Wielka przemiana Ewy Swobody. "Wiele łez musiała wylać. Odcięła się"

Łukasz Jachimiak
Zrzuciła dziewięć kilogramów, odcięła się od osób, które miały na nią zły wpływ, odnalazła radość z biegania. I przyspieszyła! - Możliwy jest rekord świata - mówią o metamorfozie Ewy Swobody eksperci. Ale to nie halowe popisy są prawdziwym celem i marzeniem naszej dziewczyny z tatuażami.

Irina Priwałowa, Gail Devers, Marion Jones, Marlene Ottey i Ewa Swoboda. Co Polka robi w takim towarzystwie? 24-latka z Żor właśnie dołączyła do elitarnego klubu sprinterek, które dystans 60 metrów przebiegły w czasie krótszym niż 7 sekund. Swobody nie było jeszcze na świecie, gdy Priwałowa biła rekord świata wynikiem 6,92 (to był 1992 rok). Teraz Ewa ma 10. wynik w historii. Do pobicia rekordu brakuje jej jeszcze tylko albo aż - tu zdania są podzielone - 0,08 s. Natomiast co do jednego zgadzają się wszyscy - w Ewie Swobodzie zaszła diametralna zmiana. I Ewa Swoboda dopiero się rozpędza.

Zobacz wideo Maria Andrejczyk: Ważniejsze są cisza i spokój, które pozwalają skupić się na najcięższej pracy

Dopiero co ją oglądała. "Wow! Pokonałam Elaine!"

- Czy możemy porozmawiać? - pytamy Iwonę Krupę. Ta trenerka Ewę sportowo wychowała, doprowadziła do pierwszych sukcesów, a teraz pomaga jej osiągać wyniki, na które robimy wielkie oczy. - Nie - odpowiada szorstko pani trener. - Dlaczego? - Bo ja nie rozmawiam z dziennikarzami.

Rozmowę w końcu umówić nam się udaje. Ale nie teraz. Dopiero po halowych mistrzostwach świata. Te odbędą się między 18 i 20 marca w Belgradzie. Swoboda najpewniej pojedzie do Serbii jako niepokonana w tym roku liderka światowych list. Jako faworytka, która dopiero co wygrała wyścig ramię w ramię z wielką Elaine Thompson-Herah.

Ewa Swoboda bije rekord Polski na 60 metrówEwa Swoboda wciąż nie dowierza. Niewiarygodny wyczyn. "Aż chce mi się płakać"

Pół roku temu Ewa siedziała przed telewizorem, gdy Jamajka powiększała swoją kolekcję olimpijskich medali. Na igrzyskach w Tokio dziewczyna z Banana Ground wygrała 100 metrów, 200 metrów i razem z koleżankami sztafetę 4x100 m. Nieźle, prawda? W Japonii sprinterka z Jamajki przebiła swoje osiągnięcia z Rio. W 2016 roku na igrzyskach w Brazylii Thompson-Herah też wygrała 100 i 200 metrów, ale z koleżankami ze sztafety miała "tylko" srebro.

Elaine wygrała już wszystko, ma wszystko i nic nie musi. Może tylko wciąż biegać szybko, najszybciej. Na pewno tak chciała pobiec pod koniec lutego na mityngu w Toruniu. Wynik 7,04 s, jaki tam uzyskała, daje jej drugie miejsce na tegorocznych światowych listach. Ale w tamtych zawodach dał jej też tylko drugie miejsce. Za szybszą o 0,01 s Swobodą.

- Pokonałam Elaine! Wow! Wygrałam z tak utytułowaną kobietą! To coś niesamowitego - ekscytowała się Polka. Ekscytowała się nie po raz pierwszy w ostatnich tygodniach i nie po raz ostatni. Chwilę wcześniej w Łodzi ustanowiła nowy rekord Polski, uzyskując czas 7,00. Chwilę później, na mistrzostwach Polski w Toruniu, pobiegła jeszcze szybciej - 6,99.

Jest wiara w rekord świata!

Swoboda jest 10. najszybszą sprinterką na 60 m w historii. To już coś wielkiego. Ale podobno Ewa dopiero nabiera rozpędu.

- Na to wygląda. 6,99 to świetny wynik, ale spodziewam się, że Ewa jeszcze co najmniej kilka setnych urwie. Stawiam, że zrobi to w Belgradzie, na mistrzostwach świata - mówi w rozmowie ze Sport.pl Marian Woronin, najszybszy Polak w historii. - Uważam, że Swobodę stać na pobicie rekordu świata - dodaje wicemistrz olimpijski ze sztafety 4x100 m.

- Myślę, że to nie jest ostatnie słowo Ewy. Na mistrzostwach na pewno będzie mocna rywalizacja i liczę, że Ewa da radę wykrzesać z siebie jeszcze więcej energii, gdy będą ją naciskały inne szybkie zawodniczki. Ewa jest w tym sezonie niepokonana i mam nadzieję, że tak ten sezon zakończy - mówi nam z kolei Marcin Nowak, srebrny i brązowy medalista ME ze sztafety 4x100 m.

"Wiele łez Ewa musiała wylać"

Swoboda halę lubi, zdobyła w niej już m.in. złoto i srebro mistrzostw Europy. Oczywiście mistrzostwa świata to impreza z nieporównywalnie większą konkurencją. Ale też Ewa jest w formie, w jakiej jeszcze nigdy nie była. I chodzi o formę nie tylko fizyczną.

- Nie spodziewałam się, że mój powrót będzie wyglądał aż tak dobrze. Sami wiecie, że ostatnie dwa lata to był ciężki okres. Nie cieszyłam się w ogóle bieganiem. A teraz się bawię, cieszę i są świetne wyniki. Czego chcieć więcej? - tak mówiła Swoboda po pokonaniu Thomson-Herah.

Armand Duplantis pobił halowy rekord świataNiesamowity wyczyn Armanda Duplantisa. Poprawił własny rekord świata [WIDEO]

Ewa nie daje się namówić na dłuższą rozmowę, na spojrzenie w głąb siebie i za siebie w spokojnej atmosferze, a nie w postartowej gorączce i przed kamerami.

- Ewa się zmieniła. Wiele rzeczy musiało się wydarzyć, wiele łez musiała wylać. Ewa to typowa domatorka, osoba bardzo rodzinna. W porównaniu do innych sportowców jest dużo mniej aktywna w mediach społecznościowych. Rozmów z mediami nie unika, gdy jest na zawodach. Wie, że to jej obowiązek. Ale uważa, że od wywiadów są zawody, a czas między startami jest dla niej. Na trening, na odpoczynek i na rodzinę - mówi nam menedżer zawodniczki, Marcin Rosengarten.

Była praca, jest pasja. I nie ma 9 kilogramów

Rosengarten, który pomaga prowadzić kariery wielu gwiazdom naszej lekkoatletyki (m.in. Justynie Święty-Ersetic, Marii Andrejczyk, Pawłowi Fajdkowi), chętnie opowiada o nowej, naprawdę swobodnej Ewie.

- W Ewie zaszła diametralna zmiana, przewartościowała sobie wszystko. Widać to gołym okiem po niej, po sposobie jej wypowiadania się, po podejściu do wielu rzeczy - słyszymy. - Tak jest, po sylwetce Ewy też - dodaje Rosengarten, gdy przypominamy, że biegaczka sama publicznie policzyła kilogramy, które zrzuciła. Było ich aż dziewięć.

- Profesjonalne prowadzenie się ma wielkie znaczenie. Na najwyższym poziomie, kiedy rywalizacja toczy się na poziomie rekordu świata, liczą się detale, nawet te najmniejsze - podkreśla menedżer. I tłumaczy: - Ewa generalnie nigdy nie dyskutowała jak trenować, nigdy nie słyszałem, żeby miała większe problemy z podejściem do pracy. Ale ostatnio zmieniła otoczenie, odcięła się od osób, które nie miały na nią dobrego wpływu i widzę, że dziś jest szczęśliwą osobą. Dużo więcej się uśmiecha. Odnalazła czystą radość z biegania i to jest najważniejsze. Bieganie sprawia jej frajdę, jest dla niej dzisiaj pasją a nie pracą.

To dostrzegają wszyscy. - Ewa poukładała wszystkie rzeczy związane z higieną życia pozasportowego. To nieodzowne na najwyższym poziomie w dzisiejszym sporcie. Wszystko, co Ewa robi, jest bardziej profesjonalne. To widać - mówi Nowak.

- Rozmawiając z Ewą, zauważyłem, że zmieniła się mentalnie. Stała się sprinterką z prawdziwego zdarzenia, bo wydoroślała. Przeszła metamorfozę. Na dobre wyszło jej to wszystko, co przeżyła - podkreśla Woronin.

Żory, Szwajcarki i krew

Weźmy tylko przeżycia Ewy z 2021 roku. Gdy szykowała formę na halowe mistrzostwa Europy w Toruniu, ze startu wykluczył ją koronawirus. Gdy próbowała przygotować się do igrzysk w Tokio, nie pozwoliła jej na to kontuzja.

- Ogromnym marzeniem Ewy jest finał igrzysk olimpijskich. To jej największy cel. Do Tokio nie pojechała i to ją bardzo mocno zabolało. Widziała, jak w finale biegną dwie Szwajcarki [piąte miejsce zajęła Ajla Del Ponte a szósta była Mujinga Kambundji], z którymi wiele razy rywalizowała i wygrywała. Zobaczyła, że finał igrzysk jest naprawdę realny i że możliwe jest powalczenie w nim o coś więcej. Teraz celem jest Paryż - mówi nam Rosengarten.

Dwa lata temu Swoboda zrobiła wyjątek i zgodziła się na dłuższy wywiad. Wtedy dla Sport.pl mówiła nie tylko o krzykliwych tatuażach, na które wszyscy zwracali uwagę. - Mogłabym być czwarta, piąta, szósta, siódma czy ósma, nie musiałabym mieć medalu, a i tak to by było wielkie wydarzenie [...] Medal olimpijski, nawet brązowy, to po prostu byłoby coś największego, coś trochę nie do uwierzenia. No bo jak? Taka dziewczyna z Polski, z Żor, może zakręcić się koło podium i coś wielkiego zdobyć? Myślę, że o to powalczę. Ale trzeba jeszcze kilku lat - opowiadała.

Justyna Święty-ErsetićFenomenalny bieg Justyny Święty-Ersetić. Jest rekord Polski i piąty wynik na świecie

Czy Swoboda zaczęła pracować z myślą o tym marzeniu? - Ewa to niesamowity talent, jeden z największych jaki kiedykolwiek się urodził, ale potrzeba było czasu, aby uświadomiła sobie, że kiedy wszystkie elementy okołotreningowe nie grają tak jak należy, to wyniki co prawda będą i to nawet bardzo dobre, ale sporadycznie, a nie regularnie - mówi Rosengarten. - Ewa uświadomiła sobie, że trzeba podejścia na 100 proc. w każdym zakresie, nie tylko w treningu. Trenerka wielokrotnie z nią o tym rozmawiała, ale młodej dziewczynie potrzebny był czas, by zrozumieć, że właściwa dieta, regeneracja i sprawy poza treningiem są równie ważne, a może nawet jeszcze ważniejsze niż sam trening - dodaje menedżer Swobody.

- Diametralna i największa zmiana jest w tym, że Ewa przestała się zadowalać pojedynczymi startami. W poprzednich sezonach cieszyła się z jednego biegu, od razu była euforia. A teraz w Ewie widać przemianę, ona czuje krew. W poprzednich sezonach bywało, że po świetnym biegu w eliminacjach ten finałowy już nie był tak dobry, a teraz jest on jeszcze lepszy - słyszymy od Rosengartena.

Swobodzie brakuje 10 cm wzrostu? "Absolutnie nie"

Swoboda pięknie biegnie przez sezon halowy. Świetnie jest widzieć ją w gronie najszybszych obok multimistrzyń sprintu, jakie już w tym tekście wymieniliśmy.

Wspaniale jest zastanawiać się czy Polkę stać na rekord świata (tej zimy już urwała 0,08 s z życiówki i jeszcze tylko 0,08 s brakuje jej do pobicia najlepszego w historii wyniki Priwałowej albo 0,07 s do wyrównania tego rezultatu). Ale trzeba też zaznaczyć, że to nie bieganiem na 60 metrów naprawdę wchodzi się do historii sprintu. W największych zawodach, czyli igrzyskach olimpijskich i mistrzostwach świata na otwartym stadionie, biega się na 100 metrów. A tam Ewa sukcesy miała na razie tylko w wieku juniorskim (wicemistrzostwo świata i mistrzostwo Europy).

