W 2009 roku u Gabriele "Gabe" Grunewald zdiagnozowano nowotwór gruczołu ślinowego. Później biegaczka zachorowała jeszcze na raka tarczycy, którego udało jej się pokonać w 2011 roku. W trakcie leczenia Grunewald nie zamierzała przerywać kariery i mało brakowało, a wywalczyłaby awans na igrzyska olimpijskie w Londynie.
Nowotwór gruczołu ślinowego ponownie dał o sobie znać w 2016 roku, kiedy nastąpiły przerzuty do innych organów. Biegaczce usunięto wtedy połowę wątroby, ale to nie przeszkodziło jej później w kontynuowaniu treningów. Założyła także fundację "Brave like Gabe", która wspiera badania nad rzadkimi przypadkami raka i zachęca do rehabilitacji poprzez aktywność fizyczną.
W minioną niedzielę Grunewald doznała wstrząsu septycznego i trafiła do szpitala, gdzie lekarze stwierdzili niewydolność wątroby. Rodzina lekkoatletki zdecydowała, że chora powróci do domu. 32-latka zmarła w poniedziałek (11 czerwca), a w ostatnich chwilach towarzyszyli jej najbliżsi. O śmierci żony poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych Justin Grunewald: "O 7:52 powiedziałem >Nie mogę się doczekać, aż znów cię zobaczę<. Skierowałem te słowa do mojej bohaterki, inspiracji, najlepszej przyjaciółki i żony [...]. Nigdy nie będę w stanie wypełnić luki w moim sercu, którą po sobie pozostawiłaś" -- napisał mąż biegaczki.