Warholm przekroczył niewyobrażalną granicę. Teraz może stracić mistrzostwa świata

Tegoroczne mistrzostwa świata w lekkiej atletyce mogą odbyć się bez udziału wielkiej gwiazdy. Karsten Warholm, który w Tokio pobił rekord świata w biegu na 400 metrów przez płotki, doznał kontuzji i jego start w MŚ stanął pod znakiem zapytania.
Karsten Warholm po zdobyciu złotego medalu w Tokio
Fot. Petr David Josek / AP

Lekarze mają wątpliwości, czy podczas tegorocznych lekkoatletycznych mistrzostw świata pojawi się jedna z największych gwiazd ostatnich lat. Karsten Warholm zmaga się z kontuzją i nie wiadomo, czy do połowy lipca uda mu się ją wyleczyć.

Zobacz wideo Tymoteusz Puchacz wyjaśnia hejterów. "Jest coraz gorzej"

Na igrzyskach złamał niesamowitą granicę. Teraz drży o udział w MŚ

Norweski rekordzista wystartował w niedzielę w Rabacie podczas zmagań zaliczanych do Diamentowej Ligi. Ledwo minął pierwszy płotek i już zwolnił, chwycił się za prawe udo, przerwał bieg i utykając opuścił stadion. We wtorek został poddany kompleksowym badaniom w Oslo i lekarze stwierdzili kontuzję mięśnia dwugłowego.

- To częsta kontuzja u sprinterów, a czas jej leczenia jest zawsze bardzo różny. Pierwszy etap do 80 procent wyleczenia jest zwykle bardzo szybki, lecz końcowy może być bardzo długi z zagrożeniem odnowienia się urazu przy zbyt szybkim powrocie do startów. Liczymy, że uda się ją wyleczyć w miarę szybko, lecz nie mamy pewności czy Karsten zdąży do - powiedział Thomas Torgalsen, lekarz centrum olimpijskiego w Oslo, cytowany przez NRK.

Nieobecność Warholma w Eugene byłaby stratą dla niego, ale także dla sportowego widowiska. Norweg to wyjątkowa postać, która budzi wielkie zainteresowanie publiczności. - To ważny dla mnie sezon i jednym z głównych punktów był start na mityngu Bislett Games w Oslo 16 czerwca przy pełnym stadionie. Niestety nie będzie to możliwe, tak jak i inne starty przed MŚ - podkreślił sam biegacz.

Podczas igrzysk olimpijskich w Tokio Karsten Warholm przekroczył niewyobrażalną dotąd granicę 46 sekund w rywalizacji na 400 m przez płotki. Norweg od początku biegu rzucił wszystkie siły i już po kilku pierwszych płotkach miał ogromną przewagę nad rywalami. Jedynie Rai Benjamin był w stanie nawiązać z nim rywalizację. I wydawało się, że może Warholma dogonić. Ale Norweg wycisnął z siebie jeszcze więcej sił. Gdy wpadł na metę, wszyscy zaniemówili i łapali się za głowy. Zegar pokazał czas 45,94 sekundy i niemal wszyscy byli pewni, że to błąd. Ale nie, on naprawdę to zrobił.

Więcej o: