Mistrz olimpijski pobił rekord świata. Już 104 razy zrobił to, co nie udało się Majewskiemu

Wzrost ten sam. Waga też. - Ryan Crouser ma warunki fizyczne, jakie miałem ja - mówi Tomasz Majewski, mistrz olimpijski w pchnięciu kulą z 2008 i 2012 roku. Jak amerykański mistrz olimpijski z roku 2016 to robi, że już 104 razy osiągnął coś, co Polakowi nigdy się nie udało? Co takiego ma Crouser, że właśnie pobił 32-letni halowy rekord świata i pewnie wkrótce pobije równie stary rekord na stadionie?
Fot. David J. Phillip / AP

W niedzielę u siebie, czyli w Fayetteville w Arkansas, Crouser zdjął kapelusz, wszedł do koła, pchnął rekord świata i mógł znów założyć kapelusz do pamiątkowego zdjęcia.

Zobacz wideo Justyna Święty-Ersetic: Sezon na wariackich papierach. Dopiero się zaczął i już się kończy
 

- To mój pierwszy start w roku i już po pierwszym pchnięciu zobaczyłem wynik, który chciałem zobaczyć w czerwcu albo nawet w lipcu - mówił później nieco zdziwiony.

Rekordu świata Crouser specjalnie nie świętował. Stary, bardzo stary, wynik Randy'ego Barnesa, który osiągnął 22,66 m w 1989 roku, pobił jeszcze raz - w trzeciej kolejce uzyskał 22,70 m.

Prawdziwy rekord ma na lustrze

"Crouser na lustrze w swojej łazience napisał markerem: 23,13. To odległość o centymetr lepsza niż rekord świata Barnesa. Ten rekord, który naprawdę się liczy" - pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung". Ale niemiecki dziennik podkreśla, że nowy, halowy rekordzista, nie inspiruje się wynikami swojego rodaka. Dla Crousera idolem nie jest Barnes, który dwa razy był dyskwalifikowany za doping. Jest nim Ulf Timmermann. Koksiarz z NRD.

"Sportowiec z Berlina Wschodniego został bohaterem młodego Crousera. Amerykanin twierdzi, że oglądał na YouTube setki, a może tysiące razy, jak stary mistrz jako pierwszy złamał granicę 23 metrów [Timmermann osiągnął 23,06 m]" - piszą Niemcy.

Inspiruje się koksiarzem? "A ja go rozumiem. To się ogląda!"

O co tu chodzi? Dlaczego Crouser inspiruje się kimś takim? - A ja go rozumiem, pchnięcia Timmermanna po prostu bardzo miło się ogląda! - zaskakuje Tomasz Majewski. - Może nie tysiące i nie setki, ale dziesiątki razy nagrania jego prób na pewno widziałem. W technice obrotowej, dziś powszechnej, nie ma wzoru jakości, nie ma kogoś, kto to robi najlepiej. A w klasyku kimś takim był Timmermann. Nikt nigdy nie pchał lepiej niż on. To były pchnięcia optymalne, wszystko idealnie trafione w punkt - zachwyca się nasz były mistrz.

Możliwe, że Majewski to ostatni wielki mistrz dawnej techniki. - Niemiec robił wyniki na towarze, ale przecież techniki towar mu nie dał. Dlatego zawodnicy używający klasycznego stylu patrzyli, jak można optymalnie wykorzystać ludzkie ciało w tej technice - wyjaśnia wiceprezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki. A Crouser techniką doślizgową zaczynał.

Megagość ze świetną głową

- Pchając z klasyka, został mistrzem świata juniorów młodszych. Po drodze zmienił technikę i karierę na najwyższym poziomie w sumie ciągnie już bardzo długo. Bo to jeden z największych talentów w historii. I jeszcze do tego pracowity gość ze świetną głową - Majewski komplementuje Amerykanina.

- To jest meganormalny gość. Nigdy nie stawia siebie w centrum zainteresowania, nie lubi i nie potrzebuje tego. Nawet w światku kulomiotów nie jest duszą towarzystwa. To zwykły chłopak w kapeluszu. Wygląda jak muzyk country, który po prostu robi swoje i nie ma żadnych oczekiwań - mówi Marcin Rosengarten, menedżer lekkoatletów i organizator mityngów, m.in. Memoriału Kamili Skolimowskiej.

Wymagania? Brak. Warunki? Gorsze niż dla Polaków

We wrześniu ubiegłego roku Crouser był jedną z największych gwiazd zawodów w Chorzowie. - Nie miał ani jednego życzenia co do hotelu czy rzeczy, które miałyby się znaleźć w wyposażeniu jego pokoju. Jak przyleciał, to byłem zaskoczony, że od razu z hotelu sam wybrał się na stadion, żeby zrobić rozruch i sprawdzić koło. Nie wymagał żadnej uwagi czy pomocy - opowiada Rosengarten.

Taki sam Crouser jest u siebie. W pandemii koronawirusa nie skarżył się na trudności. Przed domem stworzył sobie skromne warunki do treningu. - Nigdy nie przywiązywał wagi do spraw materialnych. Na filmikach w jego mediach społecznościowych widać, że trenuje w warunkach, które nie odpowiadają temu, co mają do dyspozycji polscy zawodnicy w Spale czy Cetniewie. On sobie wszystko wybudował sam - mówi Rosengarten.

