Lewandowski wściekły na cofnięcie dyskwalifikacji Norwega. "Są równi i równiejsi"

Jakub Balcerski
Marcin Lewandowski zapowiedział odejście z komisji zawodniczej Europejskiej Federacji Lekkoatletycznej po tym, jak Jakobowi Ingebrigtsenowi przywrócono złoty medal w biegu na 1500 metrów pomimo wcześniejszej dyskwalifikacji. - Jakob był lepszy ode mnie w biegu i nawet mu to dziś na śniadaniu powiedziałem. Usłyszał też, że nic do niego nie mam, ale prawo powinno być takie samo dla wszystkich. Jak widać, są równi i równiejsi - mówił Polak w rozmowie dla "Przeglądu Sportowego".

Brak dyskwalifikacji dla Jakoba Ingrebrigtsena i przywrócenie Norwegowi złotego medalu w biegu na 1500 metrów to na razie najgłośniejszy temat rozmów podczas halowych mistrzostw Europy. Ingebrigtsen wygrał konkurencję, później odebrano mu złoty medal za przekroczenie linii swojego toru, a następnie cofnięto dyskwalifikację, bo Norweg miał zostać wypchnięty. Ceremonia medalowa tej konkurencji miała miejsce dopiero pod koniec sobotniej sesji porannej podczas imprezy, ale ważniejsze stało się to, co wydarzyło się po niej. 

Zobacz wideo Piotr Lisek; Pusta hala? Nie ma większego znaczenia. Potrafię się zmobilizować w każdych warunkach

Lewandowski odebrał medal i zapowiedział konsekwencje kontrowersyjnych decyzji po biegu na 1500 metrów. Odchodzi z Komisji Zawodniczej European Athletics

Marcin Lewandowski, który po decyzji o przywróceniu Ingebrigtsena do wyników biegu stracił złoty medal, w rozmowie dla TVP Sport zapowiedział, że przez kontrowersje, jakie wywołały decyzje sędziów i działaczy odejdzie z komisji zawodniczej European Athletics, czyli Europejskiej Federacji Lekkoatletycznej.

Polskiemu biegaczowi nie chodzi o to, że zabrano mu medal z cenniejszego kruszcu, bo już wcześniej przyznawał, że złoto przegrał z Ingebrigtsenem na bieżni. Polak twierdzi za to, że Norweg nie został ukarany pomimo popełnienia błędu, za który już wcześniej wielokrotnie karano zawodników, także na najważniejszych imprezach. - Jakob był lepszy ode mnie w biegu i nawet mu to dziś na śniadaniu powiedziałem. Usłyszał też, że nic do niego nie mam, ale prawo powinno być takie samo dla wszystkich. Jak widać, są równi i równiejsi - powiedział Lewandowski w rozmowie dla "Przeglądu Sportowego".

Paweł WojciechowskiPaweł Wojciechowski nie obroni tytułu HME! Niespodziewanie odpadł już w eliminacjach

Rozmys popchnął Ingebrigtsena? Lewandowski tłumaczy. "Jakob najpierw popchnął go od tyłu. To on był agresorem na bieżni"

Wcześniej sędziowie tłumaczyli decyzję o cofnięciu dyskwalifikacji Ingebrigtsena tym, że został popchnięty przez Michała Rozmysa. - To przykre, bo Jakob najpierw popchnął od tyłu Michała. To on był agresorem na bieżni. Sędziowie nie mieli więc wątpliwości, zabierając mu zwycięstwo. I nie byli to sędziowie z Polski. A potem jakaś komisja podważyła tę decyzję. Albo są zasady, albo ich nie ma? Nie zgadzam się z tą decyzją - wskazał Polak. Ingebrigtsen stwierdził, że problemy dało się przewidzieć, bo do startu dopuszczono zbyt wielu zawodników.

Toruń 2021. HME w lekkiej atletyce. Marcin Lewandowski (nr 6) w biegu na 1500 mReprotest Polaków oddalony. Marcin Lewandowski i Michał Rozmys wycofali się ze startu na 3000 m

Cofnięcie decyzji o dyskwalifikacji Ingebrigtsena około północy po piątkowym biegu sprawiło, że Polacy złożyli kontrprotest. Najpierw pojawiła się informacja, że o godzinie 9:56 został oficjalnie odrzucony, ale później telewizja TVP Sport podała, że ostateczne decyzje dotyczące wyników biegu jeszcze nie zapadły. Dopiero około 12 pewne było już, że Ingebrigtsen nie straci złota, a po 14 odbyła się ceremonia medalowa.

Po proteście Norwegów ws. dyskwalifikacji Jakoba Ingebrigtsena przywrócono mu złoty medal HME w ToruniuChciał już uciekać z Torunia, ale odzyskał złoto. "Każda inna decyzja byłaby kompromitacją"

Jakob Ingebrigtsen startuje jeszcze w biegu na 3000 metrów, w którym będzie bronił tytułu halowego mistrza świata wywalczonego dwa lata temu w Glasgow. W swoim biegu eliminacyjnym zajął trzecie miejsce. - Muszę dobrze wymierzyć siły, żeby zachować ich odpowiednio dużo na niedzielę, a po tak szybkim biegu, jak w piątek trzeba umieć to tak rozplanować. To była dla mnie długa noc, sporo czasu spędziłem jeszcze wieczorem w hali. W eliminacjach pobiegłem dobrze, ale nie chciałem się przemęczyć, zachowałem sporo sił. To pomoże mi w finale - mówił Ingebrigtsen po biegu. Niedzielny finał zaplanowano na godzinę 17:52. Nie wystąpi w nim Marcin Lewandowski i Michał Rozmys. Wycofano ich ze względu na spore zmęczenie, ale także mentalne zmęczenie po zamieszaniu, które wywołała decyzja o biegu na 1500 metrów.