Anna Rogowska: Isinbajewa jest w zasięgu każdej z nas

Jest! No wreszcie ktoś ją pokonał - gratulowała Monika Pyrek Annie Rogowskiej niedawnego zwycięstwa nad Jeleną Isinbajewą. Czy podobnie będzie po mistrzostwach świata w Berlinie?
W ostatnich pięciu latach tylko Swietłana Fieofanowa, Monika Pyrek i Anna Rogowska dokonały rzeczy, wydawać by się mogło, niemożliwej - wygrały z Jeleną Isinbajewą, multimedalistką wszystkich najważniejszych imprez, która 26 razy biła rekord świata.

Ostatnią pogromczynią Isinbajewej była Rogowska. Mistrzyni Polski wygrała z najlepszą lekkoatletką świata przed dwoma tygodniami, na mityngu w Londynie, poprzednia porażka przydarzyła się carycy półtora roku temu. Pod nieobecność kontuzjowanej Fieofanowej i wobec słabszej formy Pyrek, Rogowska wyrasta na główną rywalkę Isinbajewej na mistrzostwach świata w Berlinie. Finał skoku o tyczce kobiet już w poniedziałek.

Załóżmy taki scenariusz: wygrywa pani z Jeleną Isinbajewą na MŚ.

Anna Rogowska: - I wtedy płaczę ze szczęścia i skaczę z radości. Ale ciężko sobie coś takiego wyobrazić.

A pokonała ją pani w Londynie.

- Porażka Jeleny to niecodzienna sprawa. Wszystkie tyczkarki ubolewają nad tym, że przyszło im rywalizować z tak mocną konkurentką. Ja wygrałam z nią podczas Super Grand Prix, a to nie są podwórkowe zawody, tylko wysokiej rangi impreza. Ale schłódźmy głowy, bo Jelena do mistrzostw na pewno podejdzie podwójnie zmobilizowana.

Po przegranych zawodach Isinbajewa napisała na swoim blogu, że jest bardzo rozczarowana swoim występem. I zrobiła sobie przerwę w skakaniu.

- Nic dziwnego, w tym sezonie nie startuje najlepiej, ale ma problemy z kolanem. Po zawodach mi gratulowała. Zachowała się sympatycznie, choć musiało jej być smutno. Zwłaszcza, że ostatnie starty pokazały, że Jelena jest w zasięgu każdej z nas.

Tymczasem pani tak dobrego sezonu nie miała od igrzysk w Atenach.

- W odróżnieniu do Jeleny nie mam problemów ze zdrowiem. Mogę w stu procentach realizować trening. Dużo skaczę. Dzięki temu jest powtarzalność na zawodach - moje wyniki na poziomie 4,60 - 4,70 m to norma.

Po medal w Berlinie będzie trzeba skoczyć wyżej.

- Kilka miesięcy temu powiedziałabym, że medalowe minimum to 4,80 m. Jest to jednak sezon poolimpijski, część tyczkarek traktuje go ulgowo. Może być taka sytuacja, że siedem zawodniczek skoczy w granicach 4,70 m. A nagrodę w postaci medalu, nawet złotego, dostanie ta, która skoczy 4,80 m.

Czyli tyle, ile skoczyła pani na mistrzostwach Polski. 4,85 m, a więc najlepszy tegoroczny wynik Isinbajewej, jest w pani zasięgu?

- Na treningach skaczę znacznie wyżej niż 4,80 m, ale na tzw. gumce. To nie jest poprzeczka i na pewno łatwiej psychicznie pokonuje się taką wysokość. Nie obawiam się, że poprzeczka spadnie mi na głowę.

Do Berlina jedzie też Monika Pyrek. To mobilizuje?

- Zdecydowanie.

Monika gratulowała pani wygranej nad Rosjanką?

- Tak, bardzo się cieszyła. Powiedziała: "Jest! No wreszcie ktoś z nią wygrał". Mam nadzieję, że Jelenie częściej będą się zdarzały porażki, bo dla publiczności są na pewno ciekawe. Wiadomo, że kibic, który przyjeżdża na zawody i z góry wie, kto wygra, zaczyna się nudzić.

Denerwuje się już pani przed poniedziałkowym finałem?

- Nie mam nic do stracenia, bo medalu na otwartym stadionie na mistrzostwach świata jeszcze nie mam - najwyżej byłam szósta. Dlatego jeśli skoczę 4,80 m i zajmę piąte miejsce, to nie będę na siebie zła. Gorzej, jak skończę na 4,60 m. Wtedy będzie rozczarowanie. Ale nie ma co gdybać - trzymajcie za mnie kciuki!

Porażki Isinbajewej

Od igrzysk w Atenach w sierpniu 2004 r., gdzie Rosjanka zdobyła złoto i pobiła rekord świata, jej starty to nieustanne pasmo sukcesów. Porażki carycy można policzyć na palcach jednej ręki - trzy razy przegrała konkurs, dwukrotnie nie została sklasyfikowana w zawodach:
19 września 2005 - Jokohama. Rosjanka ma trzy nieudane próby na wysokości 4,50. Nie zostaje sklasyfikowana.
26 lipca 2006 - Sztokholm. Isinbajewa musi uznać wyższość Moniki Pyrek. Obie uzyskują 4,62, ale Polka w pierwszej próbie, a Rosjanka w drugiej.
30 sierpnia 2006 - Warszawa. Złe warunki atmosferyczne uniemożliwiają Rosjance pokonanie jakiejkolwiek wysokości.
20 lutego 2008 - Bydgoszcz. Isinbajewa skacze 4,61 m, jej rodaczka - Swietłana Fieofanowa - o 10 cm wyżej.
24 lipca 2009 - Londyn. Rogowska pierwsza, Isinbajewa druga. Obie tyczkarki zaliczają wysokość 4,68. Polka, by to zrobić, potrzebuje mniej prób.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl
Hotel dla zwierząt