Klaudia Adamek przyćmiła Schippers i została gwiazdą MŚ. "Wzięłam się za siebie"

- Można to szczerze powiedzieć, bezpośrednio: wzięłam się za siebie, schudłam - mówi Klaudia Adamek. 22-letnia sprinterka została bohaterką nieoficjalnych MŚ sztafet. Polska wygrała klasyfikację medalową, zdobywając dwa złota i trzy srebra. Adamek w 13 minut wybiegała srebro na 100 i złoto na 200 metrów.

Jeszcze w sobotę nikt jej nie znał. No to się przedstawiła. Pod nieobecność Ewy Swobody Klaudia Adamek przejęła rolę gwiazdy polskiego sprintu. Na nieoficjalnych MŚ sztafet w Chorzowie niespodziewanie okazała się najbardziej utytułowaną reprezentantką całej naszej kadry.

DLOKA"Aniołki Matusińskiego" znów nie zawiodły! Kolejny medal Polski na MŚ sztafet

Łukasz Jachimiak: W odstępie niecałych 15 minut wywalczyłaś srebrny medal w sztafecie 4x100 m i złoty w sztafecie 4x200 m. Nie bałaś się czy dasz radę?

Klaudia Adamek: Przerwa między startami byłą bardzo krótka, ale na treningach cały czas sobie skracamy przerwy między jednym a drugim mocnym biegiem. Tam wychodzi i tu też wyszło. Adrenalina mnie poniosła.

Jesteś zaskoczona medalami?

- Tak, super się z tym czuję. Bardzo się cieszę! To jest dla mnie bardzo duży sukces. Przez dwa lata leczyłam kontuzje, a teraz wróciłam i jestem w ekipie superutalentowanych dziewczyn, z których jestem dumna. I z siebie też.

Jakie kontuzje zabrały Ci aż dwa lata?

- Trzy lata temu na MŚ juniorów naderwałam mięsień dwugłowy w prawej nodze, a później byłam w kadrze na MŚ sztafet w Jokohamie w 2019 roku, ale na obozie naderwałam mięsień dwugłowy w lewej nodze. To mnie wykluczyło na długo, zabrało dyspozycję i miejsce w czołówce w Polsce.

Zmieniłaś się wizualnie.

- Można to szczerze powiedzieć, bezpośrednio - wzięłam się za siebie, schudłam. Zrobiłam to dla siebie, dla lepszej formy. Sport każe wyjść ze swojej strefy komfortu, z czegoś zrezygnować, żeby było lepiej. Zmieniłam dużo w diecie, w suplementacji i i w treningu. Kontuzje dały mi dużo do myślenia. Rozmawiałam z wieloma osobami. Musiałam sobie pewne sprawy przeanalizować. Trening, dieta - wszystko wymagało bardzo poważnego podejścia. Kończy się czas bycia w młodzieżówce, dołączam do kadry seniorskiej. Wyszłam ze strefy komfortu, było mi trudno, nawet myślałam o rezygnacji, ale przecież jestem młoda, wiedziałam, że wielu sportowców wraca po kontuzjach i różnych przejściach, więc widziałam światełko w tunelu. A teraz się cieszę z medali, z kwalifikacji na igrzyska w sztafecie na 100 metrów. Jestem częścią wspaniałej reprezentacji. I dostałam kopa, żeby dążyć do sukcesów.

Jako nastolatka zdobywałaś medal mistrzowskich imprez. Myślisz, że te medale z Chorzowa, mimo że tu nie było mocnej konkurencji, mogą być dla Ciebie przełomem w dorosłym bieganiu?

- Tak, były medale w młodszych latach, wszystko szło pięknie, a później przyszedł kryzys. Parę głupot się zrobiło, jak się było młodym. A teraz trzeba budować siebie cegiełka po cegiełce. Zrozumiałam to, wzięłam się w garść. Nic lekko nie przychodzi, więc ciężko pracuję. Kiedy miałam kontuzje, to zostaliśmy z trenerem sami. Ale przetrwaliśmy i teraz będzie tylko coraz lepiej.

DLOKACo za dzień Klaudii Adamek! Dwa medale MŚ sztafet w 15 minut!

Pomyślałabyś, że w Chorzowie przyćmisz wielką Dafne Schippers?

- Ojej... W Polsce różni trenerzy i inni ludzie z lekkoatletyki porównują mnie do Dafne Schippers, bo też jestem bardzo wysoka. I można powiedzieć, że dobrze zbudowana. Cieszyłam się, że w sztafecie 4x100 m biegnę z nią na tej samej zmianie. Fajnie było!