Maraton. Kenia biega najszybciej w Dzień Patriotów

Geoffrey Mutai z Kenii najszybciej w historii pokonał maraton. W najstarszym corocznym maratonie - w Bostonie - dobiegł do mety w czasie 2 godz. 3 min 2 s, ale nie jest to nowy rekord świata.
Lepszy czas od rekordu świata legendarnego długodystansowca z Etiopii Haile Gebrselassie (jego wynik z Berlina z 2008 roku to 2:03,58) miał również - drugi na mecie - rodak Mutaia, maratończyk debiutant Moses Mossop. W ostatnich 21 edycjach maratonu rozgrywanego w stanowe święto Dzień Patriotów aż 18 razy zwyciężali Kenijczycy. Wśród kobiet wygrała Kenijka Caroline Kilel.

Rekordu świata nie będzie, bo trasa poniedziałkowego maratonu biegła z Hopkinton do placu Copleya, a więc z głębi lądu na wybrzeże, i miała zbyt duży spadek.

- Zgodnie z przepisami rekord można bić tylko na takiej trasie, której spadek terenu nie przekracza 42 metrów. W Bostonie było ponad 100 metrów. Tam spadek jest na początku. Potem trasa jest pofałdowana i trudna, gdy wiedzie przez Newton Hills. Ale cóż, nie spełnia wymogu - wyjaśnia szef maratonu warszawskiego Marek Tronina. - Nie spełnia też drugiego warunku: odległość ze startu do mety w linii prostej nie powinna przekraczać połowy maratonu. W Bostonie trasa wiedzie niemal w linii prostej, co powoduje, że - przy sprzyjającym wietrze - zawodnicy biegną szybciej. Tak było w poniedziałek. Dlatego rekordem Polski w maratonie jest wynik Małgorzaty Sobańskiej z Chicago, a nie Wandy Panfil, które pobiegła szybciej, ale właśnie w Bostonie - mówi Tronina.

- Trasa była wspaniała. Podobna do tych, na których trenuję w Kenii. Zawsze biegam po wzgórzach - opowiadał Mutai. I faktycznie, Kenijczycy z okolic Wielkiego Rowu Tektonicznego - gdzie urodził się ten 29-letni biegacz - a zwłaszcza z pobliskiego Nandi Hills używają podbiegów jako formy treningu siły specjalnej. Mutai i Mossop urwali się innym zawodnikom właśnie w środku ciężkiego odcinka w dzielnicy Newton Hills, jakieś 12 km do mety. Na wzgórze zwane Łamacz Serc Mutai wbiegł już sam, Mossop został kilkanaście metrów z tyłu.

Geoffrey Mutai - jeden z najlepszych maratończyków świata i obok Gebrselassie jedyny, który ma trzy wyniki w piętnastce najlepszych rezultatów w historii królewskiej konkurencji - nie przejmuje się jednak brakiem oficjalnego uznania za rekordzistę świata. Otrzyma 150 tys. dol. plus 50 tys. dol. za najlepszy wynik na świecie i 25 tys. za rekord trasy. Zwycięstwo w 115. maratonie w Bostonie jest nagrodą za wielką pracę i rekompensatą za zeszłorocznego pecha, gdy w dwóch szalenie ważnych maratonach - w Rotterdamie i Berlinie - przybiegał drugi, przegrywając z rodakami odpowiednio o siedem i o dwie sekundy.

Dziennikarze zapytali Mutaia za metą w Bostonie, co zrobi z 225 tysiącami dolarów. - Dziękuję wam bardzo za to pytanie - odpowiedział tylko i się uśmiechnął.

"Z natury lubię pomagać" - Rogowska wspiera Fundację Kamili Skolimowskiej »