotach, a nikt z tym nic nie robi. Mamy do czynienia z dyskryminacją i nierównym traktowaniem. To karalne sytuacje. Powinny się liczyć wyniki, nie kogoś widzimisię - zakończyła. Swoimi przemyśleniami podzieliła się też w mediach społecznościowych. 

Lekkoatletyka. Maratończycy dyskryminowani przez PZLA? Władze związku odpowiadają

Po rozmowie z Bernardelli dziennikarze TVP Sport wysłali pytania o dyskryminację do Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. W odpowiedzi czytamy, że związek ustalił "zasady kwalifikacji do ME w maratonie, które zostały zaakceptowane przez Dyrektora Sportowego i V-ce Prezesa PZLA do spraw szkoleniowych, a następnie zatwierdzone przez Zarząd PZLA". O zasadach tych zostali poinformowani zawodnicy i trenerzy. 

W kwestii suplementacji i obozów przygotowawczych, o czym wspomniała Bernardelli, napisano, że przyznano je osobom, które zajęły "wysokie lokaty na IO, MŚ, DME, ME w kategoriach młodzieżowych" oraz zajmowały "wysokie miejsca w rankingu europejskim". W przypadku maratonu były to Karolina Nadolska, Krystian Zalewski i Aleksandra Lisowska. Cała trójka plus inne osoby zostali objęci suplementacją, ponieważ startowali w igrzyskach olimpijskich oraz część z nich w Drużynowych Mistrzostwach Europy.

Kimberly GlassBrutalna napaść na wicemistrzynię olimpijską. "Trzeba uważać"

"Iwona Bernardelli wcześniej była w tej grupie, jednak nie osiągnęła w sezonie zadowalających wyników, aby można było zawodniczkę w dalszym ciągu obejmować suplementacją" - napisano bezpośrednio ws. 37-letniej zawodniczki. Zbigniew Rolbiecki - trener główny bloku wytrzymałości - na koniec napisał, że Bernardelli nie wypełniła wskaźnika, aby zapewnić sobie prawo startu w ME. Do tego "jej lokata w rankingu jest bardzo odległa". 

Więcej o: