Lekkoatletyczne ME. Szymon Ziółkowski piąty w rzucie młotem

Szymon Ziółkowski medalu w rzucie młotem nie zdobył, choć długo o niego walczył. Ostatecznie z wynikiem 77, 99 Polak uplasował się na piątym miejscu.
Tak naprawdę, to wymęczył wicemistrza świata psychicznie 37-letni Włoch Nicola Vizzoni, który w trzech pierwszych rzutach trzykrotnie spychał Ziółkowskiego z medalowego miejsca, mimo że za trzecim razem Polak osiągnął najlepszy wynik w sezonie. Ale w kolejnym trafił w siatkę, w ostatnim serii dołożył swoje Białurusin Walery Światocha, zaś Vizzoni awansował na drugie miejsce.

Ziółkowski spadł na piąte - czyli nic nowego pod słońcem dla niego, jeśli chodzi o mistrzostwa Europy. Już dwukrotnie był piąty (w 1998 i 2006). Mistrzostwa Europy sa dla niego nieszczęśliwe. Nawet kiedy po wielkich sukcesach w 2000 i 2001 roku, zdobyciu wszystkiego co w lekkoatletyce można osiągnąć z wyjątkiem rekordu świata, przyjechał na lekkoatletyczne Euro, nie wszedł do finału. Był 15. w eliminacjach, z wynikiem, od którego tutaj w Barcelonie w eliminacjach lepiej rzucił tylko jeden młociarz - Słowak Libor Charfreitag, późniejszy złoty medalista.

W życiu polskiego miotacza było dotąd wiele zwrotów, że nauczył się cierpliwie czekać i robić nieśpiesznie swoje i na swój sposób.

Tak zapewne będzie i teraz.

Ziółkowski zdobył w karierze trzy medale mistrzostw świata, każdy w innym kolorze i każdy z innym trenerem. Z dwoma pierwszymi trenerami rozstawał się głównie dlatego, że nie chcieli pogodzić się, że Szymon jest jaki jest, i trzeba go wziąć z całym inwentarzem. Czesław Cybulski, trener znający Ziółkowskiego od dziecka i współtwórca złotych sukcesów na igrzyskach w Sydney i mistrzostwach świata w Edmonton, odszedł, gdy żądał dyscypliny i jeszcze raz dyscypliny. Następny, Białorusin Piotr Zajcew żądał coraz większej pracy. - Niby nie wspomniał o dopingu, ale takiej pracy bez tego nikt by nie wytrzymał - mówił Ziółkowski i odszedł po brązowym medalu mistrzostw świata w Helsinkach. Za każdym razem Ziółkowski odchodził w swoją drogę po sukcesie.

A teraz został - Ziółkowski wciąż trenuje z kolegą z dawnych czasów Krzysztofem Kaliszewskim, chciałoby się powiedzieć, mimo sukcesu - zaskakującego srebrnego medalu na zeszłorocznych mistrzostwach świata w Berlinie. Pewnie do Londynu, a może i dłużej.

Relacja z drugie dnia ME w Barcelonie »