Anita Włodarczyk została bez trenera! Niespodziewana decyzja. "Postawił na mnie krzyżyk"

Po dziesięciu latach Krzysztof Kaliszewski postanowił niespodziewanie zakończyć owocną współpracę z Anitą Włodarczyk, wielokrotną rekordzistką świata w rzucie młotem - poinformował "Przegląd Sportowy".

Podczas tego okresu lekkoatletka wywalczyła aż dziesięć medali, w tym dziewięć złotych na różnych imprezach w konkursach rzutu młotem. Kaliszewski prowadził Anitę Włodarczyk od października 2009 roku.

Przez osiem lat startów 34-latka została dwukrotną złotą medalistka igrzysk olimpijskich, czterokrotną mistrzynią świata oraz wielokrotną rekordzistką świata, Europy i kraju w rzucie młotem. 

Zobacz wideo Sportowa rozmowa dnia z Szymonem Kołeckim

Po raz ostatni lekkoatletka widziała się z trenerem Kaliszewskim 6 marca w Chula Vista. Po dwóch dniach Włodarczyk miała zaplanowany zabieg kolana w Polsce, więc wsiadła do samolotu i wróciła do kraju. Kaliszewski miał do niej dołączyć parę dni później, ale nie doszło do tego.

- Trener postanowił, że nie wraca do Polski. Napisał mi, że musi zostać w USA ze względów rodzinnych i że może mnie trenować zdalnie. Dostał z PZLA wiadomość, że zgrupowanie jest zakończone i że ma lecieć do Polski, a jednak tego nie zrobił. Nie wyobrażam sobie, byśmy mogli pracować zdalnie - mówi Anita Włodarczyk w rozmowie z "Przeglądem Sportowym". 

Wieloletni trener lekkoatletki planuje zostać w USA aż do czerwca i nie ukrywa, że dłużej nie będzie już mógł pracować z Włodarczyk. - Mleko się rozlało. Nie wiem, czy w obecnej sytuacji moglibyśmy jeszcze raz zaufać sobie. Pozostaje mi życzyć Anicie zdobycia trzeciego złota igrzysk olimpijskich, choć już nie będzie dane nam dokonać tego wspólnie. Nigdy nie przestałem w nią wierzyć, wręcz przeciwnie, nawet teraz w tej mocno kryzysowej sytuacji wiem, że jest w stanie się pozbierać i pokazać pełne swoje możliwości - ujawnia w "PS".

Współtwórca wielkich sukcesów Anity Włodarczyk kończy pracę z młociarką

- Trener zapytał mnie, czy chcę kontynuować przygotowania do Tokio. To pytanie było dla mnie szokiem. Nie było takiego momentu, bym pomyślała o zakończeniu kariery. Cały czas rozmawialiśmy o tym, że trenuję do igrzysk. Nie było momentu zawahania, czy to kontynuować. Dla mnie to jest jednoznaczne, że trener postawił na mnie krzyżyk. Może pomyślał, że to jest niemożliwe, bym wróciła do takiej formy jak przed operacją. Ale ja wierzę, że wrócę i za rok powalczę o trzecie olimpijskie złoto - podkreśla Włodarczyk.