Sopot 2014. Angelika Cichocka: Mogło być złoto, ale w połowie dystansu troszkę się pogubiłam

Zawodniczka Taleksu Borzytuchom (mała wieś w powiecie bytowskim) została srebrną medalistką halowych mistrzostw świata w biegu na 800 m. To największa polska niespodzianka zawodów.

Cichocka co prawda przystąpiła do zawodów z czwartym wynikiem na tegorocznych listach, ale dopiero fenomenalny bieg w eliminacjach, w którym osiągnęła najlepszy w tym roku czas na świecie, sprawił, że zaczęła być traktowana jako jedna z faworytek do medalu. Wytrzymała presję i zdobyło srebro.

- To był niesamowicie trudny bieg, wszystkie zawodniczki miały bardzo podobne wyniki - mówiła po biegu Cichocka. - W połowie dystansu troszkę się pogubiłam i wyprzedzając po zewnętrznej nadrobiłam sporo metrów, ale nie mogłam ryzykować biegu przy krawężniku do końca. Musiałam spróbować przebić się do przodu. Stać mnie było na złoty medal, ale nie mogę narzekać, w końcu po raz pierwszy w karierze stoję na podium wielkiej imprezy. Czuję się fenomenalnie - dodała Polka.

26-letnia Cichocka pochodzi z kaszubskiej wsi Mściszewice, a treningi zaczęła dopiero, kiedy była w pierwszej klasie szkoły średniej. Przełomem w jej karierze było nawiązanie współpracy z Tomaszem Lewandowskim, trenerem Marcina Lewandowskiego. Niedawno cała trójka była na zgrupowaniu w Etiopii.

- To było niesamowite przeżycie pod każdym względem, nie tylko sportowym. Zobaczyłam trochę innego świata, zupełnie innego niż w Europie. To na pewno miało duży wpływ na moją formę, również psychiczną. Chociaż jak to w przypadku Cichockiej zawsze bywa, tydzień przed imprezą dopadł mnie pech, zachorowałam. Na szczęście okazało się, że nie miało to większego wpływu na wynik - zakończyła szczęśliwa zawodniczka.

Więcej o: