Włodarczyk o akcji łapania złodzieja. "Ułamki sekund. Nie mam wyrzutów sumienia"

- Przeanalizowałam sobie wszystko i doszłam do wniosku, że ja nie mogę mieć normalnych przygotowań, tylko zawsze jakieś wyzwania - powiedziała Anita Włodarczyk w programie "Misja Sport". Trzykrotna mistrzyni olimpijska opowiedziała o akcji łapania złodzieja, przez którą nabawiła się groźnej kontuzji.

Anita Włodarczyk nie wystartowała w lekkoatletycznych mistrzostwach Polski w Suwałkach i nie wystąpi też podczas mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych. A to wszystko z powodu kontuzji, której nabawiła się podczas pogoni za złodziejem. 36-latka ruszyła bowiem w pościg za mężczyzną, który próbował dostać się do jej samochodu.

Zobacz wideo Szpilka do trenera w szatni: On mnie nie zamroczył. Kulisy gali KSW 71

Włodarczyk opowiedziała o akcji łapania złodzieja. "To były ułamki sekund"

– To były ułamki sekund, tak zareagowałam i nie mam wyrzutów sumienia. Myślę, że mój charakter i sportowa ambicja była ode mnie silniejsza. Dlatego zdecydowałam o tym, żeby pobiec za złodziejem – opowiadała Włodarczyk w programie "Misja Sport". - Jest jedna wielka szkoda, że nie wystartuję w Eugene - podkreślała.

Początkowo wiele wskazywało na to, że trzykrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem nie doznała groźnej kontuzji, ale ostateczna diagnoza była gorsza. Stąd absencja potrwa kilka miesięcy. – Miałam rezonans i widać było, że ten mięsień jest rozerwany, ale w momencie kiedy doktor otworzył nogę, to zobaczył, że jest całkowicie urwany, stąd założony gips – twierdzi.

Ponad tydzień temu 36-latka przeszła zabieg i wkrótce rozpocznie właściwą rehabilitację. - Czuję się dobrze, nic mnie nie boli - podkreśla lekkoatletka, która w podobnej sytuacji znalazła się dwa lata temu. Wówczas też doznała groźnego urazu i ścigała się z czasem, aby zdążyć na igrzyska w Tokio. Wtedy musiała wręcz uczyć się od nowa chodzić i rzucać młotem. Mimo to zdążyła i w dodatku zdobyła złoty medal. 

- Kiedy usłyszałam od doktora diagnozę i słowo "operacja", od razu miałam przed oczami myśli sprzed dwóch lat. Miałam przebłyski w głowie, jak to wtedy było. Od operacji do zakończenia rehabilitacji. Po części to mi trochę pomaga, bo wiem, ile pracy musiałam włożyć, żeby wrócić do sportu. Wiem, że to nie będzie łatwe, ale już raz to przeszłam i teraz chcę to powtórzyć. Mam nadzieję, że to mi się uda, tak jak to było dwa lata temu - potwierdza Anita Włodarczyk. I dodaje: - Przeanalizowałam sobie wszystko i doszłam do wniosku, że ja nie mogę mieć normalnych przygotowań, tylko zawsze jakieś wyzwania.

Więcej o:
Copyright © Agora SA