- Na razie Ewa to typowa biegaczka na 60 m. 100 metrów to inny dystans. Tam Ewie przydałyby się lepsze warunki fizyczne. Kiedyś powiedziałem, że gdyby miała 10 cm wzrostu więcej [ma 167 cm], byłaby mistrzynią olimpijską i cały czas żałuję, że centymetrów jej brakuje, chociaż zauważam, że Ewa rekompensuje to walecznością, że i tak się przebija. Bardzo to doceniam - mówi Woronin.

- Warunki fizycznie absolutnie nie mają znaczenia - nie zgadza się Nowak. - W lekkoatletyce one są rzeczą drugorzędną. Przykładów jest mnóstwo, weźmy choćby skok wzwyż i mistrza olimpijskiego Stefana Holma, który przy wzroście 1,81 cm skakał 2,40 m. A już w sprincie miejsce dla siebie naprawdę znajdzie każdy: i wysoki, i niski, i z dużą muskulaturą, i szczupły - przekonuje były sprinter.

- Oczywiście w ostatnich latach dominował Usain Bolt, który miał świetne warunki. Ale popatrzmy na jego rodaczki. Jamajki też rządzą, a to są niskie dziewczyny - dodaje Nowak.

To prawda - Thomson-Herah ma 168 cm, czyli tylko o jeden więcej niż Swoboda. A razem z Elaine medale za 100 m w Tokio odbierały mająca tylko 152 cm wzrostu Shelly-ann Fraser-Pryce i Shericka Jackson, która ze swoimi 173 centymetrami też przecież nie jest gigantką.

"Ewa ma dar". Ogromne szanse

Wymienione Jamajki na metę finału tokijskich igrzysk wpadły z czasami - odpowiednio: 10,61, 10,74 i 10,76 - na razie nieosiągalnymi dla Swobody. Rekord życiowy Polki to 11,07. Chcąc wchodzić do finałów największych imprez trzeba łamać 11 sekund.

- Żeby to robić, trzeba mieć dar do szybkiego biegania i Ewa go ma - przekonuje Nowak. - Jej bieganie 60 metrów poniżej 7 sekund to jest naprawdę wielka sprawa, ale wolałbym nie przekładać tego na 100 metrów i nie robić prognozy wyniku, jaki Ewa może osiągnąć - dodaje.

Dlaczego nie? - Bo to bardzo trudno zrobić. Trzeba by było przeanalizować wykresy między 40. a 60. metrem. Jeżeli tam prędkość wzrastała, a przynajmniej nie spadała, to można by było się pokusić o jakieś prognozy. Ale 100 metrów to taki dystans, który tak naprawdę zaczyna się po 60. metrze - tłumaczy były sprinter.

Nowak podkreśla, że nawet trening wygląda inaczej, gdy pracuje się pod kątem startów na 60 m, a inaczej, gdy zawodnik szykuje się do biegania na setkę. - Skończy się hala i Ewa przejdzie przygotowania do dłuższego odcinka. Trening będzie się musiał trochę różnić. Zobaczymy, jak Ewa na niego zareaguje - słyszymy.

Ale czy to znaczy, że nic nie wiemy? Czy naprawdę nie da się wyciągnąć żadnych wniosków z tego, czym emocjonujemy się teraz? - Na pewno wynik poniżej 7 sekund na 60 m pozwala nam marzyć, że będziemy mieli sprinterkę biegającą 100 m w czasie poniżej 11 sekund. Te dziewczyny, które w historii łamały 7 sekund później faktycznie biegały setkę poniżej 11 sekund. Jeśli Ewie przygotowania pójdą dobrze, to zakładam, że sezon letni będzie równie ekscytujący. W wynik biegu na 100 m wchodzi więcej składowych. Ale szanse, że Ewa wyraźnie się poprawi, są ogromne. Już czekam z wielką niecierpliwością - podsumowuje Nowak

Więcej o: