Skandal na HMŚ. Zawodnicy grzmią: Zniszczyli zawody. Publikują wymowne zdjęcie

Zawodnicy i kibice oburzeni nowym systemem, który zastosowano w konkurencji trójskoku podczas halowych mistrzostw świata w Belgradzie. Zdaniem obserwatorów doszło do zbyt wielu pomyłek. - Komisja regulaminowa zniszczyła zawody - ostro skomentował Carl Lewis, czterokrotny mistrz olimpijski w skoku w dal.

Podczas halowych mistrzostw świata w Belgradzie, zastosowano nową technologię w skokach. Chodzi o urządzenie, które pokazuje od razu po odbiciu się zawodnika, czy próba była spalona. Jeśli dochodziło do poprawnego skoku, pojawiało się zielone światło, w przeciwnym razie zaświecała się czerwona lampka.

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

Krytyka nowego sprzętu w trójskoku. "Komisja regulaminowa zniszczyła zawody"

Problem w tym, że pojawiło się wiele wątpliwości co do tego, czy sprzęt działał poprawnie. Kibice kilka razy zauważali, że za nieważne uznawano próby, które ich zdaniem mieściły się w granicy. Pojawiły się natychmiastowe żądania powrotu do metody plasteliny przy belce startowej. 

Tak Piotr Lisek zareagował na rekord Duplantisa. Gdzie jest Polak? Tak Piotr Lisek zareagował na rekord Duplantisa. Gdzie jest Polak? "Coś nie pykło"

Niestety, reakcji na to nie będzie. World Athletics potwierdziło, że nowa technologia będzie ponownie używana podczas mistrzostwach świata w Oregonie tego lata. Jednym z argumentów ma być to, że widzowie przed telewizorami nie mieli identycznego obrazu, jak ten, który obserwowali sędziowie. W transmisji ujęcia były pod innym kątem. 

Pojawienie się sprzętu wywołało kontrowersje i widać to było w mediach społecznościowych. Czterokrotny mistrz olimpijski w skoku w dal Carl Lewis ostro uderzył w działania światowej federacji. - Komisja regulaminowa zniszczyła zawody. Wprawiają w zakłopotanie tę i każdą konkurencję. Nie mają żadnych pieprzonych rozwiązań na temat żadnej z tych sytuacji. To nie ma sensu, bo szliśmy tą drogą w latach 80-tych. Kto w ogóle wnosi te pomysły? - napisał na Twitterze Amerykanin.

Shara Proctor, brytyjska rekordzistka z 7,07m i 33-letnia doświadczona zawodniczka, również wyraziła oburzenie. To z powodu skoku Ukrainki Maryny Bekh-Romanczuk, której nie zaliczono próby. - Kiedy przestaną zmieniać zasady w naszej konkurencji - skomentowała Brytyjka na Twitterze. Dodała przy tym zdjęcie, na którym widać, jak but Ukrainki mieści się w granicy bez popełnienia błędu.

- To nie jest spójne i nie działa, więc muszą rozwiązać ten problem przez resztę roku - krytykowała na Instagramie Jazmin Sawyers, kolejna z brytyjskich zawodniczek trójskoku. Inni krytycy pomysłu zaproponowali z kolei, aby teraz skoki mierzyć od momentu odbicia do miejsca lądowania. 

Wydaje się jednak, że władze światowej lekkoatletyki nie zamierzają zmienić decyzji. Wiele wskazuje na to, że większość zawodów międzynarodowych będzie odbywało się wciąż bez użycia nowego sprzętu. Ten jest bardzo drogi i komitety organizacyjnego mogą z tego rezygnować. 

Więcej o: