Pekin 2015. Anita Włodarczyk jest w formie na złoto

Anita Włodarczyk pewnie wygrała eliminacje rzutu młotem podczas mistrzostw świata w Pekinie. Już w pierwszej próbie uzyskała 75,01, o dwa i pół metra przekraczając wymagane minimum. - Chciałabym zdobyć złoto. Czy jest z kim przegrać? Wszystko się może zdarzyć - mówiła dziennikarzom. Finał w czwartek od 13, relacja na żywo w Sport.pl, transmisja w Eurosporcie.

- Najgorsze było to oczekiwanie. Sześć dni, coś okropnego - mówiła Włodarczyk, która podobnie jak Paweł Fajdek jest murowaną faworytką do złotego medalu i nie boi się mówić o swoim celu. - Chciałabym powrócić na tron, zdobywałam ostatnio srebrne medale, przegrywałam z Tatianą Łysenko. Ona jest tu nieobecna i chciałabym zdobyć złoto. Czy jest z kim przegrać? Wszystko się może zdarzyć, nikogo nie lekceważę. Jak jest rywalizacja, to ja tylko lepiej startuję - mówiła.

W kwalifikacjach mogła się spakować już po pierwszej próbie. Jej wyniku nie poprawiła żadna z rywalek z obu serii - Jestem zadowolona w stu procentach. To, co zaplanowaliśmy, żeby w pierwszym rzucie zapewnić sobie udział w finale, udało się zrealizować - komentowała.

Włodarczyk nie denerwowała się przed pierwszym startem na mistrzostwach w Pekinie, ale w nocy nie mogła spać. - Dobrze się czułam, choć miałam ciężką noc, spałam tylko sześć godzin. Ale poczytałam książkę i jeszcze trochę przysnęłam. Jaką? Czytam, jak prosperuje rynek samolotowy, bo uwielbiam latać. Ma to nawet jakieś powiązanie ze mną, zobaczymy, jak będzie latał mój młot.

Jaja, kawa i czekolada

Po utyskiwaniach Fajdka na pekińskie jedzenie pytanie o tutejszą dietę stało się obowiązkowym elementem rozmów ze sportowcami. - Tradycyjnie zjadam sporą ilość jajek, dziś cztery, a w sumie od przyjazdu 25. Na mięso nie narzekam, mam też swoje batony białkowe, energetyczne, więc głodna nie chodzę - zapewniła Włodarczyk.

Co będzie robić przed finałem? - Teraz mam ponad dobę na odpoczynek i żeby się wyspać. W czwartek będę chciała wstać trochę później, potem śniadanie i pobyt w pokoju. Po południu kawa mrożona w Starbucksie, do którego chodzimy codziennie z Piotrkiem Małachowskim. Do tego czekolada przywieziona z Polski. Jestem zaopatrzona.

Powtórka z Berlina?

- Cieszę się, że już mamy pięć medali, od razu przypomniał mi się Berlin - odpowiedziała Włodarczyk na pytanie o atmosferę w reprezentacji. W Berlinie została mistrzynią świata, a Polacy wywalczyli aż osiem medali. Włodarczyk ustanowiła także rekord świata, który ostatnio znów odzyskała, a potem wyśrubowała. Teraz może paść nowy. - Na treningu młot lata daleko, ale musiałoby się wszystko złożyć, nigdy nie wiadomo. Przed zawodami w Cetniewie nie czułam, żeby to był dzień, w którym mogę pobić rekord świata, to było zaskoczenie. W finale chciałabym mocno rozpocząć i potem od drugiej-trzeciej próby jeszcze się rozkręcać - powiedziała. Pomóc ma widownia. - Startowałam tu już w tym roku i widzowie dopingowali mnie, mimo że rywalizowałam z dwoma Chinkami. Lubię, jak kibice są ze mną - dodała.

Siedmioboistki zachwyciły w Pekinie [ZDJĘCIA]

Więcej o: