Lekkoatletyka. Włodarczyk i Fajdek rzucają jak złoto

Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek przedłużyli zwycięskie passe na rzutniach. Są murowanymi kandydatami do złota w Rio.

Polacy nie mieli sobie równych w mityngu Zlata Tretra, czyli Złote Kolce, w Ostrawie. Włodarczyk rzuciła 78,54 - tak mocno sezonu nie zaczęła jeszcze nigdy w karierze. Druga zawodniczka - Chinka Wang Zheng - straciła do niej prawie 5 m (73,80 m). Trzecia była Joanna Fiodorow (72,77), która potwierdziła minimum na igrzyska w Rio. Włodarczyk pobiła o 47 cm rekord mityngu i została nową liderką list światowych, wyprzedzając Wenxiu Zhang (w środę w Pekinie rzuciła 75,58).

Najdalej na świecie w tym roku rzucił też wczoraj Fajdek, który wygrał z wynikiem 80,66 m. Wyprzedził wicemistrza świata Dilszoda Nazarowa z Tadżykistanu (78,82). Drugi z Polaków Wojciech Nowicki był szósty (75,38).

Włodarczyk i Fajdek to dwoje najpoważniejszych polskich kandydatów do medali igrzysk w Rio, i to z tego najcenniejszego kruszcu. Oboje są mistrzami świata z 2015 roku, oboje kontynuują długą passę kolejnych wygranych. Fajdek wygrał wczoraj 20. zawody z rzędu. Po raz ostatni przegrał w marcu 2015 roku w Leirze, pokonał go wówczas mistrz olimpijski z Londynu Krisztian Pars. W przypadku Włodarczyk passa trwa już niemal dwa lata. Po raz ostatni przegrała właśnie w Ostrawie w 2014 roku, ale wtedy mityng odbywał się w połowie czerwca. Od tamtego czasu wygrała 19 kolejnych startów - 7 w 2014 roku, 11 w 2015 i wczoraj, inaugurując sezon.

- Przygotowania były niesamowicie długie, nie startowałam już od siedmiu miesięcy. Z 78 metrów będę bardzo zadowolona - mówiła przed zawodami Włodarczyk.

Ze wspomnianych siedmiu miesięcy Włodarczyk dużą część spędziła, trenując w ciepłych miejscach: w styczniu w RPA, a następnie niemal dwa miesiące w mieście Chula Vista w Kalifornii, gdzie mieści się ośrodek przygotowań olimpijskich kadry USA. - Sprawdziany pokazują, że jestem o poziom wyżej niż w zeszłym roku - mówiła ostatnio TVP, a przecież już przed rokiem druga na listach światowych Zhang traciła do niej niemal pięć metrów.

Już od dwóch lat Polka rzuca w innej lidze niż rywalki. W ciągu ostatnich dwóch sezonów poprawiła rekord świata z wyniku 79,42 m aż na 81,08. Początek sezonu to nie czas na takie wyniki, ale najgroźniejsze konkurentki są o kilka metrów za nią.

- Jadę na igrzyska zdobyć złoty medal - wprost mówi Włodarczyk. Cztery lata temu w Londynie była druga. Przegrała wówczas z Tatianą Łysenko. Rosjanka startująca obecnie pod nazwiskiem Biełoborodowa planowała powrót po urodzeniu dziecka, ale w kwietniu znów wpadła na dopingu. Na rzutni już jej raczej nie zobaczymy, bo Rosjanka jest zawieszona i grozi jej dożywotnia dyskwalifikacja.

W Ostrawie prawdziwy show rozpocznie się dzisiaj, kiedy odbędą się zawody na głównym stadionie. Na 100 metrów pobiegnie Usain Bolt, który wystąpi tam już po raz ósmy. Po raz pierwszy przyjechał w 2006 roku jako 20-latek, jeden z wielu Jamajczyków zarabiających w europejskich mityngach. Od tego czasu pobił pięć rekordów świata na 100 i 200 metrów, jest największą lekkoatletyczną gwiazdą, ale dyrektorowi mityngu Alfonsowi Juckowi nigdy nie odmawia. Bolt lubi przyjeżdżać do Czech, w 2015 roku w Witkowicach Dolnych otwarto wieżę widokową jego imienia, na której sprinter się podpisał. W tym roku przyjechał nawet z rodzicami, by mogli ją zobaczyć.

Bolt w pierwszym starcie w sezonie uzyskał tylko 10,05, naciągnął ścięgno w udzie, ale już czuje się zdrowy. - Mam nadzieję na czas w okolicy 9,8 s - zapowiedział.

W Ostrawie nie zabraknie innych gwiazd. W skoku o tyczce wystartuje rekordzista świata Francuz Renaud Lavillenie i aktualny mistrz Kanadyjczyk Shawnacy Barber. Przyjechał też rekordzista świata w dziesięcioboju Ashton Eaton, który zmierzy się z Boltem na setkę.

W wielu konkurencjach pojawią się Polacy. Najciekawiej zapowiada się rywalizacja w pchnięciu kulą pomiędzy Tomaszem Majewskim, Michałem Haratykiem i Konradem Bukowieckim. Dwaj pierwsi mają już minimum olimpijskie, trzeci o nie walczy. Czasu ma jeszcze sporo - do mistrzostw Europy w Amsterdamie (6-10 lipca).

Czy przerwiemy złą serię? Ile w Rio będzie polskich medali?