 

Koło mniejsze

"Co ciekawe, jego koło jest o 30 centymetrów mniejsze od tego, do jakiego wchodzi na zawodach. Dzięki temu Crouser cały czas poprawia swoją technikę" - pisze Olympicchannel.com.

- Z takimi warunkami technikę opanował do perfekcji. Ma ją specyficzną, bo przy ponad dwóch metrach wzrostu i ponad 140 kilogramach wagi musi uważać, żeby nie wypadać z koła. I nie wypada, a wszystkie swoje długości umie poprzekładać na energię, którą w całości wkłada w wypychaną kulę - zachwyca się Majewski.

A Crouser większy. Coraz większy

Nasz mistrz olimpijski z 2008 i 2012 roku, bazując na starej technice, nigdy nie osiągnął 22 metrów [życiówka Majewskiego to 21,95 m]. Tymczasem mistrz olimpijski z 2016 roku w samym roku 2020 złamał tę granicę aż 36 razy. Natomiast w całej karierze takich prób 28-latek ma już 104. Oczywiście najwięcej w historii.

- On bez żadnych kompleksów wszedł do światowej czołówki w 2016 roku i od razu, prosto z uczelni, został mistrzem olimpijskim. Ma podobne warunki do mnie, a jest ode mnie dużo silniejszy. I wygląda coraz potężniej - mówi Majewski. - Właśnie ta kombinacja siły, techniki i wiary w siebie doprowadziła do tego, że już jest rekordzistą świata na hali, a miejmy nadzieję, że latem zostanie rekordzistą i na powietrzu. Wiem, że na treningach już pchał ponad rekord świata. Na 22 metrach ustabilizował się jak nikt w historii, wszystkich bije na głowę, więc jeśli go nie dopadnie jakaś kontuzja, to latem na pewno zrobi 23 metry z hakiem i w końcu zamknie tę mało chwalebną historię rekordu w kuli - dodaje Majewski.

Skąd pewność, że Crouser jest czysty? - Nie mam żadnych wątpliwości. - Przeszedł bardzo dużo testów, startuje wszędzie, nigdy niczego nie unika, nie wzbudza absolutnie żadnych wątpliwości. I rozwija się stopniowo, nie nagle - tłumaczy Majewski.

Ciekawą rzecz à propos ewolucji amerykańskiego olbrzyma podaje Olympicchannel.com. "Przez 10 ostatnich lat Crouser przybrał na wadze 50 kg. Celowo je dużo i często" - czytamy. I widzimy, jak amerykański miotacz wyglądał na MŚ juniorów w 2009 roku.

Ryan Crouser
Ryan CrouserOlympicchannel.com

"Moja dieta to 5-5,5 tys. kalorii dziennie. Jem pięć-sześć posiłków. Święto robię sobie w niedzielę, gdy jeden posiłek pomijam" - opowiadał Crouser w rozmowie z "La Gazzetta dello Sport". Z kolei w "New Yor Timesie" w ubiegłym roku mówił, że już nawet nie lubi jedzenia, ale wie, że jeść dużo musi. - Każdy mój posiłek to połowa tego, co normalny człowiek zjada przez cały dzień. Jeśli kiedykolwiek poczuję głód, to znaczy, że nie wykonuję dobrze swojej pracy. Jem więc cały czas. Bywa, że siadam do posiłku i zanim zacznę, chwilę się w niego wpatruję, myśląc "znowu?" - opowiadał Crouser.

Polski menedżer chciał mu zapłacić 20 tys. dolarów

"Znowu?" - coraz częściej myślą rywale rekordzisty. - Ja w życiu dwa razy pchnąłem 22 metry, a on to robi ciągle - mówi Konrad Bukowiecki. - Wygrywałem już ze wszystkimi, z Crouserem też, ale z nim wygrać najtrudniej. Przy nim jestem mały, drobny - mówi Michał Haratyk, który ma 194 cm wzrostu, a więc o 9 cm mniej niż Amerykanin i waży 136 kg, czyli około 10 kg mniej niż Crouser.

Haratyk, Bukowiecki i właściwie wszyscy inni kulomioci już w ostatnim, zakłóconym przez pandemię sezonie, mówili, że Crouser w każdej chwili może pobić rekord świata na stadionie.

A organizatorzy mityngów z jego udziałem mieli wielką nadzieję, że to się stanie właśnie u nich. - Myślę, że jego stać nawet na 23,50 m. Będę mocno rozczarowany, jeśli w tym roku Crouser nie pobije rekordu - mówi Rosengarten.

We wrześniu w budżecie Memoriału Skolimowskiej zabezpieczono 20 tysięcy dolarów na wypadek, gdyby już wtedy Crouser ustanowił nowy rekord. Nie dał rady, w deszczowym konkursie pchnął "tylko" 22,70 m. To był najlepszy wynik uzyskany w Europie od 1988 roku.

- Oj, bardzo chętnie bym mu wtedy zapłacił za rekord. Takie pieniądze z przyjemnością się wydaje. To najlepsza promocja dla mityngu - mówi Rosengarten. W tym roku najpewniej też premii Crouserowi nie wręczy. Wszystko wskazuje na to, że wybuch formy Amerykanin będzie miał wcześniej. Jego najważniejszym planem na rok 2021 jest nie tylko rekord, ale też powtórzenie tego, co zrobił Majewski, czyli obrona olimpijskiego złota.

Więcej o: