Caster Semenya ujawnia. "Pewnie myśleli, że mam penisa. Odpowiedziałam im: dobrze. Jestem kobietą"

Trzykrotna mistrzyni olimpijska na 800 metrów już w wieku kilkunastu lat musiała przyjmować leki, co wpłynęło na jej zdrowie. Biegaczka z RPA opowiedziała o kulisach trudnej kuracji hormonalnej.

Od początku zawodowej kariery Caster Semenya musiała mierzyć się z wątpliwościami dotyczącymi jej płci. Z uwagi na odbiegający od innych zawodniczek wygląd i sylwetkę, lekkoatletka była wręcz zmuszona do nieustannego poddawania się różnym testom i badaniom.

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

DLOKA\SportPia Skrzyszowska z 3. wynikiem w historii Polski na 100m

Caster Semenya opowiedziała o swojej walce o możliwość rywalizowania

W dokumencie HBO Real Sports Semenya opowiedziała o sytuacji, gdy jako 18-latka usłyszała, że musi przejść testy weryfikacyjne płci, aby móc rywalizować na bieżni. - Pewnie myśleli, że mam penisa. Odpowiedziałam im: dobrze. Jestem kobietą, nie obchodzi mnie to. Jeśli chcecie sprawdzić, pokażę moją pochwę. W porządku? - mówiła.

Badania wykazały, że lekkoatletka z RPA nie miała macicy ani jajników, ale posiadała wewnętrzne jądra. Poziom produkowanego przez nie testosteronu był u niej trzykrotnie wyższy niż u przeciętnej kobiety. Stwierdzono u niej tzw. hiperandrogenizm, który charakteryzuje się większym poziomem testosteronu, który wpływa na masę, siłę mięśni i wydolność organizmu.

Więcej treści sportowych znajdziesz też na Gazeta.pl

W 2011 r. władze światowej lekkoatletyki orzekły, że zawodniczki z wykazanym hiperandrogenizmem muszą medycznie obniżyć poziom testosteronu. Semenya również się temu poddała i dotknęły ją uciążliwe skutki uboczne. - Czułam się chora, przybrałam na wadze, miałam ataki paniki. Nie widziałam, czy nie doznam kiedyś zawału serca. To jak dźganie się nożem każdego dnia. Nie miałam jednak wyboru. Miałam 18 lat, chciałam biegać, dostać się na igrzyska olimpijskie, to była dla mnie jedyna opcja - wyjaśniła.

Południowoafrykańska biegaczka przegrała apelację

Przez długi czas Caster Semenya próbowała walczyć o swoje prawa, jednak nic z tego nie wyszło. W 2020 r. przegrała apelację do szwajcarskiego Trybunału Federalnego o uchylenie orzeczenia Sądu Arbitrażowego, w myśl którego zawodniczki z wyższym poziomem testosteronu muszą go medycznie obniżać. Dotyczy on rywalizacji na dystansach od 400 metrów do mili, aby zapewnić uczciwą konkurencję.

Marcin LewandowskiMarcin Lewandowski zakończył karierę. Poświęcił się dla córki

Na skutek przegranej apelacji Semenya odpuściła start na koronnym dystansie na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Ostatni wielki sukces reprezentantka Republiki Południowej Afryki osiągnęła w 2017 roku, kiedy to zdobyła trzecie w karierze złoto mistrzostw świata na 800 metrów.

Więcej o: