Sztafeta? Wykluczone! - rozmowa o Maćkowiaku z dr Rusinem

O tym czy kontuzjowany Robert Maćkowiak będzie mógł wystąpić w sztafecie 4x400 m rozmawiamy z lekarzem sportowym dr. Zbigniewem Rusinem.
Radosław Leniarski: Szef wyszkolenia PZLA Jerzy Skucha powiedział, że Maćkowiak nabawił się stanu zapalnego ścięgna Achillesa. Jak się objawia takie zapalenie? I czy Maćkowiak dobrze zrobił, że wycofał się z finału mistrzostw świata, w którym mógł zdobyć medal?

Dr Zbigniew Rusin, dyrektor Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej, wieloletni lekarz reprezentacji olimpijskich: Objawia się bólem i obrzękiem. Maćkowiak postąpił słusznie, rezygnując ze startu, ponieważ groziło mu nawet zerwanie ścięgna [rehabilitacja trwa wtedy co najmniej kilka miesięcy - red.].

Maćkowiak ma eliminacje sztafety 4x400 m w sobotę, finał w niedzielę. Czy może wyzdrowieć do tego czasu?

- Nie, jeśli to rzeczywiście stan zapalny. Potrzebny jest teraz spokój, odciążenie stawu skokowego. Żadnego wysiłku, czyli żadnego treningu ani startu. I to przez kilkanaście dni. Start w sztafecie jest więc wykluczony.

Czy można Maćkowiaka podleczyć, w niedzielę dać mu środek przeciwbólowy, tak aby spełnił swoje marzenie i zdobył medal w sztafecie, może nawet złoty? Być może to jego największa szansa w życiu...

- I co? Pozwolić mu się w ten sposób okaleczyć? Pozwolić na zerwanie ścięgna dla wizji medalu? Nie, nie można tego zrobić.