Dramatyczne wyznanie Kozakiewicza. "To najgorszy facet, jakiego można sobie wyobrazić. Bił ją i nas"

- Nigdy nie byłem na grobie ojca. Matka, jak dowiedzieliśmy się o jego śmierci, powiedziała jedno słowo: "nareszcie" - opowiada o swoim ojcu Władysław Kozakiewicz, mistrz olimpijski z Moskwy, w rozmowie z eurosport.pl.

Władysław Kozakiewicz to legenda polskiego sportu, jeden z najlepszych tyczkarzy świata. Był dwukrotnym rekordzistą świata. W 1980 w Moskwie został mistrzem olimpijskim, w konkursie, w którym walczył nie tylko z rywalami, lecz także dziesiątkami tysięcy gwiżdżących i obrażających go kibiców. W 1985 r. wyjechał do Niemiec. To wtedy pokazał im w odpowiedzi - bez niepotrzebnego owijania w bawełnę - "wała". A nawet "wały" dwa. Od tamtej chwili mówi się o "geście Kozakiewicza".

Zobacz wideo Patryk Dobek ze złotym medalem w biegu na 800 metrów. "Co ja tutaj narobiłem"

Toruń 2021. HME w lekkiej atletyce. Marcin Lewandowski (nr 6) w biegu na 1500 mNiemcy pisali, że w Toruniu spełnił się dramatyczny scenariusz. PZLA reaguje

Kozakiewicz: Ojciec powybijał matce zęby

Kozakiewicz w rozmowie z eurosport.pl opowiada o swojej młodości. A nie miał łatwej, bo ojciec bił jego, matkę oraz siostrę. - To był największy skurkowaniec. Najgorszy facet, jakiego można sobie wyobrazić. Bił obojętnie za co. Jak krowa nie chciała iść, to brał kołek i napierdzielał biedne zwierzę po łbie. W domu zachowywał się tak samo. Jest zdjęcie, mama taka młodziutka, nie wiem, z 18 lat może, widać, że już nie ma zębów. Powybijał jej - mówi Kozakiewicz. 

Kozakiewicz wraz ze swoim bratem próbował bronić matki. - Mój brat Edek był o pięć starszy, dostawał mocniej ode mnie. A był sportowcem, to z nim i dzięki niemu poszedłem na pierwszy trening. Stawaliśmy w obronie mamy, pewnie, ale zawsze kończyło się tym, że bił i ją, i nas. W furię wpadał - opowiada Kozakiewicz.

We wtorek podczas konferencji prasowej podsumowano organizację halowych mistrzostw Europy w lekkiej atletyce, które rozegrano na początku marca w Arenie ToruńNiemcy o Toruniu jak o wylęgarni koronawirusa. "Spełnił się dramatyczny scenariusz"

Kozakiewicz nigdy nie odwiedził grobu nieżyjącego już ojca. - Nigdy nie byłem na jego grobie. Istnieje jakaś granica. Moja mama, najwspanialsza, najukochańsza kobieta, była tu u mnie w Niemczech, kiedy nadeszła wiadomość, zresztą 8 grudnia, w moje urodziny, że ojciec nie żyje. Powiedziała jedno słowo: "nareszcie". To proszę sobie wyobrazić ten ból i cierpienie - dodaje Kozakiewicz.