Lekkoatletyka. Usain Bolt będzie miał następcę? "Widzę w nim siebie sprzed lat"

- Jest taki jeden dzieciak, Michael O'Hara. Patrzę na niego i myślę: "Biega dokładnie jak ja" - mówi Usain Bolt w rozmowie z "Wyborczą" i Sport.pl. W sobotę o 19 najlepszy sprinter w historii pobiegnie na Stadionie Narodowym.

Z Boltem udało mi się porozmawiać w Zurychu. Rekordzista świata na 100 i 200 metrów przyjechał tam na mistrzostwa Europy na zaproszenie marki Puma. Sprinter jest twarzą jej najnowszej kampanii "Forever Faster".

Poniżej prezentujemy jedynie fragment wywiadu. W całości przeczytacie go w poniedziałek w "Gazecie Wyborczej" w dodatku Sport.pl Ekstra.

Tadeusz Kądziela: Czy dużo dzieci na Jamajce zaczyna trenować, bo są zapatrzone w sukcesy Bolta?

Usain Bolt: Sporo dzieciaków biega, ale nie tylko dzięki mnie, lecz wszystkim sprinterom z Jamajki. Na czele popularności sportów zresztą wciąż jest krykiet, potem piłka nożna, ale coraz więcej dzieci garnie się do lekkoatletyki. Piłka nożna zawsze pozostanie najważniejszym sportem na świecie, bez względu na wszystko.

Młodzi są równie zdolni? Jest wśród nich przyszły rekordzista świata?

- Jest taki jeden dzieciak, Michael O'Hara [brązowy medalista MŚ juniorów na 200 i 4x100 metrów z tego roku]. Ma 17 lat. Widzę w nim siebie sprzed lat. Patrzę na niego i myślę: "Biega dokładnie jak ja". Nie jest jeszcze ukształtowany jako sportowiec, nie umie wszystkiego, ale i tak radzi sobie całkiem dobrze. Jak dla mnie, może być kiedyś świetny. Jeśli się odpowiednio rozwinie, będzie wielkim zawodnikiem.

Stara się pan mu w tym jakoś pomóc, zaprosić na wspólne treningi? A może nie chce pan stracić rekordów?

- Oczywiście, że nie. Nieważne, kim jest ten drugi, jeśli tylko jest w moim zespole i mogę mu pomóc się rozwinąć, robię to. Tak było choćby z Yohanem Blake'em [srebrny medalista na 100 i 200 m z Londynu], sporo mu wytłumaczyłem, dużo nauczyłem. Co innego, jak ktoś nie jest w moim teamie, wtedy to inna historia (śmiech).

Wyjazd i rozmowa na ME w Zurychu możliwy dzięki firmie PUMA.

Więcej o: