Polki straciły najmocniejszy punkt 20 min. przed biegiem. Ale się udało! "Popłakałam się"

Jakub Balcerski
- Stres był ogromny. Na początku czułam się sparaliżowana i się popłakałam - mówiła Aleksandra Gaworska o chwili, gdy dowiedziała się, że za dwadzieścia minut zastąpi kontuzjowaną Justynę Święty-Ersetic na ostatniej, najważniejszej zmianie sztafety 4x400 metrów. Na mecie wraz z Małgorzatą Hołub-Kowalik, Natalią Kaczmarek i Kornelią Lesiewicz mogły się jednak cieszyć brązowym medalem halowych mistrzostw Europy!

Dla polskiej sztafety bieg na 4x400 metrów mógł się wydawać ogromnym wyzwaniem już z Justyną Święty-Ersetic. Tuż przed biegiem okazało się, że srebrnej medalistki w biegu na 400 metrów zabraknie, a Aleksander Matusiński musi skorzystać z rezerwowej w jej miejsce. 

Zobacz wideo Piotr Lisek; Pusta hala? Nie ma większego znaczenia. Potrafię się zmobilizować w każdych warunkach

Polki pobiegły bez Justyny Święty-Ersetic. O zmianie dowiedziały się na dwadzieścia minut przed biegiem

- Dowiedziałyśmy się bardzo późno, wydaje mi się, że dwadzieścia minut przed biegiem. To był naprawdę duży szok, ale też zmotywowało nas to. Wiedziałyśmy, że musimy pobiec jeszcze szybciej, bo bez niej, czyli medalistki wielkich imprez, która zawsze coś nam gwarantuje. Justyna rozgrzewała się z nami i kontuzja przydarzyła się właśnie wtedy, podczas rozgrzewki. Coś się wydarzyło, ja dokładnie nawet nie wiem co i musiałyśmy biec w innym składzie - wyjaśniła biegnąca na pierwszej zmianie Natalia Kaczmarek.

Bieg bez Święty-Ersetic i tak wyszedł Polkom świetnie. Przybiegły na trzeciej pozycji, ze stratą 1,74 sekundy do drugiej Wielkiej Brytanii i 2,79 sekundy do zwyciężczyń, Holenderek.  - Tu ukłon w stronę Oli Gaworskiej, która zastępowała Justynę, bo udźwignęła to. Ostatnia zmiana pod względem zawodniczek na starcie była bardzo trudna, ona się zestresowała, ale dobiegła trzecia - podkreśliła Kaczmarek.

Halowe Mistrzostwa Europy w ToruniuNiesamowita niedziela dla Polaków w HME! Aż siedem medali, sensacyjne złoto!

Gaworska zastąpiła Święty-Ersetic. "Widziałam, jak dziewczyny walczą o ten medal i wiedziałam, że nie mogę tego zawalić"

- Stres był ogromny. Na początku czułam się sparaliżowana i się popłakałam, ale cała drużyna i trener mnie wspierali. Dobrym słowem dodali mi otuchy i ja wiedziałam, że co by się nie działo, to nie mogę tego zawalić. Widziałam, jak dziewczyny walczą o to miejsce w czołówce i pomyślałam, że muszę dowieźć ten medal. Całego biegu nie pamiętam, słyszałam tylko, jak każdy krzyczał i kibicował. Tak naprawdę to mnie poniosło, choć byłam przerażona i jakby ktoś dzień wcześniej mnie zapytał, czy jutro będę miała medal na szyi, to bym się uśmiechnęła i roześmiała. Ale taka była moja rola w nagłej sytuacji. Więc po chwilowym załamaniu podniosłam się i pobiegłam - mówiła Aleksandra Gaworska.

Ogromna niespodzianka i łzy na mecie. Biało-czerwone 800 metrów. Ogromna niespodzianka i łzy na mecie. Biało-czerwone 800 metrów. "To była jakaś magia"

Lesiewicz została "aniołkiem Matusińskiego". "Musiałam pokazać, na co mnie stać"

Wyjątkowa była także zmiana Kornelii Lesiewicz, która na moment wyprowadziła polską sztafetę na prowadzenie w biegu. To jej tempo pomogło utrzymać w zasięgu pozycję medalową. A przy okazji zawodniczka spełniła jedno ze swoich marzeń - została jednym z "Aniołków Matusińskiego".

- Jestem szczęśliwa, że trener mi zaufał i mam nadzieję, że nie zawiodłam. To była taka chwila, w której musiałam pokazać, na co mnie stać. To pierwsze zawody w takiej obsadzie, nawet nie wiem, czy nie byłam z nich wszystkich startujących najmłodsza. Teraz chciałabym, żeby sezon na stadionie był tak samo udany i żeby pojechać z dziewczynami jeszcze na jakąś wielką imprezę - wskazała Lesiewicz. 

Tak wygląda klasyfikacja medalowa HME. Polacy zdobyli prawie najwięcej krążkówTak wygląda klasyfikacja medalowa HME. Polacy zdobyli prawie najwięcej krążków

Wśród zwycięskich Holenderek była Femke Bol, złota medalistka biegu na 400 metrów, która pokonała w nim Justynę Święty-Ersetic. Co myśli o niej Kornelia Lesiewicz? - Gdy Femke zaczęła robić wyniki, to bardzo mnie zainteresowała. Ja zaobserwowałam ją na Instagramie, ona mnie. Nawet Justyna mówiła mi, że Femke coś jej o mnie mówiła. A w Toruniu zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jej bieg, ruchy i swoboda, z jaką wszystko robi, jest niesamowita. Będzie robiła wielkie wyniki, ale dobrze się nią zainspirować - stwierdziła Polka. Pewnie będzie dla Lesiewicz jeszcze lepsza okazja do tego, żeby podejrzeć, jak zachowuje się Holenderka - igrzysk w Tokio, na których ta będzie główną faworytką wśród Europejek.