Andrejczyk wyprowadziła się z Polski. Wrażenia? "Jest idealnie"

- Na ten moment tak to właśnie wygląda i ku temu zmierza. Opcja z byciem tutaj na stałe jest poważnie brana pod uwagę - mówi Maria Andrejczyk o przeprowadzce do Finlandii. Wicemistrzyni olimpijska rozpoczęła niedawno treningi w tym kraju pod okiem nowego trenera Petteriego Piironena.

Maria Andrejczyk to zdecydowanie najlepsza polska oszczepniczka. 26-latka ma już na koncie dwa występy na igrzyskach olimpijskich - w Rio de Janeiro 2016 i Tokio 2021. Na zeszłorocznej imprezie sięgnęła po srebrny medal, który był dla niej pierwszym w karierze. Należy do niej także rekord Polski (71,40 m), który pobiła w zeszłym roku w Splicie. Jest to także jednocześnie trzeci wynik w historii światowej lekkoatletyki.

Zobacz wideo Kibice chcą pomnika dla Banasika. "Lepiej niech w Radomiu nie staje"

W połowie kwietnia Andrejczyk dość niespodziewanie poinformowała o rozstaniu po 14 latach z dotychczasowym trenerem Karolem Sikorskim. Na nowego szkoleniowca 26-latka wybrała Petteriego Piironena i wyprowadziła się do... Finlandii. - Dla mnie to jest coś wspaniałego. Ja sportowo właśnie zaczynam nowe życie - powiedziała wicemistrzyni olimpijska w rozmowie z portalem sport.tvp.pl

Erriyon Knighton i jego 19.49 s w biegu na 200 metrówDzieciak z USA bije rekordy Usaina Bolta. Superkolce, supertalent i superpresja

Andrejczyk szczęśliwa z pobytu w Finlandii. "Tu jest idealnie"

- Oni mnie w tej Finlandii dosłownie zaadoptowali. Jak córkę, z dnia na dzień. I to pomimo szoku, w jakim był nowy trener, gdy bez ostrzeżenia zgłosiłam się do niego. Nawet gdy odebrał mnie z dworca kolejowego, to patrzył jeszcze z takim przerażeniem, że pierwsze, co mu powiedziałam, to: "spoko, nie jestem psychopatką, mam to przemyślane!" Bo naprawdę mam. Jestem tu tak szczęśliwa, że dzisiaj mówię: spędzę z tą ekipą może nawet resztę kariery. Serio - zapewniła Andrejczyk.

Oszczepniczka przyznała także, że życie w Finlandii bardzo jej przypadło do gustu. - Wszystko mi się podoba: świeże spojrzenie, otwartość, nowe ćwiczenia, to jak wszyscy pięknie mówią po angielsku, jakość ośrodka, otoczenie, cisza, spokój. Same lasy, z jeziorami, świeżym powietrzem i mikroskopijną gęstością zaludnienia, są bliźniaczo podobne do Podlasia, z którego pochodzę - zachwycała się Polka. 

- Tu jest idealnie. Choć zauważyłam, że Finowie są dość introwertyczni, tacy… wstrzemięźliwi. Trener, z którym w końcu sobie na luzie dłużej pogadałam, także. Mówi, że najlepiej jest mu w domu na kanapie i przy kominku - dodała.

Michał HaratykMichał Haratyk uderza. "PZLA zależy, żeby mieć sponsorów, nie zawodników"

Andrejczyk przyznała także otwarcie, że poważnie rozważa przeprowadzkę do Finlandii... na stałe. - Na ten moment tak to właśnie wygląda i ku temu zmierza. Teraz jestem tutaj, potem – z krótką przerwą w Polsce – razem lecimy do Belek na zgrupowanie, a potem znów tu. Stąd najprawdopodobniej będę wylatywała na mityngi w trakcie sezonu. A co będzie dalej, zobaczymy. Opcja z byciem tutaj na stałe jest poważnie brana pod uwagę - zakończyła wicemistrzyni olimpijska z Tokio. 

Więcej o: