Kamila Przybyła błysnęła w polskiej lekkoatletyce w 2015 roku. Wówczas 19-letnia zawodniczka skoczyła o tyczce 4.30 podczas Europejskiego Festiwalu Lekkoatletycznego w Bydgoszczy i poprawiła ośmioletni rekord Polski juniorek należący do Karmen Bunikowskiej. Dwa lata później Przybyła zajęła czwarte miejsce na Młodzieżowych Mistrzostwach Europy. Była też dwa razy wicemistrzynią Polski seniorek (2016 i 2017 rok) oraz dwukrotną halową mistrzynią (2017 i 2018 rok).
Teraz Przybyła poinformowała na swoim profilu na Instagramie, że z powodów zdrowotnych kończy karierę. - Za każdym razem gdy upadałam, zaciskałam zęby i się podnosiłam. Tylko, że teraz znalazłam się w sytuacji z której już nie potrafię się podnieść. Psychicznie jestem na dnie. Nie mam siły już dalej walczyć, dlatego podjęłam decyzję o zakończeniu swojej kariery sportowej. Wiem, że nie zrobiłam w sporcie wszystkiego na co mnie stać, ale zdrowie po prostu mi na to nie pozwala - napisała Przybyła.
25-latka w swojej karierze cały czas walczyła z kontuzjami. Momentami ta walka była dramatyczna.
- Codziennie rano po wstaniu z łóżka ledwo chodziłam po domu. „Rozchodzenie" achillesów trwało bardzo długo, a przecież trzeba było się zebrać, iść na trening i dać z siebie 100%. Codziennie rano płakałam z bezsilności, bo żadna terapia nie pomagała. Przed każdym treningiem i zawodami brałam po kilka tabletek przeciwbólowych. Na mistrzostwach Polski niestety ból był już tak silny, że żadne tabletki nie pomagały. Bałam się odbić, bo z tyłu głowy wiedziałam, że mogę doznać jeszcze większej kontuzji. Przez te wszystkie lata walczyłam ze zdrowiem, bo przecież jestem fighterką - dodała Przybyła.