Chciał już uciekać z Torunia, ale odzyskał złoto. "Każda inna decyzja byłaby kompromitacją"

Jakub Balcerski
Ostatnich kilka godzin było dla Jakoba Ingebrigtsena prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem. Najpierw wygrał bieg na 1500 metrów podczas halowych mistrzostw Europy w Toruniu, potem został zdyskwalifikowany, a następnie po kilkudziesięciu minutach oczekiwania złoto zostało mu przywrócone. Początkowo biegacz chciał opuścić Toruń, gdyby protest Norwegów nie został uwzględniony, ale teraz mógł odetchnąć. - Ale nie sądzę, że ma za sobą spokojną noc - mówił w wypowiedzi dla vg.no jego ojciec Gjert Ingebrigtsen.

Jakob Ingebrigtsen wygrał piątkowy finał na 1500 metrów, ale początkowo złoty medal został mu odebrany. Sędziowie dopatrzyli się błędu na jednym z pierwszych okrążeń, gdy Norweg przekroczył linię swojego toru. Wówczas mistrzem Europy zostałby Marcin Lewandowski, który na mecie był drugi.

Zobacz wideo Ewa Swoboda: Cieszę się, że zaczynam sezon. Mam nadzieję, że będzie co najmniej jak w 2019

Ingebrigtsen popełnił błąd, ale był wypychany przez Michała Rozmysa. Mówił, że "zasady są po jego stronie"

Gdy Ingebrigtsen dowiedział się o swojej dyskwalifikacji, udzielał wywiadu dla stacji BBC. Powiedział jeszcze tylko kilka słów, przerwał rozmowę i od razu zaczął wzburzony biegać w okolicach mety. Szukał norweskich działaczy oraz trenera, bo wiedział, że trzeba szybko zareagować, żeby udowodnić, że w całej sytuacji z dyskwalifikacją nie było jego winy.

- Znam zasady, są po mojej stronie. Nie czuję, żebym zrobił coś niewłaściwego. Zostałem zepchnięty poza tor, ale wiem, że nikt nie chciał tu kogoś wypchnąć. To się po prostu zdarza, gdy zbyt wielu zawodników schodzi z zewnętrznej - mówił biegacz dla norweskiej telewizji NRK cytowany przez portal nettavisen.no. A Ingebrigtsen w chwili przekroczenia swojego toru był wypychany przez drugiego z Polaków biegnącego w finale - Michała Rozmysa. Zgodnie ze słowami Norwega to była jednak konsekwencja tego, w jaki sposób w zakręcie ukształtowała się stawka. Obaj nie mieli wiele miejsca. 

Haratyk ze srebrnym medalem HME w Toruniu! Haratyk ze srebrnym medalem HME w Toruniu! "Walczyłem sam ze sobą"

Przywrócony złoty medal dla Norwega. Każdy inny scenariusz byłby kompromitacją sędziów

Tym samym sędziowie zdecydowali się wrócić do kolejności końcowej jak na mecie piątkowego biegu - Jakob Ingebrigtsen, Marcin Lewandowski i Jesus Gomez. W Norwegii odebrano to bez wielkiej euforii, a raczej jako coś pewnego po słowach sztabu i samego Ingebrigtsena. Ale to akurat prawda: wyjaśnienia były tu kluczowe do zrozumienia całej sprawy. Była jednak prosta do oceny, można nawet stwierdzić, że gdyby decyzji podjętej tuż po zakończeniu biegu nie zmieniono, zakończyłoby się to kompromitacją sędziów. Kontrprotest złożony przez polski związek został odrzucony o 9:56 w sobotę.

Dyskwalifikacja Jakoba Ingebrgitsena. Marcin Lewandowski mistrzem EuropyLewandowski jednak ze srebrem! Dyskwalifikacja Ingebrigtsena, a potem uwzględniony protest!

Ingebrigtsen w przypadku braku złota chciał opuścić mistrzostwa. "Powiedział to w emocjach. Nie sądzę, że ma za sobą spokojną noc"

A Ingebrigtsen? Pewnie ze szczęścia pozostanie w Polsce, bo jeszcze gdy analizowano protest złożony przez Norwegów, zarzekał się, że w przypadku braku przywrócenia mu złotego medalu wyjedzie z Torunia, bo i tak jego największym celem był bieg na 1500 metrów. - Powiedział to w emocjach, raczej nie było takich planów - tłumaczył w rozmowie z vg.no ojciec biegacza, Gjert Ingebrigtsen. - Wiadomość o cofnięciu dyskwalifikacji przyszła wczoraj późnym wieczorem, więc pewnie nikomu na miejscu nie było łatwo zasnąć. Nie sądzę, że Jakob ma za sobą spokojną noc, ale na szczęście jest dobry w resetach i powinien być gotowy na dalszą rywalizację w mistrzostwach - dodał.

Justyna Święty-Ersetić pobiła rekord Polski podczas półfinału biegu na 400 metrów na halowych mistrzostw Europy w ToruniuŚwięty-Ersetic z rekordem Polski już w półfinale HME w Toruniu! Postraszyła faworytkę do złota!