ME Lekkoatletyka 2018. Wojciech Nowicki: Rzut był skapcaniały. Każdy medal będzie fajny

Wojciech Nowicki już w pierwszej kolejce uzyskał minimum uprawniające go do startu we wtorkowym finale rzutu młotem na lekkoatletycznych mistrzostwach Europy. Faworyt do złota uzyskał 76,03 m. - Rzut był skapcaniały. Chciałem przejść eliminacje jak najmniejszym nakładem sił - mówi Nowicki. Relacje na żywo z Berlina w Sport.pl.

Łukasz Jachimiak: W pierwszym rzucie uzyskałeś kwalifikację do finału. Odległość 76,03 cm oznacza, że zrobiłeś w poniedziałek to, co sobie założyłeś?

Wojciech Nowicki: Można tak powiedzieć. Choć ze swojej techniki trochę nie jestem zadowolony, bo rzut był troszeczkę asekuracyjny – bez wyrzutu i bez czwartego obrotu. Ale mam nadzieję, że we wtorek będzie dużo lepiej.

Niedawno uzyskałeś 81,85 m, z tym wynikiem otwierasz światową listę w bieżącym sezonie. Dla Ciebie odległość kwalifikacyjna wyznaczona na 76. metrze oznaczała tyle, że nie będziesz musiał szczególnie się wysilać?

- No tak, ale chodziło o to, żeby do końca trzymać technikę, a wyszło troszeczkę asekuracyjnie. Może przez tę upalną pogodę. Przyznaję, że chciałem przejść eliminacje jak najmniejszym nakładem sił. Troszeczkę mnie przypompowało. Ale w finale będzie lepiej, bo już się do tej pogody zaczynam przyzwyczajać. Wierzę, że obu z Pawłem [Fajdkiem] uda nam się dobrze wystartować.

Czujesz, że przyjechałeś do Berlina będąc w najwyższej formie w sezonie?

- Wydaje mi się, że tak, czuję się dobrze przygotowany. Ale trzeba zapytać moją trenerkę jak jest. I trzeba się pokazać w finale. Mam nadzieję, że będę w stanie zaprezentować to, co na treningach. Na nich wyglądam dobrze. Ten eliminacyjny rzut był taki skapcaniały, że tak brzydko powiem. Ale młot poleciał na minimum i szybko mogę pójść na pobudzenie siłowe i szykować się na finał.

Jak wygląda to pobudzenie?

- A to już moje sprawy, nie będę tłumaczył, bo za dużo czasu by to zajęło, a muszę już lecieć, bo czekają na mnie.

Czujesz presję w związku z tym, że jesteś najlepszym młociarzem sezonu?

- Żadnej presji nie czuję. Chciałbym po prostu rzucić na swoim poziomie. A który będę – pierwszy czy ostatni – nie ma znaczenia.

Nie myślisz o tym, żeby do brązów MŚ i igrzysk dorzucić pierwsze w karierze złoto wielkiej imprezy?

- Nie wiem, każdy medal jest fajny i będę się z każdego cieszył. Rywale też na pewno są przygotowani.

ME Lekkoatletyka 2018. Rzut młotem. Wojciech Nowicki zapewnił sobie awans do finału już w pierwszej próbie

Premier League. Bartosz Kapustka ma kolejnego rywala. Rachid Ghezzal zawodnikiem Leicester City

Ekstraklasa. Legia Warszawa wciąż szuka trenera. Bosz i de Boer to fantastyka. Keller dla Sport.pl: Nie jestem zainteresowany