Konrad Bukowiecki po konkursie MŚ: Tragedia. Chyba czas zmienić konkurencję

- Co mogę powiedzieć? Że chyba czas zmienić konkurencję. Poziom był tak kosmiczny, że nawet gdybym pchnął życiówkę, byłbym piąty - mówił w TVP Sport Konrad Bukowiecki, który zajął szóste miejsce w finale mistrzostw świata w Dosze.
Zobacz wideo

W Dosze odbył się niesamowity finał w pchnięciu kulą. Rekord MŚ bity był kilkukrotnie. Złoty medal zdobył Joe Kovacs (USA), srebrny Ryan Crouser (USA), a brąz wywalczył Tomas Walsh (Nowa Zelandia). Bukowiecki, nasza wielka nadzieja medalowa, im nie dorównał. - Co mogę powiedzieć? Że chyba czas zmienić konkurencję. Poziom był tak kosmiczny, że nawet gdybym pchnął życiówkę, byłbym piąty. Tragedia... - mówił po konkursie w TVP Sport Bukowiecki.

Najlepszy Kovacs w sobotę pchnął 22,91 m, drugie miejsce zajął Ryan Crouser z wynikiem 22,90 m. Na taką samą odległość pchnął Walsh, który niezwykle daleko rzucił w pierwszej kolejce, a potem spalił pięć prób (w przypadku takich samych rezultatów liczy się druga najlepsza próba). I Bukowiecki w tej swojej drugiej próbie też rzucił najdalej - 21,46 metra dało mu jednak dopiero szóste miejsce.

Konrad Bukowiecki: Deprymuje mnie to

-  No cóż, to chyba jeszcze nie jest mój czas. Ale deprymuje mnie to, jak widzę takie wyniki. Bo choćby skały... - wiadomo - nic nie jestem w stanie zrobić. Mam dopiero 22 lata, pchnąłem 21 metrów, ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że 21 metrów nie daje nic. Okej, jestem szósty na mistrzostwach świata, ale to jest szóste miejsce. Szóste miejsce. A ja tu przyjechałem wygrywać, a nie zadowalać się szóstym miejscem - dodawał Bukowiecki w TVP Sport.pl.