"Mówiłam, że to się będzie fajnie oglądało?". Joanna Jóźwik i Patryk Dobek ze złotem MŚ sztafet!

Wicemistrzyni Europy i mistrz Europy połączyli siły i mają złoto nieoficjalnych mistrzostw świata sztafet. Joanna Jóźwiak i Patryk Dobek wygrali widowiskową konkurencję 2x2x400 m na World Athletics Relays Silesia 21 w Chorzowie. Ktoś powie, że to sztafeta nieolimpijska? Że konkurencja była słabo obsadzona. Nasi zwycięzcy się nie przejmą. - Mówiłam, że to się będzie fajnie oglądało? - pyta retorycznie Jóźwik.

Joanna Jóźwik w styczniu skończyła 30 lat. Już prawie siedem lat minęło, odkąd błysnęła po raz pierwszy, zdobywając brązowy medal na ME w Zurychu w biegu na 800 metrów. Dwa lata później była piąta na igrzyskach olimpijskich Rio de Janeiro 2016. I gdy wydawało się, że jej kariera będzie jeszcze nabierała rozpędu, przyszło wyhamowanie. Przez kontuzje Jóźwik straciła trzy lata. W marcu bieżącego roku wróciła na podium mistrzowskiej imprezy - była druga w halowych ME w Toruniu.

Patryk Dobek po zwycięskim finale biegu na 800 m na halowych mistrzostwach Europy w Toruniu Złoto i srebro! Dwa medale polskich sztafet w MŚ na Stadionie Śląskim

Ona wróciła, on się odkrywa na nowo

- Ten medal to piękne uwieńczenie mojego powrotu po kontuzjach. Miałam ochotę wygrać, ale i tak jest super. Na mecie się popłakałam, bo pomyślałam sobie, gdzie byłam dwa lata temu. Komentowałam wtedy mistrzostwa ze studia w Warszawie. Wtedy też łza w oku się kręciła, ale dlatego, że nie mogłam wtedy biec razem z innymi. Teraz to świetne podsumowanie mojej zawziętości i pracowitości. Czy będę w stanie biegać na miarę medalu w Tokio? Mam nadzieję, do tego dążę - mówiła wtedy.

Tego samego dnia sensacyjne złoto na 800 metrów wywalczył Dobek. Specjalista od 400 metrów przez płotki nagle odkrył siebie na nowo. - Nie spodziewałem się tego, ale znam jedną osobę, która nie stukałaby się w głowę, wróżąc to przed biegiem. To mój trener, Zbigniew Król, który po prostu wie, co robi. Wie, w jakiej jestem dyspozycji - cieszył się nasz nowy król 800 metrów. Dobek w finale w Toruniu pokonał m.in. Adama Kszczota, czyli profesora tego dystansu. Przez lata zawodnika prowadzonego przez trenera Króla.

On nie wie, ona wie

Teraz w rozmowie ze Sport.pl mistrz mówi szczerze: pracę z trenerem Królem zacząłem w listopadzie. Myślałem, że dzięki niemu spróbuję biegać 800 metrów. Ale po igrzyskach. A teraz, na niecałe trzy miesiące przed Tokio, nie wiem co wybrać: nowy czy stary dystans.

W Chorzowie Dobek w parze z Jóźwik znów pokazał, jakie ma predyspozycje do łączenia szybkości z wytrzymałością. Każde z nich dwa razy pobiegło 400 metrów. Z przerwą na oglądanie w akcji partnera z tej nietypowej sztafety. - Z króciutką przerwą, to wszystko błyskawicznie się działo - mówi nam Jóźwik.

Polski szybko uciekł wszystkim. I finiszował z przewagą prawie dwóch sekund nad drugą Kenią.

Na starcie tej konkurencji stanęło tylko sześć duetów. To sztafeta nieolimpijska, więc nie cieszy się jeszcze wielką popularnością. Poza tym przez pandemię koronawirusa z przyjazdu do Chorzowa zrezygnowało kilka liczących się reprezentacji - m.in. USA, Jamajka, Kanada oraz Trynidad i Tobago. Ale to przecież nie jest problem Jóźwik i Dobka.

Polska sztafeta 4 x400 metrów na trzecim miejscu w halowych mistrzostwach Europy w Toruniu. Od lewej: Kornelia Lesiewicz, Natalia Kaczmarek, Małgorzata Hołub-Kowalik i Aleksandra GaworskaAmerykanki się obraziły, bo przegrały. Polska pewna pierwszego medalu przed startem nieoficjalnych MŚ sztafet

- Mówiłam, że to się będzie fajnie oglądało? - śmieje się Jóźwik. Na piątkowej konferencji rzeczywiście mówiła. - A że kogoś nie było, że ktoś nie startował? My z Patrykiem u siebie, na polskiej ziemi, pobiegliśmy, ale oboje jesteśmy w ciężkim treningu, formę szykujemy na igrzyska, jak wszyscy. Mój cel? Rekord życiowy. Bo tylko to pozwoli walczyć o olimpijski medal - mówi pewna swojego celu mistrzyni.