Z Boltem udało mi się porozmawiać w Zurychu. Rekordzista świata na 100 i 200 metrów przyjechał tam na mistrzostwa Europy na zaproszenie marki Puma. Sprinter jest twarzą jej najnowszej kampanii "Forever Faster".
Poniżej prezentujemy jedynie fragment wywiadu. W całości przeczytacie go w poniedziałek w "Gazecie Wyborczej" w dodatku Sport.pl Ekstra.
Usain Bolt: Sporo dzieciaków biega, ale nie tylko dzięki mnie, lecz wszystkim sprinterom z Jamajki. Na czele popularności sportów zresztą wciąż jest krykiet, potem piłka nożna, ale coraz więcej dzieci garnie się do lekkoatletyki. Piłka nożna zawsze pozostanie najważniejszym sportem na świecie, bez względu na wszystko.
- Jest taki jeden dzieciak, Michael O'Hara [brązowy medalista MŚ juniorów na 200 i 4x100 metrów z tego roku]. Ma 17 lat. Widzę w nim siebie sprzed lat. Patrzę na niego i myślę: "Biega dokładnie jak ja". Nie jest jeszcze ukształtowany jako sportowiec, nie umie wszystkiego, ale i tak radzi sobie całkiem dobrze. Jak dla mnie, może być kiedyś świetny. Jeśli się odpowiednio rozwinie, będzie wielkim zawodnikiem.
- Oczywiście, że nie. Nieważne, kim jest ten drugi, jeśli tylko jest w moim zespole i mogę mu pomóc się rozwinąć, robię to. Tak było choćby z Yohanem Blake'em [srebrny medalista na 100 i 200 m z Londynu], sporo mu wytłumaczyłem, dużo nauczyłem. Co innego, jak ktoś nie jest w moim teamie, wtedy to inna historia (śmiech).
Wyjazd i rozmowa na ME w Zurychu możliwy dzięki firmie PUMA.