Lekkoatletyczne ME. Małachowski zły, Urbanek w szoku

Jestem zły, bo nie mogłem się rozpędzić. Chciałem, ale niestety ślizgałem się, nie mogłem sobie poradzić - powiedział po zajęciu czwartego miejsca w finale rzutu dyskiem Piotr Małachowski. Brązowy medalista Robert Urbanek był w szoku.

Nie utytułowany Piotr Małachowski, lecz 27-letni Robert Urbanek stanął na podium w konkursie rzutu dyskiem. Brązowy medal to jego największy sukces w karierze. Czytaj więcej o finale rzutu dyskiem >>

Piotr Małachowski:

Jestem zły, bo nie mogłem się rozpędzić. Chciałem, ale niestety ślizgałem się, nie mogłem sobie poradzić.

Warunki nie były dobre, wystarczy spojrzeć na Hartinga, jak on rzucał. Wczoraj w eliminacjach oddał piękny spokojny rzut na 67 metrów, więc tutaj, gdyby było lepsze koło, to rzuciłby powyżej 69 metrów. Dzisiaj wielu zawodników zaliczało 59 metrów, choć wczoraj rzucali po 63-64. Czy gdyby było sucho, miałbym medal? Tutaj już nie ma co myśleć, jest po konkursie, zawody skończone.

Robert Urbanek:

Jestem bardzo zadowolony z medalu i w ogóle w szoku.

To są zawody, gdzie trzeba zająć jak najlepsze miejsce, a nie uzyskać jak najlepszy wynik. Chciałem rzucić dalej, bo rzucałem już dalej nawet na treningach, ale warunki dzisiaj były, jakie były, był deszcz, było ślisko, było oczekiwanie. Udało się rzucać w miarę stabilnie, przynajmniej pierwsze trzy rzuty. Potem trochę ryzykowałem i zaczęły wychodzić stare błędy techniczne. Czy modliłem się, żeby mnie nie przerzucili? Też, ale chciałem rzucić dalej. Tylko że znowu się rozpadało, koło było bardziej śliskie. Myślałem nawet, że ktoś mnie przerzuci, bo wszyscy byli przygotowani, co widać było po eliminacjach, ale cieszę się, że wyszło, jak wyszło.

Więcej o: