Lekkoatletyczne ME. Wypruwaj flaki, zostaw płuca i alleluja!

Chodziarz Grzegorz Sudoł po latach niepowodzeń wreszcie zdobył upragniony medal - srebro mistrzostw Europy na 50 km. Przy mecie szalał z emocji guru i wzór nie do dojścia Robert Korzeniowski.
Sport.pl na Facebooku! Sprawdź nas »

Sudoł jeszcze dwa miesiące temu wyglądał jak własny szkielet. Schudł sześć kilo, które zabrała ze sobą meksykańska salmonella. Po powrocie z nieszczęsnego zgrupowania za oceanem nie wiedział, czy się leczyć, czy trenować, jak ratować sezon. Lekarz Marek Prorok - też zakażony - stawiał na leczenie, podobnie Korzeniowski, jego były trener a obecnie doradca. Więc i Sudoł.

Kiedy Sudoł w Barcelonie obudził się wczoraj o 4.15, musiał pamiętać przygody swojego idola w Barcelonie. Korzeniowskiego sędziowie zdjęli z trasy w bramie stadionu Montjuic. Sudoł w ten sposób nie ukończył dwóch startów w mistrzostwach świata. - Ma teraz doświadczenie, najlepszy wiek do startów, wie co na trasie można, czego nie można. Ma talent do pracy większy ode mnie - mówi trener Sudoła od zeszłego roku, były świetny chodziarz rosyjski Ilja Markow. Wczoraj nie dostał nawet ostrzeżenia.

Sudoł wie na przykład, że nie może przekraczać tętna 173. Że może to zrobić dopiero, gdy do końca męczarni jest mniej niż 40 minut marszu. - Jak jest godzina do mety, serce nie może bić częściej, bo w pewnym momencie odcina się prąd - mówił za metą chodziarz, dosłownie w chwili gdy za nim, na noszach do punktu pomocy medycznej na noszach niesiono dwóch zawodników Fina i Irlandczyka.

Dlatego, gdy niemal ze startu wyrwał do przodu obrońca tytułu i wicemistrz świata z 2007 roku Yohann Diniz, Sudoł został z tyłu. Podobnie zareagował, gdy do przodu wyrwał Rosjanin Siergiej Bakulin. Kiedy tempo zaczął rwać Irlandczyk Robert Heffernan, Sudoł powiedział do niego: - Spokojnie Robbie. Idź równo, pomóż mi i nie szarp.

Irlandczyk, z którym kiedyś trenowali razem (i z Korzeniowskim, Markowem) posłuchał. Ale gdy było do mety mniej niż 40 minut, Polak zaczął atakować. - Tętno wtedy mogło wejść na 176-178 uderzeń. To wytrzymuję - mówił Sudoł.

Wzdłuż barierek szalał Korzeniowski: - Wypruwaj flaki! Zostaw płuca! - krzyczał ochryple 42-letni czterokrotny mistrz olimpijski, trzykrotny mistrz świata i dwukrotny mistrz Europy. - Łykasz ich! Łykasz każdego! Jednego po drugim - krzyczał były chodziarz, gdy Sudoł dublował rywali w pogoni za Rosjaninem i Francuzem. - Dobrze Grzesiu, mam dla ciebie srebrny medal, przyjdź do mnie szybko - krzyczał Korzeniowski, a potem dodał ciszej, wyraźnie dumny z byłego kolegi i podopiecznego, który właśnie dogonił i zostawił w tyle Bakulina. - Grzesiu, widzisz, popierdółka, myślisz, że masz brązik, a tu do końca trzeba, po srebro. Alleluja!

- Jestem szczęśliwy. Może zaczyna się czas dla mnie. Barcelona jest po drodze do Londynu - mówi chodziarz.

Jak radzili sobie Polacy w czwartym dniu? Czytaj relację z lekkoatletycznych ME »