Złoto, diamenty i łzy. Wielki tłum pożegnał trzy gwiazdy polskiego sportu

Łukasz Jachimiak
Nie mamy dowodów, ale mamy podejrzenia, że na Stadion Śląski weszło więcej niż dopuszczone pandemicznymi przepisami 25 tysięcy widzów. Kibice podziwiali aż 41 medalistów olimpijskich (!), dziękowali naszym bohaterom igrzysk w Tokio i pożegnali trzy gwiazdy kończące kariery, z największą - Piotrem Małachowskim.

Rzut oszczepem wygrała Maria Andrejczyk (61.77 m). W młocie panów najlepszy był Paweł Fajdek (79.60), który w ostatniej kolejce przerzucił Wojciecha Nowickiego (77.45). Drugim miejscem i życiówką (1:44.84) w biegu na 800 metrów błysnął Kacper Lewalski. 18-latek przyćmił zmęczonego po igrzyskach Patryka Dobka, który był dopiero 12.

Kajetan Duszyński (czwarty) i Karol Zalewski (szósty), czyli nasi mistrzowie olimpijscy ze sztafety mieszanej 4x400 m, w indywidualnym biegu na tym dystansie nie mieli szans z Michaelem Cherrym, amerykańskim mistrzem z Tokio z klasycznej sztafety 4x400 m. Za to w biegu pań emocjonujący wyścig zrobiły sobie Aniołki Matusińskiego. Wygrała Natalia Kaczmarek, ustanawiając nowy rekord życiowy (50.70 s). Druga była Anna Kiełbasińska, czwarta - Małgorzata Hołub-Kowalik, a siódma - Justyna Święty-Ersetic.

Zobacz wideo "Jeśli Fajdek zmieni szlafrok na habit, to wystartuje na IO w 2032 roku"

Joanna Fiodorow o Anicie Włodarczyk: Złożyłam gratulacje, ale ona odwróciła się w drugą stronęJoanna Fiodorow o Anicie Włodarczyk: Złożyłam gratulacje, ale ona odwróciła się w drugą stronę

Tłum kibiców dziękował i żegnał

Ale ważniejszy od tych wszystkich rezultatów był inny wynik - najpewniej 30 tysięcy widzów na trybunach. Wobec pandemicznych obostrzeń organizatorzy mogli wpuścić 25 tysięcy ludzi, ale patrząc na trybuny trudno było nie uznać, że jednak są wypełnione więcej niż połowicznie.

Ci wszyscy ludzie dziękowali za wspaniałe występy naszym olimpijczykom z Tokio. Miesiąc temu na igrzyskach polscy lekkoatleci wywalczyli aż dziewięć medali - 4 złote, 2 srebrne i 3 brązowe. To był najlepszy występ naszych lekkoatletów w historii igrzysk.

Na olimpijskim podium w Japonii nie stanęli Piotr Małachowski, Joanna Fiodorow i Kamila Lićwinko, ale mimo wszystko w niedzielę to oni byli głównymi bohaterami Memoriału Kamili Skolimowskiej. Cała trójka skończyła swoje kariery. Najbardziej utytułowany z tego grona jest oczywiście Małachowski - dwukrotny wicemistrz olimpijski, mistrz i dwukrotny wicemistrz świata oraz dwukrotny mistrz Europy w rzucie dyskiem.

Ale Kamila Lićwinko, halowa mistrzyni świata i brązowa medalistka MŚ na stadionie w skoku wzwyż, oraz Fiodorow, wicemistrzyni świata w rzucie młotem, również przez lata mocno pracowały na tak dobrą pozycję polskiej lekkoatletyki, jaką teraz się cieszymy.

Małachowskich dwóch

Z Małachowskim po raz pierwszy i ostatni wystartował jego syn. Ośmioletni chłopiec dumnie wchodził dokoła z wypisaniem na numerze startowym "Henio". Może za kilkanaście lat młody Małachowski nawiąże do sukcesów ojca.

Tata Henia skończył karierę wynikiem 62.29 m i czwartym miejscem w konkursie. Walczył do końca, poprawiał się kilka razy - z 60.79 na 61.87 i wreszcie na 62.29. Pożegnał się, jak przystało na mistrza.

"To już jest Diamentowa Liga"

Wszyscy nasi mistrzowie - i odchodzący i ci, po których jeszcze wiele się spodziewamy - rywalizowali w Chorzowie z wielkimi mistrzami z innych krajów. Organizatorzy ściągnęli na zawody w sumie aż 41 medalistów olimpijskich!

Wśród gwiazd mieliśmy m.in. najlepszą w biegu na 100 metrów Shelly-Ann Fraser-Pryce, czyli ośmiokrotną medalistkę igrzysk olimpijskich. W Tokio Jamajka zdobyła złoto w sztafecie i srebro indywidualnie.

U mężczyzn na 200 metrów na Stadionie Śląskim porządził Andre De Grasse, mistrz olimpijski z Tokio z tego dystansu.

W gwiazdozbiorze, który spadł na Chorzów oglądaliśmy też m.in. mistrza olimpijskiego z Tokio i rekordzistę świata w pchnięciu kulą, Ryana Crousera, który na naszych zawodach wyprzedził wicemistrza z Tokio Joe Kovacsa i brązowego medalistę Toma Walsha. Michał Haratyk i Konrad Bukowiecki zajęli odpowiednio siódme i ósme miejsce. Oklaskiwaliśmy też zwycięstwo mistrza olimpijskiego z Tokio w skoku wzwyż, Gianmarco Tamberego.

Maria Andrejczyk po zdobyciu srebrnego medalu w rzucie oszczepem na Igrzyskach Olimpijskich w TokioMaria Andrejczyk jednak oddaje medal igrzysk w Tokio. "Wrócił do mnie na chwilę"

Tak mocna obsada jest godna największych mityngów świata. Tych z cyklu Diamentowej Ligi. Memoriał Kamili Skolimowskiej jeszcze do niego nie należy. Jeszcze. - To już jest Diamentowa Liga, tylko jeszcze nie ma tej nazwy, ale myślę, że to już kwestia czasu – mówi Jakub Chełstowski, marszałek województwa śląskiego.

Więcej o: