Polski pech w Stambule

Polacy zdobyli tylko jeden brązowy medal - dzięki kulomiotowi Tomaszowi Majewskiemu. W finale 800 m Adama Kszczota nogi nie poniosły i na metę przybiegł czwarty, inny faworyt Marcin Lewandowski przewrócił się w półfinale, a sztafeta 4x400 m zgubiła pałeczkę

Redaktor to dopiero jest kibic! Poznaj nas na profilu Facebook/Sportpl ?

Majewski stanął na podium po pasjonującym konkursie, bijąc rekord Polski o ponad 30 cm (21,72 m). Już raz zdobył brązowy medal HMŚ. Było to w Walencji w 2008 r., czyli przed igrzyskami w Pekinie, gdzie wywalczył złoto. Forma Majewskiego jest fantastyczna, ale rywali jeszcze lepsza. Wygrał najmniej znany w amerykańskiej plejadzie kulomiotów Ryan Whiting najlepszym tegorocznym wynikiem - 22 m. Drugi był mistrz świata 22-letni Niemiec David Storl (21,88 m).

Zupełnie nie udał się start najlepszym w tym roku 800-metrowcom na świecie - Adamowi Kszczotowi i Marcinowi Lewandowskiemu (nr 1 i nr 3 na liście wyników IAAF).

W półfinale Lewandowski padł ofiarą nieładnego manewru Kenijczyka Boaza Lalanga, który gwałtownie zmienił tor biegu w chwili, gdy zaczął wyprzedzać go Polak. Unikając kolizji z Lalangiem, wytrącony z równowagi Lewandowski wpadł pod nogi Kolumbijczyka Rafitha Rodrigueza i się przewrócił. - Przyklęknąłem na bieżni, pomodliłem się i postawiłem kropkę nad "i". Czasu się nie cofnie, zdarzenia również - powiedział Lewandowski. Razem ze starszym bratem i trenerem Tomaszem lecą wkrótce na obóz do Kenii, potem do RPA, aby zacząć ostatni etap przygotowań do igrzysk olimpijskich w Londynie.

W finale biegł lider światowego rankingu Kszczot, brązowy medalista sprzed dwóch lat z Dauhy. Wydawało się, że drogę na podium ma przed sobą uprzątniętą - wcześniej odpadli dwaj groźni Kenijczycy (Lalang i Timothy Kitum) oraz Lewandowski, a z innych mocnych rywali został tylko 18-letni Etiopczyk Mohammed Aman, drugi na światowych listach. Polak zaczął bieg jak faworyt, po pierwszym okrążeniu rozpoznawczym narzucił tempo, ale widać było, że nogi nie niosą go tak, jak by chciał i jak zapewniał w rozmowie z "Gazetą" przed wylotem do Stambułu. Na ostatnim okrążeniu Polaka wyprzedził Aman, a na ostatniej prostej Czech Jakub Holuša i Brytyjczyk Andrew Osagie.

Podobnie niesłychanego pecha miała polska sztafeta 4x400 m trenowana przez guru sztafet Józefa Lisowskiego. Przez trzy zmiany Jakub Krzewina, Marcin Marciniszyn i Grzegorz Sobiński biegli po brązowy medal, ale na swoim pierwszym okrążeniu czwarty w drużynie Łukasz Krawczuk wypuścił pałeczkę potrącony przez Rosjanina Władysława Frołowa. Pierwsi na metę dobiegli Amerykanie. Sędziowie długo nie ogłaszali wyników. W końcu po trzech kwadransach okazało się, że zdyskwalifikowali zwycięzców. Amerykanie złożyli jednak protest i odzyskali złoto. Polacy też protestowali, ale ich wniosek został odrzucony.

W najbardziej oczekiwanym biegu mistrzostw - sprincie na 60 m - wygrał Amerykanin Justin Gatlin. Mistrz olimpijski z Aten z 2004 r. zdobył swój pierwszy złoty medal po powrocie na bieżnię po czterech latach dyskwalifikacji za doping. Tuż za nim finiszował Jamajczyk Nesta Carter. Jamajczyków też prześladuje pech - choć w krótkich biegach dominują, jeszcze nigdy nie wygrali sprinterskiego finału HMŚ.

W skoku o tyczce zwyciężyła Rosjanka Jelena Isinbajewa, oddając dwa skoki - na 4,70 i 4,80 m. Próbowała potem bezskutecznie atakować rekord świata.

World Press Photo 2012 - Polak wśród nagrodzonych za zdjęcia sportowe ?

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.