Sport.pl

Rogowska spadła na molo

Mistrzyni świata Anna Rogowska przy pierwszej próbie na 4,70 m złamała tyczkę i spadła na skraj zeskoku. Nie wiadomo, czy pojedzie w sierpniu do koreańskiego Daegu bronić tytułu
W konkursie na molo w Sopocie zostały już wtedy tylko Rogowska i Niemka Martina Strutz. Miały do pokonania poprzeczkę zawieszoną na 4,70 m.

Pierwsza skakała Niemka. Jest ostatnio w fenomenalnej formie i przy pierwszej próbie pokonała wysokość.

Gdy na rozbiegu stanęła Rogowska, publiczność klaskaniem wspierała zawodniczkę Sopockiego Klubu Lekkoatletycznego. Mistrzyni świata tego dnia miała kłopoty już na wysokości 4,60 m. Pokonała tę wysokość dopiero przy trzeciej próbie.

Rogowska biegła szybko - zawsze był to jej mocny atut - wbiła tyczkę i... trach! Tyczka pękła w połowie, a zawodniczka spadła na skraj zeskoku. Mimo głośnej muzyki słychać było jęki przerażenia.

Molo zamarło. Ucichła muzyka, a publiczność wpatrywała się w telebim, by raz jeszcze zobaczyć, co się stało. Do Rogowskiej szybko podbiegł jej trener i mąż Jacek Torliński, który krzyczał: "Lekarz! Szybko, lekarz!"

Pomógł tyczkarce się podnieść, a po chwili podszedł do nich ratownik i w ich asyście Rogowska zniknęła w namiocie dla zawodniczek. Publiczność w milczeniu odprowadziła zawodniczkę wzrokiem. Tyczkarka trzymała się za lewą rękę, z której ciurkiem leciała krew.

Jeszcze zanim do skoków wróciła Niemka, Rogowska wyszła do publiczności i z ręką na temblaku pożegnała się z kibicami przed odjazdem do szpitala. - Kochani, dla mnie ten konkurs się już skończył. Na razie nie będę mogła skakać. Jadę teraz do szpitala. Trzymajcie za mnie kciuki, bym mogła szybko wrócić do sportu i znowu latać bardzo wysoko. Dziękuję, że przyszliście na molo - żegnała się z publicznością Rogowska.

- W tej chwili Ania jest w drodze do szpitala, gdzie będą jej szyli dłoń. Według pierwszych prognoz, przez dwa tygodnie nie będzie mogła skakać - relacjonował menedżer Rogowskiej Janusz Szydłowski.

O to, co mogło być przyczyną pęknięcia tyczki i wypaczenia wyniku zawodów, zapytaliśmy.

- Mogły być trzy powody pęknięcia tyczki. Nagrzanie na słońcu - wtedy jest bardziej giętka. Poza tym mogła zawinić rysa lub zwykłe zużycie. Trener powinien zadbać o metrykę tyczki, czyli zapis, ile skoków za pomocą danej tyczki zawodniczka odbyła i na jakiej wysokości. Tyczka, którą oddano wiele skoków, nie nadaje się do konkursu - wyjaśniał Marek Śliwiński, wieloletni trener tyczkarzy.

Rogowska była w świetnej formie. Na drużynowych mistrzostwach Europy w Sztokholmie skoczyła 4,75 m, najwyżej na świecie w tym roku.

Więcej o: