Lekkoatletyka. Jamajczycy po rekord na owsiance

- Kochani sportowcy, lepiej wróćcie do jedzenia porydżu, ciasteczek i domowego dżemu - ostrzega jamajska minister, bo jej najlepsi sprinterzy dostają wielkie kary za doping w skażonych nim odżywkach. Do biegania po długich dyskwalifikacjach wrócili Asafa Powell i Sherone Simpson, ale czy wrócą do owsianki?

Powell, były rekordzista świata na 100 m, był trzeci na mityngu w Lucernie. Był to pierwszy start 32-latka od mistrzostw Jamajki w 2013 r., gdy w jego organizmie wykryto stymulanty. Ślad takich samych środków znaleziono u Sherone Simpson, srebrnej medalistki na 100 m z igrzysk w Pekinie w 2008 r. W procesie przed jamajskim sądem sportowym nie pomogła Danielle Chai, cud-piękność palestry w Kingston, oboje dostali po 18 miesięcy dyskwalifikacji.

Z miejsca odwołali się do Sportowego Trybunału Arbitrażowego przy MKOl (CAS) i wygrali - karę skrócono do sześciu miesięcy. Wcześniej, zanim zapadła korzystna dla nich decyzja, a już po przesłuchaniu, zezwolono im na starty. Simpson biegła na czerwcowych mistrzostwach Jamajki, Powell był kontuzjowany i stąd start dopiero w Lucernie.

Oboje rozstali się z trenerem Stephenem Francisem z utytułowanego lekkoatletycznego jamajskiego klubu MVP. A właściwie zostali z niego wyrzuceni, bo według trenera złamali regulamin, nie zgłaszając, że biorą inną odżywkę niż rekomendowane przez niego. Oboje otrzymali je od kanadyjskiego dietetyka sportowego. Oboje współpracowali z urzędnikami antydopingowymi, co było ważnym argumentem dla CAS.

W tym samym czasie przyłapano też Amerykanina Tysona Gaya. On również współpracował i za dużo cięższe przewinienie - doping sterydowy - otrzymał o pół roku niższą karę od amerykańskiej agencji antydopingowej. Mógł wrócić do biegania, i wrócił, wcześniej niż Powell i Simpson.

To wszystko spowodowało, że na Jamajce kibice lekkoatletyki mocno się zdenerwowali i zaczęli pisać do gazet listy pełne oburzenia na zbytnią drastyczność kar. Federacja lekkoatletyczna w Kingston wydała bowiem ostatnio kilka bardzo surowych werdyktów antydopingowych, które następnie zostały zmiażdżone i sprasowane do minimum przez CAS. Chodzi m.in. o zdyskwalifikowaną na dwa lata Veronicę Campbell-Brown, którą CAS uniewinnił, oraz biegającą na 400 m Dominique Blake, której karę zmniejszono o 18 miesięcy.

Jamajczycy wzięli się ostatnio za doping z gorliwością neofity. Wcześniej nie mieli swojej komisji antydopingowej w ogóle, a jak powstała tuż przed igrzyskami w Pekinie, nie było przepisów wykonawczych ani pieniędzy na testy. Jak już znalazły się pieniądze i spisano regulamin, przeprowadzano testy tylko na zawodach. Przed igrzyskami w Londynie wykonano poza zawodami zaledwie jedno badanie. Na obydwu olimpiadach Jamajka zdobyła w lekkoatletyce aż 27 medali, w tym 10 złotych. Teraz państwo przekręciło wajchę w drugą stronę. Szykuje nowe przepisy antydopingowe, a minister, która przygotowuje zmiany, mówi o naturalistycznej diecie. Kiedyś w Polsce mawiało się sarkastycznie po kolejnych wpadkach, że sportowiec nie osiągnie sukcesu na schabowych, na Jamajce będzie je osiągał na owsiance.

Więcej o: